Karol Nawrocki
Nie tylko Nawrocki. Kto jeszcze zabrał się za konstytucję? Fot. shutterstock

Karol Nawrocki nie jest jedyną osobą w Polsce, która chce dziś "refleksji" nad ustawą zasadniczą. Obok prezydenckiej Rady Nowej Konstytucji od miesięcy działa inna inicjatywa – zrodzona nie w Pałacu Prezydenckim, lecz na Uniwersytecie Gdańskim. I jak przyznają sami jej twórcy, oba projekty nieuchronnie ze sobą konkurują.

REKLAMA

Kilka tygodni temu Karol Nawrocki powołał Radę Nowej Konstytucji. W jej składzie znaleźli się m.in. była prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, były marszałek Sejmu Marek Jurek, konstytucjonalista Ryszard Piotrowski oraz Józef Zych. Celem gremium ma być przygotowanie projektu "konstytucji nowej generacji", która – w zamyśle Pałacu – miałaby wejść w życie do 2030 roku.

Rada prezydenta już ma kłopoty

Inicjatywa od razu wywołała polityczną awanturę. Premier Donald Tusk ironicznie zasugerował, by zanim ktokolwiek zacznie pisać nową ustawę zasadniczą, najpierw nauczył się przestrzegać tej obowiązującej. Krytycy poszli dalej – część komentatorów nie zostawia na pomyśle suchej nitki, wskazując, że do realnej zmiany konstytucji potrzeba większości dwóch trzecich głosów w Sejmie – a tej nikt dziś nie ma.

Nie pomagają też sondaże – jak pokazało jedno z ostatnich badań, Polacy są wyraźnie podzieleni wobec pomysłu prezydenta, a wśród wyborców przeważa sceptycyzm. Sam Aleksander Kwaśniewski, były prezydent i przewodniczący Komisji Konstytucyjnej z lat 90., mówił wprost, że do gremium powołanego wyłącznie przez głowę państwa by nie wszedł – ale chętnie zasiadłby w radzie utworzonej wspólnie przez prezydenta, Sejm i Senat.

Gdańska konkurencja

Tymczasem równolegle, z dala od politycznych sporów, działa Rada Refleksji nad Konstytucją – inicjatywa dr. hab. Jakuba Szlachetki, prof. Uniwersytetu Gdańskiego, prawnika i adwokata specjalizującego się m.in. w prawie ustrojowym. Sam zainteresowany przyznaje, że pomysł narodził się wcześniej niż prezydencki, ale obu projektów nie da się już od siebie oddzielić – będą o siebie konkurować w debacie publicznej.

Do gdańskiej Rady zaproszono również współautorów obowiązującej konstytucji z 1997 roku, bo to oni – jak przekonuje Szlachetko – najlepiej wiedzą, jakie wartości i intencje wpisano w ten dokument trzy dekady temu, i mogą zestawić je z dzisiejszą praktyką jego stosowania.

Punktem kulminacyjnym prac ma być kongres w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku, zaplanowany na 2–3 kwietnia 2027 roku, dokładnie z okazji 30-lecia uchwalenia konstytucji.

"Inicjatywa prezydenta straciła na tempie"

O obu projektach mówi w rozmowie z naTemat.pl dr Kamil Stępniak, konstytucjonalista. Jego zdaniem do uchwalenia nowej ustawy zasadniczej zawsze potrzebna jest zgoda polityczna na wysokim szczeblu, ale w prace powinny być też zaangażowane instytucje społeczne, wydziały prawa i eksperci z różnych dziedzin, nie tylko sami prawnicy.

Czytaj także:

Stępniak zwraca uwagę, że inicjatywa prezydencka "powoli straciła na tempie", i wskazuje właśnie na projekt profesora Szlachetki jako realną alternatywę – Radę Refleksji nad Konstytucją, której zadaniem jest zastanowienie się, jak ewentualnie zmienić ustawę zasadniczą. Przypomina też o planowanych w Gdańsku obchodach 30-lecia konstytucji, podczas których konstytucjonaliści i politycy wspólnie zastanowią się, czy i w jakich obszarach dokument z 1997 roku wymaga zmian.

Wygląda więc na to, że zanim w Polsce powstanie choćby zarys nowej konstytucji, najpierw trzeba będzie rozstrzygnąć spór o to, kto właściwie ma prawo prowadzić nad nią debatę – prezydent ze swoją radą, środowisko akademickie z Gdańska, czy może jeszcze ktoś inny. Pytanie, czy Polska w ogóle dobrze wykorzysta ten moment, zadają sobie też inni komentatorzy – jak choćby autorzy tekstu o tym, że zmianę konstytucji można przeprowadzić znacznie sprawniej, niż robi to dziś Pałac Prezydencki.