
Senatorowie Zygmunt Frankiewicz, Wadim Tyszkiewicz i Andrzej Dziuba oraz grupa samorządowców promują swoje ugrupowanie, Nową Polskę. To kolejna partia, która powalczy o centrum. W tej części polskiej sceny politycznej robi się już bardzo ciasno.
Polska 2050, koło Centrum, potencjalne nowe ugrupowanie Ryszarda Petru. I teraz jeszcze Nowa Polska. Wszystkie te partie chcą być "Konfederacją light", czyli czymś dla wolnorynkowych wyborców, których Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak odrzucają jednak poglądami społecznymi. Problem w tym, że oznacza to walkę o nieco ponad 10 procent wyborców.
Nowa Polska w końcu startuje
Pomysł na Nową Polskę ogłoszono 16 września 2025 roku, formalnie zarejestrowano ją 30 października 2025. Dopiero jednak teraz ugrupowanie zaczyna się promować i walczyć o elektorat: w Warszawie odbyła się jej konwencja.
Za partią stoją senatorowie Zygmunt Frankiewicz, Wadim Tyszkiewicz i Andrzej Dziuba oraz samorządowcy.
Jednym z liderów ma być prezydent Szczecina Piotr Krzystek, który twierdzi, że "Nowa Polska oferuje normalność".
– Oferujemy konkretne rozwiązania oparte na bieżących finansach państwa. Nie obiecujemy gruszek na wierzbie, ale konkretne rozwiązania, które będą naprawiały różne sfery naszego działania. Na konwencie mówiliśmy o zdrowiu, bezpieczeństwie, gospodarce i samorządzie, bo to są te dziedziny, którymi chcielibyśmy się zająć w pierwszej kolejności – relacjonował w rozmowie z Radiem Pik.
W czasie sobotniej konwencji Wadim Tyszkiewicz tłumaczył, że jego ugrupowanie ma obronić nasz kraj przed populizmem.
– Zbyt dużo pracy włożyliśmy w to, żeby Polska była piękna, europejska, z której jesteśmy dzisiaj wszyscy dumni. Tworzymy Nową Polskę, bo wiemy, że ludzi dobrej woli jest więcej. Tylko muszą oni uwierzyć w swoją sprawczość. Muszą ruszyć, wyjść z domów i się policzyć. Muszą zobaczyć, że nie są sami. Że razem możemy obronić Polskę przed brunatnym, bardzo groźnym populizmem – powiedział.
Zobacz także
O co chce walczyć Nowa Polska?
W praktyce partia chce nowego systemu podatkowego – takiego, który ma wspierać konkurencyjność. W zestawie postulatów wyborczych znajdziemy też zwiększenie decyzyjności samorządów i reformę systemu wyborczego, w wyniku której marszałkowie województw i starostowie powiatowi byliby wybierani w wyborach (dziś poparcie dla nich przegłosowują radni).
To wszystko sugeruje, że Nowa Polska chce walczyć o mniej więcej ten sam elektorat co Polska 2050 czy potencjalna partia Ryszarda Petru, o której mówi się od kilku dni. Dziennikarze zapytali Ryszarda Petru o nową partię i poseł sam ujawnił, że "wręcz go namawiają" do stworzenia ugrupowania, które postawiłoby na przedsiębiorczość.
Problem w tym, że wszystkie te ugrupowania walczą o głosy 10 proc. wyborców. Sugerują to wyniki takich sił politycznych jak Ruch Palikota (wynik w wyborach z 2011 r.: 10,02 proc.), Nowoczesna (rok 2015 r.; 7,6 proc.) czy właśnie Polska 2050 (w koalicji z PSL partia ta zdobyła w 2023 r. 14,13 proc.).
Po prostu w centrum robi się już ciasno. Zapewne Polska 2050 zostanie częścią KO. "Partia Petru" i Nowa Polska albo się połączą, albo będą wzajemnie kanibalizować, co sprawi, że obie nie wejdą do Sejmu. Wystarczy, by ugrupowanie Tyszkiewicza "zabrało" środowisku byłej Nowoczesnej 2-3 pkt. procentowe.
Co więcej, w nowym sondażu wszyscy patrzą na Konfederację – KO i PiS mają spory problem, gdyż wiele wskazuje na to, że to ta siła polityczna zadecyduje o tym, kto będzie rządził.




