Planetoida 2007 ML24, Ziemia
W kierunku Ziemi pędzi kolejna duża planetoida. Fot. shutterstock

Kolejna kosmiczna skała zbliża się do Ziemi. Już w najbliższą sobotę, 4 lipca, minie nas planetoida 523808 (2007 ML24). Będzie to kolejny taki obiekt w ostatnich tygodniach, który przemknie stosunkowo blisko naszej planety – w odległości równej zaledwie dziewięciokrotnemu dystansowi między Ziemią a Księżycem.

REKLAMA

Już 4 lipca w sąsiedztwie Ziemi przemknie planetoida oznaczona numerem 523808 (2007 ML24). Szacunki NASA wskazują, że jej średnica wynosi od 360 do nawet 800 metrów.

Planetoida przeleci najbliżej Ziemi w sobotę

Choć oficjalnie zalicza się ją do obiektów "potencjalnie niebezpiecznych", eksperci uspokajają: tym razem jesteśmy w pełni bezpieczni, ponieważ obiekt minie nas w odległości około 3,5 miliona kilometrów, co oznacza, że znajdzie się dziewięć razy dalej niż Księżyc.

Do maksymalnego zbliżenia między Ziemią a wspomianą planetoidą dojdzie w sobotę 4 lipca o godzinie 21:53 czasu polskiego. Naukowcy ustalili też, że kosmiczny podróżnik pędzi z zawrotną prędkością około 16,76 km/s.

Dodajmy, że obiekt został odkryty 22 czerwca 2007 r. podczas przeglądu nieba prowadzonego w Obserwatorium Mount Lemmon w Stanach Zjednoczonych. A czemu asteroida 523808 jest zaliczana do tych niebezpiecznych?

Naukowcy patrzą na skalę potencjalnych skutków zderzenia. Gdyby tak duże ciało uderzyło w naszą planetę, mogłoby powstać krater o średnicy kilkunastu kilometrów, a upadek do oceanu mógłby wywołać potężną falę tsunami. Dlatego eksperci szczególnie uważnie śledzą jej trajektorię.

Ostatnio przemknął inny duży obiekt

Zaledwie kilka dni temu informowaliśmy w naTemat o asteroidzie 1997 NC1, która też przemknęła nad Ziemią. Na szczęście zrobiła to w bezpiecznej odległości około 2,5 miliona kilometrów – to ponad sześć razy dalej niż wynosi odległość z Ziemi na Księżyc, a tę pokonali w kwietniu uczestnicy misji Artemis II – astronauci pobili rekord ludzkości.

Co ciekawe odkryty w 1997 roku obiekt też ociągnął zawrotną prędkością niemal 9 km/s. Żeby uzmysłowić sobie tę potęgę: to więcej, niż osiągają międzykontynentalne pociski balistyczne (ok. 7 km/s).

1997 NC1 była jeszcze większa od planetoidy 2007 ML24

Według szacunków NASA średnica asteroidy 1997 NC1 wynosi od 750 do 1650 metrów. Obiekt o takich gabarytach oficjalnie zalicza się do kategorii tzw. zabójców światów. Gdyby taka kosmiczna skała uderzyła w Ziemię, mogłaby doprowadzić do końca naszej cywilizacji. Wszystko przez gigantyczne ilości pyłu, sadzy i siarki, które po zderzeniu trafiłyby do stratosfery, blokując światło słoneczne nawet na lata.

– Każda asteroida mająca wielkość powyżej jednego kilometra jest uznawana za potencjalnego "zabójcę planet" – powiedział "Guardianowi" Scott Sheppard, szef zespołu naukowców, który dokonał odkrycia.

– Ponieważ do Ziemi docierałoby znacznie mniej światła słonecznego, jej powierzchnia znacząco by się ochłodziła – mówił Sheppard. – Doprowadziłoby to do masowego wymierania, jakiego nie było na Ziemi od milionów lat – przyznał wówczas naukowiec.

Dodajmy, że w ostatnim dniach nad polskim niebem możemy też oglądać Truskawkowy Księżyc.