Łukaszenka ma wiadomość do Polaków i Litwinów ws. wojny.
Łukaszenka ma wiadomość do Polaków i Litwinów ws. wojny. Fot. shutterstock

Alaksandr Łukaszenka wygłosił ostatnio przemówienie w Grodnie. Przekonywał, że nie ma zamiaru wysłać swoich wojsk na wojnę w Ukrainie. Po chwili zwrócił się też w zaskakujących słowach do Polaków i Litwinów. Tego z ust przywódcy Białorusi nikt by się wcześniej nie spodziewał.

REKLAMA

Alaksandr Łukaszenka pojawił się na 15. Republikańskim Festiwalu Kultur Narodowych. Wydarzenie odbywało się w Grodnie. Podczas przemówienia polityk poruszył temat trwającej wojny w Ukrainie.

Wystąpienie Łukaszenki. Zwrócił się m.in. do Polaków

– Czy musimy iść na wojnę w Ukrainie wbrew czyjejś woli? Czy chcemy się tam stać mielonką? Nie, nie chcemy tego – mówił, podkreślając, że nie wyśle tam swoich wojsk. Jego wypowiedź zacytowała m.in. NEXTA.

Kolejne słowa brzmiały zaskakująco z jego ust. – Chcemy być pokojowo nastawionymi ludźmi, chcemy żyć w pokoju. Pragniemy pokoju. Przynosimy pokój ludziom – próbował przekonać.

Łukaszenko powtarzał też, że "wojna to katastrofa", której "nie potrzebujemy". Niespodziewanie pojawił się też wątek polski i litewski. Zwracając się do państw ościennych, zadeklarował chęć... zapewnienia im bezpieczeństwa.

Chcę, żeby Polacy, Litwini i Ukraińcy mnie usłyszeli. Nie chcemy z nimi iść na wojnę. Chociaż zawsze jesteśmy zdecydowani was chronić – mówił Łukaszenka. Przemowa przewódcy Białorusi to jedno, ale jak wiadomo, rzeczywistość wygląda nieco inaczej.

Dodajmy, że choć armia białoruska nie bierze udziału w wojnie w Ukrainie, to Mińsk stanowi logistyczne zaplecze Kremla. To właśnie z białoruskich lotnisk w pierwszej fazie inwazji startowały rosyjskie samoloty bojowe. Oba reżimy ściśle ze sobą współpracują.

Wojna w Ukrainie. Zełenski niedawno napisał list do Putina

W ostatnim czasie w kontekście wojny w Ukrainie, głośno było o liście, który prezydent Zełenski napisał do Putina. "Ukraina proponuje zakończenie tej wojny poprzez bezpośrednie rozmowy między nami a wami. Proponuję spotkanie" – czytaliśmy w dokumencie.

Jednocześnie Zełenski podkreślił, że nie chce, by odbywało się ono w Moskwie (choć Rosjanie wielokrotnie na to naciskali). Zaproponował natomiast inne kierunki m.in. Szwajcarię, Turcję lub kraje świata arabskiego. "To przywódcy rozstrzygają kluczowe kwestie. Tak było zawsze i tak będzie zawsze. Proponuję wyznaczyć konkretną datę takiego spotkania" – dodał.

Wspomniał również, że do rozmów mogliby dołączyć inni uczestnicy "dwustronnego dialogu, który ma zostać nawiązany między nami". Wspomniał o krajach europejskich, (które ostatnio pożyczyły Ukrainie 60 miliardów euro na broń) oraz zaznaczył uczestnictwo USA.

A co na to Putin? Jego słowa nie dają jednak nadziei na rozmowy pokojowe. Przywódca Rosji, występując na 29. edycji Międzynarodowego Petersburskiego Forum Ekonomicznego nazywanego "rosyjskim Davos", zapytany o list Zełenskiego, odparł: – Na razie nie widzę w tym (spotkaniu – przyp. red.) sensu.

Wcześniej na dokument Zełenskiego zareagował też rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. – Prezydent Putin powiedział, że jeśli Zełenski będzie chciał rozmawiać, może przyjechać do Moskwy – odparł, choć Rosjanie dobrze wiedzą, że prezydent Ukrainy nie chce się spotkać w Rosji.