Karol Nawrocki
Nawrocki zareagował ws. Patriotów. Nawiązał do ostatnich słów Kosiniaka-Kamysza. Fot. shutterstock

Afera o przekazanie Ukrainie pocisków Patriot nie cichnie. Głos w tej sprawie zabrał Karol Nawrocki. Wbił szpilę ministrowi obrony narodowej. "Decyzję podjął Pan, proszę się z nią po męsku zmierzyć" – sugerował. Władysław Kosiniak-Kamysz już mu odpowiedział, uderzając z kolei w jego współpracowników.

REKLAMA

"Panie Premierze Władysławie Kosiniaku-Kamyszu, zdumiewa mnie Pan. Ja zarówno z Panem, z Panem Premierem Donaldem Tuskiem czy z Sekretarzem Generalnym NATO Markiem Rutte rozmawiam o wielu sprawach, na różnych forach, często bez konkluzji. Nie opowiadam wówczas, że coś ustaliliśmy" – napisał na platformie X Karol Nawrocki.

Zrobił to dzień po tym, jak szef MON potwierdził, że Polska przekazała Patrioty Ukrainie i ujawnił szczegóły tej decyzji oraz dane o donacjach dla naszych wschodnich sąsiadów. – Na wniosek i prośbę sekretarza generalnego Sojuszu, dowództwa sił amerykańskich w Europie, po przeprowadzeniu konsultacji z grupą użytkowników podjęto decyzję o donacji pocisków Patriot – przekazał Władysław Kosiniak-Kamysz.

Nawrocki do Kosiniaka-Kamysza: "Decyzję podjął Pan, proszę się z nią po męsku zmierzyć"

Teraz prezydent w swoim wpisie zwrócił uwagę na odpowiedzialność za przekazanie uzbrojenia Ukrainie. "Decyzję podjął Pan, proszę się z nią po męsku zmierzyć. Mogę natomiast pomóc – wyjdę z inicjatywą legislacyjną i z chęcią wezmę pełną odpowiedzialność także za donację sprzętu" – zaproponował Nawrocki. Nie sprecyzował jednak, o jakie rozwiązania ustawowe miałoby chodzić.

Władysław Kosiniak-Kamysz z odpowiedzią dla Nawrockiego nie czekał długo. "Panie prezydencie Nawrocki, odpowiedzialność za modernizację polskiej armii i jej wzmocnienie, a także donacje sprzętu w uzgodnieniu z naszymi sojusznikami ponosi rząd. Rząd z tej odpowiedzialności się wywiązuje, na nikogo jej nie przerzuca" – stwierdził szef MON.

"Pana współpracownicy powinni jednak być precyzyjni i przekazać zgodnie z prawdą, że o każdym takim działaniu jest Pan informowany. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta nie mogą opowiadać kłamstw" – dodał wicepremier.

Przypomnijmy, że na linii szef MON – Kancelaria Prezydenta pojawiło się spięcie po tym, jak otoczenie prezydenta sugerowało, że Nawrocki nie wiedział o sprzęcie przekazywanym Ukrainie. "Sprawa była omawiana na posiedzeniach Komitetu Bezpieczeństwa Rady Ministrów z udziałem przedstawiciela BBN 10 lutego 2026, 17 lutego 2026 i 24 marca 2026 r. Informacje otrzymał także szef Kancelarii Prezydenta, a z samym Karolem Nawrockim rozmawiał o tym Sekretarz Generalny NATO" – przekazał później Kosiniak-Kamysz w poście na platformie X.

Afera o Patrioty. Od tego wszystko się zaczęło?

Cała afera wybuchła po wpisie Krzysztofa Bosaka, który zasugerował, że Polska miała przekazać Ukrainie "drogie i trudne do kupienia" pociski przechwytujące PAC-3 do systemów Patriot. Wszystko miało mieć miejsce w marcu, a o zgodę ponoć nie zapytano Sejmu, nie mówiąc o informowaniu opinii publicznej.

W odpowiedzi szef MON poinformował o odtajnieniu wszystkich donacji wojskowych przekazanych Ukrainie w latach 2022-2026. Jednocześnie zapowiedział, że zostanie sprawdzone, kto mógł ujawnić informacje objęte tajemnicą państwową. Dla prawicy te doniesienia były wystarczającym elementem zapalnym do wszczęcia kolejnej burzy. Głos zabrał też rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

– Są rzeczy, których nie powinno się przekazywać tak wprost opinii publicznej. Moim zdaniem informacje dotyczące sprzętu wojskowego przekazanego Ukrainie nie powinny stanowić elementu takiej otwartej dyskusji publicznej. Na Ukrainie toczy się wojna z Federacją Rosyjską. Wywiad rosyjski działa. Nie ułatwiajmy im działalności, ujawniając informacje, które dotąd byłoby trudno pozyskać z tzw. otwartych źródeł – powiedział. Wskazał też na brak logiki, w tym, co robi rząd.

Donald Tusk też stanowczo zareagował. Nadmienił, że "nikt nie krytykował decyzji poprzedniego rządu o transferach polskiej broni do Ukrainy w pierwszych dniach i miesiącach wojny", choć "działania te wiązały się z pewnym ryzykiem". – Wszyscy rozumieliśmy, że wsparcie dla Ukrainy na wojnie z Rosją leży w interesie Polski – przypomniał wówczas premier.