Ile Maja Chwalińska zarobi na Roland Garros?
Ile Maja Chwalińska zarobi na Roland Garros? Fot. YouTube / Roland Garros

Maja Chwalińska stała się rewelacją tegorocznego turnieju Roland Garros. Do Paryża przyjechała jako 114. zawodniczka rankingu i dotarła aż do finału. Już sam awans do rozgrywki z Mirrą Andriejewą przyniósł jej spory zastrzyk gotówki. Choć ostatniego meczu nie wygrała, to i tak zarobiła grube miliony. Pojawia się jednak jeden haczyk w postaci dużego podatku od nagród we Francji.

REKLAMA

Gdyby jeszcze dwa tygodnie temu, ktoś napisał, że Maja Chwalińska zagra w finale Roland Garros, to wydawałoby się to absolutną abstrakcją. A jednak! Do turnieju podchodziła jako zawodniczka spoza pierwszej setki rankingu WTA i jej pierwszym celem było przejście kwalifikacji. To się udało.

A później kolejne mecze były już sensacją. Dziś kocha ją Paryż i polscy kibice. Mówią, że jest skromna, urocza, a przy tym determinowana i gra świetny tenis. Wiele osób choć wcześniej nie interesowało się tym sportem, właśnie dzięki niej zaczęło.

Ile Maja Chwalińska zarobi na Roland Garros?

– Mam nadzieję, że są jeszcze wolne miejsca i że wystarczy mi pieniędzy na opłacenie hotelu. Wiem, że tutaj dużo zarobię, ale te pieniądze nie trafią na moje konto tak szybko. Zobaczymy. Módlcie się za mnie – śmiała się Maja Chwalińska na jednej z konferencji. Wiadomo też, że jak dotąd nie miała sponsora techniczego. Teraz z pewnością posypie się masa propozycji.

Wiele osób może się zastanawiać, ile polska tenisistka zarobi na Roland Garros. Za awans do finału zgarnęła 1,4 mln euro, czyli 5,92 mln zł.

Jest jednak pewien haczyk. Jak zwraca uwagę "Przegląd Sportowy", "podatki od nagród sportowych we Francji są bardzo wysokie i sięgają nawet aż do 45 proc.". Z uwagi na to na konto Chwalińskiej trafi nie 5 a 3,25 mln zł. Nie da się ukryć, że to i tak pokaźna kwota.

Gdyby wygrała finał zarobiłaby "na papierze" 2,8 mln euro, czyli ok. 11,85 mln zł (a po odprowadzeniu podatku ok. 1,54 mln euro, czyli ok. 6,53 mln zł).

Dodajmy, że finałowa rozgrywka Mai Chwalińskiej z Mirrą Andriejewą na korcie im. Phiippe'a Chatriera rozpoczęła się 6 czerwca po godz. 15:30. Emocje były ogromne. Choć nasza tenisistka dawała z siebie wszystko, to ostatecznie statuetka trafiła do Rosjanki.

Maja Chwalińska objawieniem French Open. Tam mówili nam o niej bliscy i trenerzy

O tym, jaka była w dzieciństwie i jaka jest dziś Maja Chwalińska opowiedzieli niedawno w rozmowie z Katarzyną Zuchowicz bliscy tenisistki i jej byli trenerzy.

– Zawsze się śmieję, że Maja jest taką dziewczyną z sąsiedztwa. Bardzo normalna, empatyczna, ma w sobie dużo spokoju i jest bardzo sfokusowana na tym, co robi. Całe życie pracuje na to, gdzie się dzisiaj znalazła – mówiła Aleksandra Musiał, przyjaciółka Chwalińskiej.

Z kolei Paweł Kałuża, pierwszy trener Mai Chwalińskiej z Dąbrowy Górniczej i odkrywca jej talentu, gdy miała 7 lat, pęka dziś z dumy i obserwuje jej wyczyny w Paryżu. – Jestem dumny. Cieszę się, że kiedyś mogłem dołożyć malutką cegiełkę do tego sukcesu, który Maja osiąga teraz w Paryżu. Gra pięknie. Patrząc na nią, wcale się nie dziwię, że porwała paryską publiczność i że na całym świecie o niej mówią. Ma 24 lata. Wszystko przed nią – mówił Kałuża. Więcej o "dziewczynie z siąsiedztwa", która w Paryżu pisze historię, przeczytacie tutaj.