Jolanta Sobierańska-Grenda
Jolanta Sobierańska-Grenda o zmianach w ochronie zdrowia. Fot. YouTube / TVP Info

Jolanta Sobierańska-Grenda przyznała, że w systemie ochrony zdrowia "przez lata narastały niedoskonałości". Dlatego 8 lipca przedstawiła plan reformy. Jeden z jego punktów dotyczy zarobków lekarzy.

REKLAMA

Limity nałożone na szpital i stawki godzinowe lekarzy, kontrakty na co najmniej pół etatu w każdej z placówek czy rozszerzenie centralnej e-rejestracji – to tylko niektóre z założeń reformy w ochronie zdrowia. Ministerstwo próbuje ugasić pożar po tym, jak ujawniono szokujące nieprawidłowości, do których miało dochodzić m.in. w Szpitalu Południowym w Warszawie.

Sobierańska-Grenda zaprezentowała, co ma się zmienić w ochronie zdrowia

Donald Tusk postawił wcześniej ultimatum: dał ministrze zdrowia i szefowi NFZ czas do wtorku. Mamy środę 8 lipca i Sobierańska-Grenda zorganizowała konferencję prasową, na której mówiła o tym, co ma się zmienić i jaki jest plan.

– Chcę dziś wysłać jasny sygnał do wszystkich Polaków. Mówię to również z własnego doświadczenia. Polską ochronę zdrowia tworzą ludzie, którzy są na co dzień zaangażowani, odpowiedzialni. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy, opiekunowie medyczni, personel medyczny, administracyjny, urzędnicy zarządzający szpitalami, każdego dnia wykonują swoją pracę z poczuciem misji i odpowiedzialności za pacjentów – zapewniła ministera na wstępie, ale po chwili dodała:

– Nie możemy jednak udawać, że system jest wolny od wad, bo tak nie jest. Przez lata narastały niedoskonałości, które stworzyły przestrzeń do nadużyć. Dla tych, którzy potrafią wykorzystywać luki, omijać zasady i stawiać własny interes nad interesem pacjenta.

Wspomniała też o "bulwersujących" przypadkach zarobków lekarzy oraz umowach zawieranych w ochronie zdrowia, które "wymykają się społecznemu poczuciu sprawiedliwości i racjonalności".

Szczegóły zmian. Mowa o zarobkach lekarzy i kolejkach na zabiegi NFZ

Pierwsza zmiana, którą zaproponowała Sobierańska-Grenda, dotyczy kominów płacowych. Mają zostać wprowadzone maksymalne poziomy wynagrodzeń lekarzy i wydatków rekomendowanych w ramach budżetów szpitali przekazywanych przez NFZ. – Tutaj naszą stawką wyjściową, którą proponujemy, jest kwota do 240 zł brutto za godzinę – wskazała.

Ministra zdrowia zapowiedziała również kontrole tzw. procederów walizkowych. – Nie będzie dalszego przyzwolenia na zawieranie umów przez podmioty lecznicze, przez szpitale z tak zwanymi spółkami, tutaj przykład choćby Miastka, Mogilna. Takich sytuacji, takich rozwiązań nie może być w szpitalach. Zaburzają one nam transparentność, jasność i budzą duże kontrowersje – stwierdziła.

Ministerstwo Zdrowia chce także wprowadzić jawność wyników postępowania konkursów ogłaszanych na świadczenia medyczne przez szpitale. Ponadto pracownicy medyczni będą zobowiązani do zatrudnienia co najmniej na pół etatu w jednym szpitalu. – Jeżeli lekarz będzie chciał pracować w innych podmiotach, będzie musiał uzyskać zgodę swojego pracodawcy – tłumaczyła Sobierańska-Grenda.

W resorcie stwierdzili też, że wiele problemów ma rozwiązać wprowadzenie e-rejestracji i centralnej e-kolejki. – Nie ma naszej zgody na luki w systemie, które umożliwiają ingerowanie w kolejność przyjmowania pacjentów. Podkreślam jednoznacznie. Nikt nie powinien otrzymywać pomocy poza kolejnością. Wszyscy pacjenci są równie ważni, a ich zdrowie nie może podlegać jakiemukolwiek wartościowaniu – powiedziała ministra.

Wspomniane e-kolejki mają gwarantować zapisy do szpitali na zabiegi planowe. Oba systemy mają w pełni działać do końca roku.

Tusk na razie oszczędza swoich ludzi, ale postawił ultimatum

Niedawno w naTemat informowaliśmy, że szef rządu po wybuchu afery w WSP oczekiwał natychmiastowych rozwiązań systemowych od ministry zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy oraz szefa NFZ Filipa Nowaka.

– Jeśli do wtorku nie otrzymam satysfakcjonujących rekomendacji, to w środę podejmę odpowiednie decyzje, także personalne – ostrzegał Donald Tusk na konferencji prasowej.

Choć szef rządu jeszcze oszczędził swoich ludzi, to pierwsze głowy zdążyły już polecieć na szczeblu warszawskiego samorządu. Prezydent Warszawy poinformował w ubiegły piątek, że z urzędem żegnają się Renata Kaznowska oraz Aldona Machnowska-Góra.