Dzbanek filtrujący napełniany przy kranie
Chemiczka o mankamencie dzbanków filtrujących. Fot. Shutterstock

Polacy pokochali dzbanki filtrujące. Zauważyli w nich prosty sposób na uzyskanie smaczniejszej wody bez konieczności dźwigania ciężkich zgrzewek. Choć to rozwiązanie wydaje się idealne, eksperci coraz głośniej mówią o jego ciemniejszych stronach, na które rzadko zwracamy uwagę. Na jeden z mankamentów takich dzbanów zwróciła uwagę znana chemiczka.

REKLAMA

Dzbanki filtrujące na dobre zagościły w naszych kuchniach. Polaków przekonało wygodne rozwiązanie: kupujesz w sklepie dzbanek i filtr, napełniasz go wodą i już. Co jakiś czas wymieniasz filtr i problem z głowy. No nie do końca, bo to, co miało nas chronić przed zanieczyszczeniami, może nieść ze sobą inne, niespodziewane ryzyko. Nad jeden poważnym mankamentem tych urządzeń pochyliła się znana ekspertka.

Dzbanki filtrujące są potencjalnym źródłem mikroplastiku

Chemiczka Sylwia Panek, znana w mediach społecznościowych jako "wzdrowymdomu" wskazała, że choć dzbanki filtrujące pomagają usuwać część zanieczyszczeń z wody, to problem stanowi materiał, z którego wykonana jest większość dostępnych na sklepowych półkach modeli. Nawet jeśli sam dzbanek jest wykonany ze szkła, a nie plastiku, to sama obudowa filtra jest nadal plastikowa.

"Warto wiedzieć jedno: wkład na wodę do filtrowania i filtry są zawsze plastikowe. Nawet jeśli korpus dzbanka jest szklany. No dobra, PRAWIE ZAWSZE, bo znalazłam jeden dzbanek, w którym filtrowana woda nie ma kontaktu z plastikiem. A plastik to potencjalne źródło mikroplastiku, szczególnie przy długim kontakcie z wodą. Jest droższy, to prawda, ale jeżeli naprawdę chcecie unikać mikroplastiku, to może ta opcja was zainteresuje" – czytamy na blogu chemiczki.

Jej zdaniem osoby, którym zależy na ograniczeniu plastiku, mogą poszukać w sieci modeli wykonanych z innych materiałów, ale jest ich naprawdę znikoma ilość i są o wiele droższe.

Mit twardej wody, czyli czego tak naprawdę się boimy?

Sylwia Panek zaznaczyła jeszcze jeden ciekawy wątek, bowiem w Polsce instnieje powszechne przekonanie, że twarda woda jest niekorzystna dla zdrowia. Może się jednak okazać, że wiele osób "niepotrzebnie obawia się obecności wapnia i magnezu".

"Twarda woda to woda bogata w jony wapnia i magnezu. Nasz organizm ich potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania. Co więcej, jeśli kupujecie wodę mineralną, to ma ona zwiększone ilości tych jonów. Jeśli jesteście zdrowymi osobami, to nie ma powodów, żebyście bali się twardej wody" – podkreśliła.

Warto dodać, że chodzi tu o ten sam wapń, który organizm wykorzystuje do prawidłowego funkcjonowania, odpowiada też za osad, który tak wielu osobom przeszkadza. A jeśli denerwuje cię po prostu biały nalot na grzałce, sprawdź, jak usunąć kamień z czajnika nawet domowymi sposobami, zamiast od razu obwiniać jakość kranówki.

Ekspertka przyznała, że przecież minerały (obecne w twardej wodzie) są naturalnym składnikiem codziennej diety. A taki filt i tak nie usunie nam bakterii i wirusów, jeśli takie akurat wystąpią.

Wygoda wygrała. Dzbanki filtrujące ma mnóstwo Polaków

Przy tym wszystkim trzeba pamiętać jeszcze o jednym, kranówka dostarczana przez wodociągi powinna spełniać rygorystyczne normy jakościowe (jeśli coś jest nie tak pojawiają się komunikaty).

Idąc za tym, powinna być zdatna do bezpośredniego spożycia. Więc decyzja o korzystaniu z dzbanka filtrującego może być po prostu kwestią wynikając z indywidualnych preferencji. Niektórzy po prostu nie lubią smaku wody z kranu, denerwują się na osadzający się kamień w czajniku lub dostali inne zalecenia od specjalistów. Warto wszystkie "za" i "przeciw" brać pod uwagę, kupując dzbanek filtrujący.