
Dziennikarz Leszek Kraskowski został aresztowany w czerwcu na trzy miesiące. Spotkało się to wówczas z głosami sprzeciwu i skrajnymi emocjami w środowisku dziennikarskim. Tymczasem głos zabrała teraz Violetta Kraskowska, żona aresztowanego, która wprost mówi o przemocy i nadaje tej sprawie zupełnie nowe światło.
Dziennikarz Leszek Kraskowski został aresztowany 6 czerwca. Prokuratura zarzuciła mu wówczas posiadanie broni oraz amunicji bez wymaganego zezwolenia i groźby wobec komendanta powiatowego policji w Piasecznie. Dziennikarz decyzją sądu trafił na trzy miesiące do aresztu, natomiast grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Sprawa ta wywołała duże poruszenie w środowisku dziennikarskim i protesty wobec zastosowanego na Kraskowskim środku zapobiegawczego. Dzisiaj głos zabrała będąca z nim w trakcie rozwodu żona, Violetta Kraskowska, która rzuciła na jego osobę zupełnie nowe światło.
Żona Kraskowskiego przerywa milczenie. "Prawda jest boleśnie banalna"
Violetta Kraskowska opublikowała w sieci obszerne oświadczenie. Zaznaczyła w nim na samym wstępie, że jej mąż sprawnie manipuluje opinią publiczną, a cała sprawa jego zatrzymania nie ma absolutnie nic wspólnego z polityką czy rzekomym uciszaniem niewygodnego dziennikarza śledczego.
"Tymczasem prawda jest zupełnie inna, boleśnie banalna i zupełnie niepolityczna. Drodzy państwo: tutaj nie chodzi o jakiegokolwiek polityka, o jakiekolwiek prześladowanie (...) tylko o zwykłą sprawę prywatną. O przemocowca, domowego ninja, agresora, który znęca się nad swoją rodziną od wielu lat" – napisała wprost żona aresztowanego. Dodała również z całą stanowczością: "Obawiam się, że Leszek Kraskowski może zrobić krzywdę – mnie, moim dzieciom, mojemu partnerowi lub innym osobom. Pisząc wprost: obawiam się o zdrowie i bezpieczeństwo".
Kraskowska w swoim wpisie szczegółowo tłumaczy, że od lat jest ofiarą przemocy fizycznej, psychicznej i ekonomicznej. Wylicza liczne interwencje policji, ucieczki z własnego domu, pobyty w ośrodku interwencji kryzysowej, a także założone procedury Niebieskiej Karty oraz sądowe zakazy zbliżania się.
Z jej relacji wyłania się obraz człowieka, który "umie manipulować odbiorcami, roztaczając przed nimi wizje, używając półprawd lub falandyzując fakty, naginając je pod swoje tezy. Nie panuje nad swoimi emocjami, nie pracuje w sposób regularny i przynoszący stały dochód, nie łoży na utrzymanie dzieci, a jego modus operandi, sposobem na życie i utrzymanie stały się zbiórki internetowe".
Zobacz także
"To tylko czubek góry lodowej". Apel do innych kobiet
Pełne oświadczenie Violetty Kraskowskiej zawiera łącznie 17 punktów, będących wyjaśnieniem i preludium do ostatnich wydarzeń. Jak sama autorka przyznaje, przygotowanie i publikacja wpisu kosztowały ją bardzo wiele sił.
"To oświadczenie kosztowało mnie mnóstwo energii, nerwów i czasu. Musiałam przywoływać rzeczy i zjawiska, które chciałabym wymazać z pamięci" – napisała Kraskowska, dodając jednocześnie, że opublikowane treści nie wyczerpują w pełni całego tematu. "To tylko czubek góry lodowej, a na wszystko, co napisałam w tym oświadczeniu, mam dowody w postaci nagrań, zdjęć, plików audio, video, screenów, maili, zapisów rozmów. Jeżeli zajdzie taka konieczność, opublikuję wszystkie informacje" – podkreśliła.
Na samym końcu długiego komunikatu autorka postanowiła zwrócić się z apelem do wszystkich kobiet, które mogą znajdować się w podobnych sytuacjach życiowych.
"Nie obawiajcie się wzywać odpowiednich służb i dzwonić po interwencje. Wiem, jak często czujecie bezsilność, ile czasu, łez i nerwów to wszystko kosztuje. Przechodziłam przez to nieraz. Walczcie o siebie i o normalne życie. Nie utrzymujcie szkodliwego dla siebie status quo, nawet jeżeli nie macie obok rodziny, która może wam pomóc. Porzućcie lęk przed zmianą oraz przywiązanie do dotychczasowej sytuacji. Pamiętajcie: karma wraca, a ile włożycie (w działania), tyle wyjmiecie (efektów)" – zaapelowała.
Głosy oburzenia ze strony środowiska
Przypomnijmy, że Leszek Kraskowski to były dziennikarz śledczy, który pracował m.in. w "Rzeczpospolitej", "Wprost", "Super Expressie" i "Dzienniku". Kilka lat temu zrealizował film "Minister Szumowski i boss mafii". W ostatnim czasie publikował swoje materiały w sieci.
Zanim ukazało się oświadczenie Violetty Kraskowskiej, sprawa aresztowania poniosła się bardzo szeroko w środowisku dziennikarskim i nie tylko. Nawet do Rzecznika Praw Obywatelskich zaczęły spływać pytania o zasadność zastosowania wobec niego tak radykalnego środka zapobiegawczego.
Swoje oświadczenie opublikował też Marcin Lewicki, prezes Press Club Polska. "Zastosowanie wobec dziennikarza Leszka Kraskowskiego najsurowszego środka zapobiegawczego – trzymiesięcznego aresztu tymczasowego budzi głębokie zaniepokojenie, podobnie jak domniemane naruszenie jego prawa do obrony oraz wątpliwości dotyczące uszanowania przez policję i prokuraturę tajemnicy dziennikarskiej" – czytaliśmy w apelu.






