
To był historyczny dzień dla polskiego, ale i światowego tenisa. W finale Roland Garros Maja Chwalińska zmierzyła się z Mirrą Andriejewą. Polka była prawdziwą sensacją na francuskich kortach, ale dla obu tenisistek to pierwszy wielkoszlemowy finał w karierze. Rosjanka wygrała i trudno było doszukać się w jej grze słabych punktów.
Maja Chwalińska zwyciężyła w dwóch setach w półfinale z Dianą Sznajder i w ten sposób awansowała do upragnionego finału Roland Garros. Wcześniej Polka na paryskich kortach pokonała Qinwen Zheng, Elisę Mertens, Marię Sakkari, Dianę Parry oraz Annę Kalińską.
Mirra Andriejewa to 19-letnia Rosjanka, która jest wyżej notowana w rankingu WTA, jednak w finale to miało nie mieć znaczenia. Polka udowodniła przecież, że potrafi walczyć na najwyższym poziomie i nic nie było przesądzone.
Chwalińska – Andriejewa. W pierwszym secie długo było cios za cios
Finał French Open zaczął się około 15:30 i od samego początku obie tenisistki narzuciły intensywne tempo. Andriejewa atakowała, coraz lepiej poruszała się po korcie, ale Chwalińska świetnie grała z kontry. Po około 15 minutach mieliśmy przełamanie powrotne Polki i 1:1. Udało się jej wykorzystać kilka błędów rywalki.
To jeden z ważnych momentów w tym fragmencie rywalizacji, bo po chwili było 3:2 dla Chwalińskiej, która swoją dobrą grą wprawiła Rosjankę... w irytację. W Paryżu obie tenisistki walczą też z wiatrem, który wymusza kilkunastosekundowe przerwy przy serwisie. Widzowie mogli zobaczyć długie wymiany, przy których Andriejewa miała też sporo szczęścia.
Trzeba jednak zaznaczyć, że Andriejewa weszła na poziom, który pozwolił jej spokojnie dograć pierwszego seta. Poza tym Rosjance bardzo przydała się przewaga fizyczna, ze względu na warunki atmosferyczne. Sprytne zagrania Chwalińskiej nie wystarczyły, żeby mogła odwrócić sytuację. Pierwszego seta zapisała na swoim koncie Andriejewa.
Zobacz także
W kolejnej odsłonie starcia Chwalińska niestety się pogubiła, co rywalka bezlitośnie wykorzystywała. W pewnym momencie wybroniła się ze stanu 40:0 i podwyższyła prowadzenie na 3:0. Trudno było znaleźć słabe punkty w grze 19-latki, która doprowadziła do stanu 5:0.
Andriejewa wygrała finał Roland Garros. Ale Chwalińska też ma swój piękny sukces
Dopiero w szóstym gemie Polka złapała chwilowy wiatr w żagle, bo wygrała przy własnym serwisie. Robiła też wszystko, żeby w ostatnim momencie przedłużyć swoją obecność w tym meczu, ale Andriejewa miała swój dzień i pokazała piekielnie skuteczną grę.
I powiedzmy sobie szczerze – to był piękny sen Chwalińskiej i niesamowite tygodnie w jej wykonaniu na kortach we Francji. W najnowszym rankingu WTA będzie zajmować 21. miejsce, ponieważ awansuje aż o 93 pozycje. Wyjeżdża z Paryża jako zawodniczka na zupełnie innym poziomie, a na koniec była traktowana przez kibiców jak "swoja".
Oczywiście był to też sukces finansowy. W Roland Garros Chwalińska zarobiła 1,4 mln euro. Pojawia się jednak haczyk w postaci dużego podatku od nagród we Francji, o czym więcej przeczytacie w naTemat.
Maja Chwalińska – Mirra Andriejewa 0:2 (3:6, 2:6)






