Michał Kosakowski, Bartosz Migas, Biuro Tajemnic
Lądowanie UFO i kontakt z obcymi, a może zwykły paraliż senny? Psycholog w "Biurze Tajemnic" o tajnikach naszego mózgu. fot. naTemat

Budzisz się w nocy, nie możesz się ruszyć, czujesz czyjąś obecność. Czasem widzisz cień, postać, światło. Dla jednych to dowód na kontakt z obcą cywilizacją. Dla psychologa – możliwy ślad zjawiska, które ludzkość zna od wieków. O co chodzi? Tłumaczy dr Michał Kosakowski.

REKLAMA

Historie o uprowadzeniach przez UFO często zaczynają się podobnie. Nagłe przebudzenie, sparaliżowane ciało, poczucie zagrożenia i przekonanie, że w pokoju "coś" jest. Dopiero później pojawia się narracja: kosmici, badanie, statek, utracony czas.

W podcaście "Biuro Tajemnic" dr Michał Kosakowski z Wydziału Psychologii i Kognitywistyki UAM pokazuje, że między kłamstwem a prawdziwym porwaniem przez kosmitów istnieje trzecia możliwość. Człowiek może być szczery, może głęboko wierzyć w swoje wspomnienia, a jednak ich źródło może tkwić w mechanizmach snu, pamięci i kultury.

Uprowadzenie przez UFO? To doświadczenie znamy od wieków

Dr Kosakowski zajmuje się psychologią anomalistyczną, czyli dziedziną, która pyta, skąd biorą się niezwykłe doświadczenia. W przypadku nocnych "odwiedzin" kluczowe jest to, że podobne opisy pojawiały się długo przed popkulturą UFO.

– Odwiedziny, które mają miejsce wtedy, kiedy leżymy w łóżku sparaliżowani, nie możemy się ruszyć w nocy, mamy wrażenie, że ktoś nas nachodzi, ktoś zaraz będzie nas niepokoił, to z jednej strony typowy scenariusz współczesnej abdukcji, porwania przez kosmitów – tłumaczy. – Z drugiej strony to opowieść, którą ludzie znają od dawien dawna. W naszej kulturze ludowej byłaby to słynna zmora, dusiołek, mara nocna, istoty demoniczne, które nas nękają, niepokoją i wywołują poczucie, że nie możemy oddychać ani się poruszyć – dodaje.

Innymi słowy: ciało przeżywa podobne zjawisko, ale kultura podsuwa mu różne kostiumy. Kiedyś były to demony, inkuby, sukuby albo dżiny. Dziś – istoty pozaziemskie, ludzie cienia i scenariusze znane z filmów, forów oraz opowieści ufologicznych.

Paraliż senny. Gdy świadomość budzi się za wcześnie

Najbardziej charakterystyczny element tych historii to niemożność ruchu. Psycholog wyjaśnia, że może ona wynikać z atonii mięśniowej. Naturalnego mechanizmu snu, który sprawia, że nie odgrywamy fizycznie tego, co nam się śni. Problem zaczyna się wtedy, gdy świadomość wraca za wcześnie.

– To, czego najbardziej można by się spodziewać, to poczucia, że nie możemy się ruszyć. Wynika to z atonii mięśniowej, czyli zjawiska, które ma miejsce w trakcie snu. Większość naszych mięśni wiotczeje i przez jakiś czas nie podlega świadomej kontroli. Nie powinniśmy być tego świadkami, bo w tym czasie nasza świadomość powinna spać, ale czasem tak się nie dzieje – wyjaśnia doktor.

To doświadczenie bywa skrajnie niepokojące. Kosakowski zwraca uwagę, że w takich momentach aktywne mogą być obszary mózgu związane ze strachem. A strach zmienia interpretację bodźców: ubrania na krześle mogą stać się sylwetką, cień w rogu pokoju – obecnością, a urwany sen – początkiem "kontaktu".

Pamięć nie działa jak kamera

Wiele osób, które opowiadają o uprowadzeniach, nie budzi się z pełną historią. Najpierw jest niepokój, luka, poczucie, że coś się stało. Dopiero potem – często pod wpływem lektur, rozmów albo regresji hipnotycznej – pojawiają się szczegóły.

Jak tłumaczy dr Kosakowski, jeśli mówimy o odzyskiwaniu wspomnień, to niestety często jest to odzyskiwanie wspomnień podczas regresji hipnotycznej, czyli metody, która współcześnie zasłużenie ma opinię czegoś, co niekoniecznie służy odzyskiwaniu rzeczywistych wspomnień.

– Pomaga nam raczej przypominać sobie wspomnienia, których poszukujemy. To mogą być wspomnienia, których wcześniej w rzeczywistości nie mieliśmy, wynikające z sugestii hipnotycznej albo z zadawania odpowiednio sugerujących pytań – podkreśla ekspert.

To nie znaczy, że świadkowie kłamią. Przeciwnie – mogą być głęboko przekonani, że przeżyli coś realnego. Kosakowski przywołuje badania, w których reakcje fizjologiczne osób przekonanych o uprowadzeniu przypominały reakcje obserwowane u weteranów wojennych. Fałszywe wspomnienie może więc boleć naprawdę.

Czy brak zaburzeń psychicznych coś rozstrzyga?

W dyskusjach o UFO często pada argument: świadek został przebadany, nie ma zaburzeń, więc mówi prawdę. Psycholog odpowiada jasno – fałszywe lub zrekonstruowane wspomnienia nie są same w sobie oznaką choroby.

– To jest właściwie mechanizm działania naszej pamięci. Mogą istnieć pewne właściwości psychiki, które do tego predysponują, na przykład większa skłonność do fantazjowania, podatność na fałszywe wspomnienia czy absorpcja, czyli tendencja do intensywnego zanurzania się w doświadczenie. Ale to nie będą zaburzenia – mówi.

Najbardziej niepokojąca konkluzja? Nie mamy w głowie prostego testu, który pozwala niezawodnie oddzielić wspomnienie prawdziwe od fałszywego. Pamięć nie jest nagraniem wideo. Za każdym razem, gdy coś przywołujemy, częściowo to rekonstruujemy.

I właśnie dlatego ta rozmowa jest tak wciągająca. Nie odbiera tajemnicy, ale przenosi ją w miejsce być może jeszcze bardziej fascynujące niż kosmos: do ludzkiego mózgu.

"Biuro Tajemnic" o paraliżu sennym warto obejrzeć nie po to, by dostać łatwą odpowiedź, lecz by zadać sobie trudniejsze pytanie: ile z tego, co pamiętamy, naprawdę wydarzyło się tak, jak nam się wydaje?