szpitalna kostnica
Szokujący przypadek odkryty w szpitalnej kostnicy. Fot. shutterstock

Niewiarygodne, co wydarzyło się w jednej ze szpitalnych kostnic. 18-miesięczny chłopiec z Arizony po kilku godzinach od stwierdzenia zgonu przez utonięcie w przydomowym basenie, nagle zaczął oddychać. Sprawa zszokowała wszystkich. Wobec rodziców malca wszczęto postępowanie. Głosy oburzenia pojawiły się też wokół działalności szpitala.

REKLAMA

Do dramatycznych wydarzeń doszło w lutym, ale dopiero teraz sprawa nabrała szerszego rozgłosu. W miejscowości Gilbert, na przedmieściach Phoenix w stanie Arizona, trwało rodzinne spotkanie przy okazji Super Bowl. Wraz z grupką dorosłych osób był 18-miesięczny chłopiec.

Szokujący incydent w szpitalu. Stwierdzono zgon, a dziecko oddychało

Nagle domownicy zauważyli, że dziecka nie ma wokół nich – nikt nie widział, że tonęło. Okazało się, że malec topił się w basenie obok domu. Gdy został zauważony, był już nieprzytomny. Rodzice rzucili się na pomoc i wyciągnęli go z wody. Wezwano też karetkę.

Sprawę opisuje CNN. Według świadków zdarzenia chłopiec miał po chwili dawać oznaki życia i próbować łapać powietrze. Jego stan nadal był jednak alarmujący. Medycy przejęli akcję ratunkową i zabrali go do Mercy Gilbert Medical Center. W szpitalu miała trwać jeszcze walka o życie dziecka. Po godzinie pojawiły się jednak najgorsze wieści. Lekarz miał stwierdzić zgon. Wcześniej ponoć przeprowadził wszystkie procedury: przebadał oddech, tętno i puls.

Już wtedy niektórzy z personelu mieli zwrócić mu uwagę, że dziecko chyba jednak oddycha. Ten to zignorował i wręcz się oburzył. – Proszę, rób swoje, a ja będę mógł robić swoje – miał powiedzieć w pewnym momencie dr Aryan Toosi, opisuje CNN.

Mimo zamieszania zatwierdzono rzekomy zgon i zabrano ciało dziecka do chłodni. Pięć godzin później nastąpił przełom, który przypominał zmartwychwstanie w kostnicy. Ktoś zauważył, że dziecko daje oznaki życia. Znów zaczęła się akcja: przetransportowano chłopca helikopterem do innego szpitala.

Nie tylko rodzice będą mieć kłopoty

Sprawą zajmują się do dziś służby. Policja w Gilbert przekazała, że rodzicom 18-miesięcznego dziecka postawiono zarzuty zaniedbania. Śledczy stwierdzili, że w domu unosił się silny zapach marihuany, a otwarte drzwi mogły umożliwić wejście na basen bez nadzoru – a specjaliści ciągle przypominają, że przy wodzie trzeba nieustannie pilnować dzieci. Z kolei Prokuratura hrabstwa Maricopa poinformowała, że sprawa wciąż jest analizowana.

A co ze szpitalem, w którym doszło do tego szokującego incydentu? Centrum Medyczne Mercy Gilbert w oświadczeniu podało, że przeprowadzono "szczegółową analizę wszystkich aspektów świadczonej opieki, aby dowiedzieć się, co się stało i wprowadzić istotne zmiany, które wzmocnią opiekę". Nie ujawniono jednak więcej szczegółów.

Prawnik lekarza, który wtedy stwierdził zgon, też powstrzymywał się od udzielenia szerszego komentarza. Agencji AP przekazał tylko, że "w tej sprawie jest o wiele więcej informacji, zarówno faktycznych, jak i medycznych, niż te, które do tej pory ujawniono".

Na stronie GoFundMe założono w lutym zbiórkę, by pomóc rodzinie chłopca pokryć koszty leczenia. Wtedy informowano, że dziecko będzie potrzebowało intensywnej terapii.