
Państwo nie ma pojęcia, ilu w Polsce jest lekarzy milionerów? Na ten problem zwrócił uwagę dziennikarz Patryk Słowik w "Rozmowie naTemat". Na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy padły trzy różne dane o lekarzach zarabiających ponad 100 tys. zł.
Patryk Słowik był ostatnio gościem "Rozmowy naTemat". Z Jakubem Kralką dziennikarz Zero.pl poruszył nie tylko wątek afery Warszawskiego Szpitala Południowego – którą zresztą sam odkrył – ale podjął temat nawet nieco szerzej.
Ilu lekarzy zarabia więcej niż 100 tys.? "Polskie państwo tego nie wie i to jest żenada"
– System wali się na naszych oczach – przyznał Patryk Słowik i zwrócił uwagę na kilka problemów. Jednym z nich jest właśnie to, że NFZ nawet nie wie, jak wyglądają dokładnie zarobki lekarzy i ilu jest wśród nich milionerów.
– Kłopotem jest to, że my jako państwo nie wiemy, ilu mamy lekarzy milionerów. Kilka miesięcy temu podano, że lekarzy zarabiających ponad 100 tysięcy złotych miesięcznie jest 560. Kilkanaście dni temu podano, że jest ich 5600, a kilka dni temu podano, że jest ich najprawdopodobniej około 10 tysięcy – powiedział Słowik w naTemat.
I faktycznie, pierwsze dane o 560 lekarzach pochodzą z listopada ubiegłego roku. Kolejne 5600 podano zaledwie pół roku od poprzednich statystyk. Liczba ta podskoczyła na przestrzeni kilku dni do blisko 10 tys.
Ale jak zauważył nasz gość: – Mniejsza o to, jaka to jest liczba w tym momencie, ale to, że polskie państwo tego nie wie, to jest jakaś żenada.
– A jednocześnie, i to muszę powiedzieć, to nie jest tak, że wszyscy lekarze tyle zarabiają i są w takiej sytuacji. Ja znam wielu młodych, ambitnych lekarzy, którzy zarabiają po 10-11 tysięcy złotych na rękę. I uważam, że wynagrodzenie lekarza na poziomie 10-11 tysięcy złotych na rękę, szczególnie w dużym mieście, jest wynagrodzeniem niewygórowanym. Nawet uznałbym, że oni powinni zarabiać trochę więcej. Brakuje tego środka, to znaczy są milionerzy i są lekarze, którzy zarabiają przyzwoicie, bo 10-11 tysięcy to jest przyzwoita pensja – dodał Słowik.
Zobacz także
Problemów w ochronie zdrowia jest więcej
Dziennikarz portalu Zero.pl przywołał też sytuację, w której pewien lekarz z Mazowsza zarobił na czysto 2,5 miliona złotych. – Jest dyrektorem dwóch szpitali. Oba te szpitale są zadłużone, w tym jeden do tego stopnia, że w sprawozdaniu wskazał, że nie wiadomo, czy będzie w stanie funkcjonować. I to jest kłopot, bo ja biorę pod uwagę, że ten lekarz przyjął tych kilkanaście tysięcy pacjentów w ciągu roku. Otwartym pytaniem jest to o jakość tej usługi. Natomiast to jest problem, jeżeli mamy zadłużone szpitale i lekarzy zarabiających po kilka milionów złotych – zaznaczył Słowik.
Te aspekty pokazują jednak to, że system ochrony zdrowia w naszym państwie ma wiele nierozwiązanych problemów. A te wychodzą na jaw, gdy wybucha afera. I taka ostatnio właśnie wybuchła, gdy okazało się, że były już dziś lekarz Szpitala Południowego i jednocześnie radny KO Dawid Kacprzyk w zeszłym roku miał zarobić blisko 1,6 mln złotych za dyżury, na których mogło go w ogóle nie być.
Od tamtej pory ruszyła lawina decyzji podejmowanych zarówno przez władze Warszawy, samego lekarza, prokuraturę (rozpoczęto dwa śledztwa) jak i Sejm, gdzie podjęto pracę w ekspresowym tempie nad ustawą, która pozwoli zbierać przez AOTMiT dane o wynagrodzeniach lekarzy po PESEL-u.




