
Wojna na Bliskim Wschodzie wybucha z nową mocą. Wygląda na to, że zawieszenie broni i rozmowy w sprawie porozumienia, to już przeszłość. Stany Zjednoczone kolejną noc bombardowały cele w Iranie. Donald Trump twierdzi, że "to odwet" za to, co Irańczycy zrobili w Cieśninie Ormuz.
Już w środę informowaliśmy w naTemat, że choć wojna na Bliskim Wschodzie miała się skończyć, nagle USA zaatakowały 80 celów. Precyzyjne pociski wymierzono w irańskie systemy obrony powietrznej, sieci dowodzenia i kontroli, przybrzeżne stacje radarowe, a także w ponad 60 małych łodzi należących do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), znajdujących się w Ciśnienie Ormuz.
Co się dzieje na Bliskim Wschodzie?
Noc ze środy na czwartek (9 lipca) przyniosła kolejną falę ataków, która trwała kilka godzin i wówczas trafiono ponad 90 celów. Eskalacja napięć następuje w kluczowym momencie uroczystości pogrzebowych Alego Chameneiego, duchowego przywódcy Iranu, którego Amerykanie zabili na początku wojny.
Tymczasem Donald Trump oznajmił, że te działania, to zemsta za irańskie uderzenie w statki handlowe. "To jest odwet za wczorajsze zbombardowanie statków przez Iran. Jeśli to się powtórzy, konsekwencje będą znacznie poważniejsze!" – poinformował prezydent USA w serwisie Truth Social.
Zdjęcie, które załączył miało przedstawiać efekty ataku na miasto Czabahar w Iranie. CNN nie jest jednak pewne, czy nie zostało ono przypadkiem wygenerowane przez AI. Trump wrzucał też inne materiały z ogniem i dymem nad budynkami, nie wiadomo jednak, skąd pochodzą te fotografie.
Dodajmy, że w środę rano Trump dodał też post, w którym przyznał, że zawieszenie broni to już przeszłość. "Oni są chorzy. Coś z nimi nie gra. Myślę, że rozejm się skończył. Nie chcę mieć z nimi już nic wspólnego" – stwierdził.
Z kolei portalowi Axios sytuację z wojną na Bliskim Wschodzie skomentował przedstawiciel amerykańskiej administracji. – Ataki USA na cele w Iranie trwają drugą noc z rzędu – potwierdził.
Ostrzeżenia ambasady Polski w Katarze
Jak się można było tego spodziewać, Iran nie pozostaje dłużny na ataki USA. Już 8 lipca Irańczycy wystrzelili pierwsze drony w kierunku Bahrajnu. Kolejnego dnia poinformował o uderzeniu na amerykańskie bazy wojskowe w regionie. W Bahrajnie ponownie rozległy się syreny, natomiast w Kuwejcie uruchomiono obronę przeciwlotniczą. Także mieszkańcy Kataru otrzymali ostrzeżenie o podwyższonym zagrożeniu bezpieczeństwa. Teheran ostrzega, że jeśli USA nie przestaną zaatakuje kolejne miejsca.
Po tym, jak znów rozgorzał konflikt na Bliskim Wschodzie, podróżowanie w tamtych regionach pozostaje niebezpieczne i polskie ambasady ponawiają komunikaty ostrzegawcze.
"W związku z utrzymującą się napiętą sytuacją bezpieczeństwa w regionie oraz wydanym dzisiaj przez władze katarskie komunikatem o podwyższonym poziomie zagrożenia, Ambasada RP w Dosze przypomina obywatelom polskim przebywającym w Katarze o konieczności zachowania szczególnej ostrożności oraz ścisłego stosowania się do zaleceń właściwych władz i służb. Nadal obowiązuje najwyższy poziom ostrzeżenia MSZ RP dla Kataru: 'NIE PODRÓŻUJ'. Ostrzeżenie to obejmuje również podróże tranzytowe przez Katar" – ogłoszono w czwartkowy poranek.
"W razie sytuacji nagłej wymagającej pilnej interwencji konsula: telefon alarmowy Ambasady RP w Dosze: +974 3368 0766, katarski numer alarmowy: 999" – przypomniano.
Zobacz także
Trump chce wciągnąć NATO do wojny na Bliskim Wschodzie
Dodajmy, że aktywny udział NATO w wojnie na Bliskim Wschodzie to pobożne życzenie Trumpa. Ale jak dotąd wszystkie poproszone o to państwa członkowskie NATO odmówiły, co oczywiście zdenerwowało Trumpa.
8 lipca podczas szczytu NATO w Ankarze nagle uderzył w Hiszpanów. Trwało spotkanie z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte, gdy Trump wprost zlecił swojemu sekretarzowi skarbu Scottowi Bessentowi wstrzymanie wszelkiego handlu z Hiszpanią.
– Hiszpania na nic się nie zgadza i nie powinieneś się nimi przejmować (...) Nie chcę prowadzić z nimi żadnego handlu, jasne? Zajmij się tym natychmiast. Nawet z nimi nie rozmawiaj. To beznadziejni ludzie. To źli ludzie. Zarabiają na nas tak dużo pieniędzy, a my dopilnujemy, żeby zarabiali znacznie mniej. Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego – mówił Trump zwracając się do Bessenta.
Na szczęście hiszpański rząd przyjął słowa Trumpa "ze spokojem". Jak podała agencja EFE, tamtejsze źródła rządowe podkreśliły, iż "umowy handlowe zawierane są pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a całą Unią Europejską, a nie z poszczególnymi państwami członkowskimi".




