
Maja Chwalińska została wicemistrzynią Roland Garros. 2026. W finale zwyciężyła Mirra Andriejewa. Rosjanka pierwsze słowa po odebraniu statuetki skierowała właśnie do Polki. – Gratulacje dla Mai za ten niesamowity turniej – mówiła, a jej kolejne słowa wywołały uśmiech w polskim teamie.
Jak wspominaliśmy w naTemat, 6 czerwca był historycznym dniem dla polskiego, ale i światowego tenisa. W finale Roland Garros Maja Chwalińska zmierzyła się z Mirrą Andriejewą. Polka była prawdziwą sensacją na francuskich kortach.
Przeszła jak burza przez kwalifikacje i choć zaczynała z 114. miejsca w rankingu WTA, to doszła aż do finału i teraz prawdopodobnie przeskoczy na 21. pozycję. Pokonała m.in. Qinwen Zheng, Elisę Mertens, Marię Sakkari, Dianę Parry, Annę Kalińską i Dianę Sznajder.
Andriejewa po zwycięstwie zwróciła się do Chwalińskiej
Finałowy mecz z Rosjanką był bardzo wymagający. Choć Polka dawała z siebie wszystko, to trudno było wyłapać błędy u Andriejewy. Wszyscy oglądali tę rozgrywkę z zapartym tchem. Ostatecznie to przeciwniczka Chwalińskiej wygrała w dwóch setach (3:6, 2:6) i zdobyła tytuł mistrzyni wielkoszlemowego turnieju im. Rolanda Garrosa.
Gdy odbierała nagrodę zwróciła się do naszej tenisistki. – Gratulacje dla Mai za ten niesamowity turniej, za przejście przez kwalifikacje, wygranie tylu meczów i pokonanie tylu wspaniałych zawodniczek. Gratulacje też dla twojego teamu, zrobiliście niesamowitą pracę – mówiła Andriejewa.
– Jesteś bardzo trudną przeciwniczką, nie chciałabym grać z tobą jeszcze raz. Życzę ci wszystkiego najlepszego w tym sezonie. No okej dobra, mam nadzieję, że zagramy więcej finałów w przyszłości – dodała po chwili, a na trybunach rozległ się śmiech.
Zobacz także
Dodajmy, że to nie pierwszy raz, gdy Rosjanka wspominała o Chwalińskiej. Jeszcze przed meczem przyznała, że Polka "grała niesamowicie przez ostatnie dwa tygodnie, a właściwie trzy, bo przeszła kwalifikacje".
– To będzie bardzo ekscytujące i interesujące starcie, bo nigdy wcześniej się z nią nie mierzyłam. To będzie zupełnie nowy mecz dla nas obu. Tak naprawdę nie znam jej stylu ani tego, jak gra. Postaramy się przygotować do finału najlepiej, jak potrafimy – opowiadała Rosjanka, cytowana przez portal sport-express.ru.
Biliscy i trenerzy o Mai Chwalińskiej
O tym, jaka była w dzieciństwie i jaka jest dziś Maja Chwalińska opowiedzieli niedawno w rozmowie z Katarzyną Zuchowicz bliscy tenisistki i jej byli trenerzy.
– Zawsze się śmieję, że Maja jest taką dziewczyną z sąsiedztwa. Bardzo normalna, empatyczna, ma w sobie dużo spokoju i jest bardzo sfokusowana na tym, co robi. Całe życie pracuje na to, gdzie się dzisiaj znalazła – mówiła Aleksandra Musiał, przyjaciółka Chwalińskiej.
Z kolei Paweł Kałuża, pierwszy trener Mai Chwalińskiej z Dąbrowy Górniczej i odkrywca jej talentu, gdy miała 7 lat, pęka dziś z dumy i obserwuje jej wyczyny w Paryżu. – Jestem dumny. Cieszę się, że kiedyś mogłem dołożyć malutką cegiełkę do tego sukcesu, który Maja osiąga teraz w Paryżu. Gra pięknie. Patrząc na nią, wcale się nie dziwię, że porwała paryską publiczność i że na całym świecie o niej mówią. Ma 24 lata. Wszystko przed nią – mówił Kałuża. Więcej o "dziewczynie z siąsiedztwa", która w Paryżu pisze historię, przeczytacie tutaj.




