Szpital Południowy
Kolejna afera w Szpitalu Południowym. Zwolniono koordynatora prosektorium Fot. shutterstock

Afera związana z działalnością Szpitala Południowego przybiera coraz szersze kręgi. Oprócz nieprawidłowości na SOR pojawiły się wstrząsające doniesienia o nielegalnych procederach w tamtejszym prosektorium. Mowa była nawet o "handlu zwłokami". Teraz przekazano, że koordynator prosektorium stracił pracę.

REKLAMA

"Umowa o pracę została rozwiązana bez wypowiedzenia, z winy pracownika, ze skutkiem natychmiastowym" – poinformował szpital w oświadczeniu cytowanym przez Polską Agencję Prasową, na którą powołuje się m.in. Onet. To pokłosie ostatnich doniesień o "biznesie pogrzebowym" na terenie prosektorium przy Szpitalu Południowym.

Placówka wyjaśniła, że podstawą decyzji o zwolnieniu jest ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, w szczególności obowiązku dbałości o dobre imię szpitala, lojalności wobec pracodawcy oraz – co najważniejsze – poszanowania kultu osoby zmarłej i bólu jej najbliższych.

"Funkcja koordynatora prosektorium wiąże się z obowiązkiem zachowania najwyższego standardu postępowania z ciałem osoby zmarłej oraz poszanowania kultu osoby zmarłej i uczuć rodzin, a także z obowiązkiem dbałości o zaufanie rodzin zmarłych do Szpitala oraz o dobrą opinię Szpitala w oczach rodzin. Wszelka bezpośrednia lub pośrednia próba sprowadzania śmierci człowieka do komercjalizacji albo nawet stworzenie przestrzeni na taką komercjalizację jest nieakceptowalna" – podkreślono.

Wstrząsające relacje z prosektorium w Szpitalu Południowym

Na światło dzienne wyszły bowiem kolejne szokujące wątki w aferze. Jako pierwszy o "biznesie pogrzebowym" przy tamtejszym prosektorium, doniósł portal zero.pl. W materiale mowa była o tym, że kierujący zakładem miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki, a także miał publikować zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych. Dodatkowo, jak podawał serwis prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy.

Później jeszcze Onet zgłębił temat i ustalił, że "w Szpitalu Południowym w ostatnich latach miało dochodzić do nielegalnego handlu ludzkimi zwłokami". Dziennikarze dotarli do rodzin nieżyjących pacjentów, pracowników prosektoriów oraz przedstawicieli zakładów pogrzebowych.

Z ich relacji wynikało, że koordynator tamtejszego prosektorium miał pobierać opłaty za usługi, które zgodnie z prawem nie powinny być wykonywane w szpitalu. Rodziny zmarłych miały płacić m.in. 100 zł za wydanie ciała, 500 za ubranie i umalowanie zmarłego (co powinno zostać wykonane przez zakład pogrzebowy), 1000 za balsamację czy od 1500 za "polecenie" rodzinie zakładu pogrzebowego. Tak wynikało z relacji świadków.

Ci natomiast, którzy nie chcieli skorzystać z usług lub odmawiały zapłaty, miały napotykać trudności przy odbiorze ciał swoich bliskich. Pada nawet szokujący przykład, gdy na ciało został oddany mocz.

– Nie wytrzymałam i zaczęłam głośno mówić, co tu się wyprawia. Zrobiła się awantura. Zaczął straszyć nas ochroną. Nie mogę pojąć, że tak traktował ludzi w żałobie – mówiła portalowi córka pacjenta, który zmarł w Szpitalu Południowym. – Handel trwa od lat – relacjonował z kolei profesor medycyny.

– Jeśli rzeczywiście tak jest, to jest to afera łowców skór – zaznaczył z kolei znany profesor medycyny.

Zaczęło się od koordynatora SOR

A zaczęło się od ujawnienia oświadczenia majątkowego byłego już lekarza placówki i radnego KO, Dawida Kacprzyka. Z dokumentu wynikało, że w zeszłym roku zarobił on blisko 1,6 mln złotych za dyżury, na których mogło go w ogóle nie być. Ponadto młody medyk objął stanowisko koordynatora tutejszego SOR-u, choć nie miał do tego odpowiednich kwalifikacji.

Od tamtej pory ruszyła lawina decyzji podejmowanych zarówno przez władze Warszawy, jak i samego lekarza. W wywiadzie dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w WSP, powiedział, że niektóre zaniedbania kończyły się śmiercią pacjentów. Doszły też doniesienia o tzw. szybkiej ścieżce VIP na szpitalnym oddziale ratunkowym, z której mieli korzystać politycy KO. Aktualnie w sprawie afery w warszawskim szpitalu prokuratura wszczęła dwa osobne śledztwa.