Sławomir Mentzen i Przemysław Czarnek, w tle Sejm
Mentzen zarzucił PiS współpracę z KO. Foto: FotoDax, Longfin Media/Shutterstock, X

Na prawicy nadal iskrzy. Sławomir Mentzen wymienił się właśnie "uprzejmościami" z Przemysławem Czarnkiem. Poszło o kobietę, a dokładniej: minister kultury Martę Cienkowską.

REKLAMA

Konfederacja zbiera obecnie podpisy pod wnioskiem o wotum nieufności wobec minister kultury Marty Cienkowskiej. Teoretycznie Prawo i Sprawiedliwość powinno w tym Sławomira Mentzena i jego towarzyszy poprzeć. Tak jednak nie jest.

Konfederacja chce dymisji Cienkowskiej. To kara za ustawę dotyczącą artystów

Politycy Konfederacji mają już dosyć pomysłów minister Cienkowskiej. Poszło o projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artysty. Tak, ten słynny dokument, który mocno podzielił Polaków.

– Dopłaty miałyby obejmować m.in. osoby zarabiające powyżej płacy minimalnej. Doprowadziłoby to do chorej sytuacji, w której ludzie ciężko pracujący na minimalnym wynagrodzeniu, odprowadzający od tego minimalnego wynagrodzenia pełne składki, wysokie podatki, zrzucaliby się na przyszłe emerytury dla tzw. artystów, którzy zarabiają więcej od nich i jednocześnie nie płacą składek na swoją przyszłą emeryturę – argumentował Michał Wawer, wiceprzewodniczący klubu poselskiego Konfederacji.

Problemem "Konfy" jest jednak to, że obecnie ma ona w Sejmie mało swoich ludzi. Wniosek o wotum nieufności wobec ministra musi podpisać 69 posłów, a w klubie wolnorynkowców i narodowców jest tylko 16 osób. Potrzebna jest więc pomoc PiS.

Mentzen oskarża PiS o współpracę z Tuskiem

Okazuje się jednak, że na Nowogrodzkiej nie wyrywają sobie z rąk długopisów i nie chcą podpisać wniosku kolegów z prawicy. Wytknął to teraz Przemysławowi Czarnkowi, kandydatowi PiS na premiera, Mentzen.

"Drogi Przemku, doceniam, że jako jedyny członek PiS chciałeś podpisać się pod wnioskiem o odwołanie minister Cienkowskiej. Szkoda, że zrezygnowałeś po tym, jak zabronił Ci tego Błaszczak. Postarałbym się to zrozumieć, gdyby zabronił Ci tego sam Kaczyński. Ale Błaszczak? Poważnie?" – czytamy w jego wpisie na platformie X.

Dodał, że sugeruje to, że jeśli Czarnek stanie na czele rządu "przed podjęciem każdej decyzji", będzie pytał o zgodę władze swojej partii.

Były minister edukacji szybko odpowiedział politykowi Konfederacji, zarzucając mu "jątrzenie".

"Drogi Sławku, wszyscy w klubie PiS żądają dymisji skompromitowanej minister Cienkowskiej. Kwestia skutecznego działania pozostaje do dyskusji. Ale nie na X. Szukaj jedności i efektywności. Nie dziel i nie jątrz. Tak prawica nie wygra. Zapraszam na spotkanie w tej sprawie" – napisał w swoim poście.

Choć na tym dyskusja mogłaby się już zakończyć, lider Konfederacji postanowił przekazać nam wszystkim, co działo się w ostatnim czasie w kuluarach. "Nie żartuj Przemek. Rozmowy w tej sprawie z PiS już były i odmówiliście nam podpisów potrzebnych do złożenia wniosku o odwołanie Cienkowskiej. Stanęliście po stronie Tuska, Cienkowskiej i Jasia Kapeli", wytknął Czarnkowi.

Swoje pięć groszy dodał też poseł Bartomiej Pejo. "Podszedłem do Was z konkretem, pytaniem czy podpiszecie wniosek o odwołanie Cieńkowskiej schodząc bezpośrednio z mównicy, nie na X, nie na FB", odgryzł się politykowi PiS.

Przyszły rząd stworzy Konfederacja z PiS?

Wszystko to pokazuje, jak bardzo podzielona jest prawica. I właściwie powinno nas to martwić, gdy, jak wynika z danych z sondażu, jaki na zlecenie "Super Expressu" wykonał Instytut Badań Pollster, to Konfederacja może za nieco ponad rok zadecydować o tym, kto będzie rządził Polską.

Na KO chce, jak wynika z badania, zagłosować 32,98 proc. ankietowanych, na PiS 26,66 proc., z kolei Konfederacja cieszy się poparciem 13,29 proc. ankietowanych. Do Sejmu weszłaby jeszcze Nowa Lewica (7,76 proc.) oraz Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, (7,03 proc.)

Wyniki te pokazują, że nowy rząd stworzyć musiałyby partie prawicowe: PiS i obie Konfederacje. Jak na razie klimat w tym środowisku nie nastraja do spokojnych rozmów o wspólnym rządzeniu.

Warto przypomnieć, że Przemysław Czarnek kandydatem PiS na premiera został ogłoszony przez samego Jarosława Kaczyńskiego. Miało to miejsce w marcu na konwencji w Krakowie.

Co istotne, jak pisaliśmy w naTemat, Czarnek to nie tylko kandydat PiS na premiera – prezes miał ukryty cel, którym jest właśnie odbicie wyborców Grzegorza Brauna, co dodatkowo komplikuje relacje wewnątrz prawicowego obozu.