
W trakcie szczytu NATO w Ankarze chwilę na wspólną rozmowę znaleźli Wołodymyr Zełenski oraz Donald Trump. Głównym tematem dyskusji była wojna Ukrainy z Rosją, a prezydent USA postanowił nagle ogłosić pozytywne wieści dla Kijowa, dotyczące pocisków Patriot.
Właśnie zakończył się szczyt NATO w Ankarze, który trwał od wtorku 7 lipca do środy 8 lipca. Przedstawiciele państw dyskutowali przede wszystkim o jedności Sojuszu, a także o zagrożeniu ze strony Rosji i pomocy dla Ukrainy, o czym mówił Wołodymyr Zełenski w swoim mocnym wystąpieniu. W trakcie szczytu znalazła się także chwila na rozmowę Donalda Trumpa właśnie z Zełenskim. Podczas dyskusji z ust prezydenta USA nagle padła deklaracja, która z pewnością ucieszyła przywódcę Ukrainy.
Trump obiecuje Ukrainie licencję na Patrioty
Podczas spotkania Donald Trump ogłosił, że przekaże Ukrainie licencję na produkcję tej zaawansowanej broni. – Jedną z rzeczy, o których będziemy mówić, jest to, że damy wam licencję na tworzenie Patriotów, to całkiem fajne – powiedział prezydent USA.
– W ten sposób nie będziecie mogli narzekać, że nie dajemy ich wystarczająco dużo. Powiedziałem: Zróbcie je sami – dodał. Mimo tak stanowczej deklaracji Trump zaznaczył jednocześnie, że nie rozmawiał jeszcze o tym pomyśle z samym producentem systemów Patriot, ale zapewniał, że wszystko przebiegnie pomyślnie.
Taka obietnica trafia w punkt, ponieważ Wołodymyr Zełenski już wcześniej podkreślał, że priorytetem w trwającej wojnie jest dla nich właśnie obrona przeciwlotnicza. "Niezmiennie będziemy pracować nad wzmocnieniem obrony powietrznej Ukrainy. Nowe systemy, rakiety do nich, kwestie licencji produkcyjnych – wszystko to jest naszym priorytetem. Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy wspierają Ukrainę realnymi działaniami" – informował w serwisie X Zełenski tuż po tym, jak wylądował w Turcji jeszcze przed rozpoczęciem szczytu NATO.
Z kolei już środę, zaraz po zakończeniu rozmowy z Trumpem, prezydent Ukrainy podziękował za podjęte decyzje. "Dobre spotkanie z prezydentem Donaldem Trumpem i jego zespołem. Jestem wdzięczny za silny nacisk na wzmocnienie obrony przeciwlotniczej Ukrainy, aby lepiej chronić życie ludzi" – napisał w serwisie X Zełenski.
Zobacz także
Dyskusja o Patriotach w cieniu afery w Polsce
Informacje o amerykańskich pociskach dla Ukrainy zbiegły się w czasie z ostatnią aferą w Polsce, również ich dotyczącą. Cała sprawa wybuchła po wpisie wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka, który zasugerował, że Polska miała przekazać Ukrainie "drogie i trudne do kupienia" pociski przechwytujące PAC-3 do systemów Patriot. Wszystko miało mieć miejsce w marcu, a o zgodę ponoć nie zapytano Sejmu, nie mówiąc o informowaniu opinii publicznej.
W odpowiedzi szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o odtajnieniu wszystkich donacji wojskowych przekazanych Ukrainie w latach 2022-2026. Jednocześnie zapowiedział, że zostanie sprawdzone, kto mógł ujawnić informacje objęte tajemnicą państwową.
Dla prawicy te doniesienia były wystarczającym elementem zapalnym do wszczęcia kolejnej burzy. Głos zabrał też rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Następnie Donald Tusk stanowczo wypowiedział się na temat pomocy naszym wschodnim sąsiadom, a podczas konferencji szef MON ogłosił, że faktycznie podjęto decyzję o donacji pocisków Patriot dla Ukrainy.
Jak jednak od razu podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz, "przekazana ilość stanowi margines naszych możliwości i nie wpływa na zdolności obrony powietrznej Polski". Zaznaczył również, że w tej sprawie prowadził wielokrotnie rozmowy z sekretarzem generalnym NATO, a sama decyzja o donacji "nie zaskoczyła w żaden sposób Kancelarii Prezydenta, Biura Bezpieczeństwa Narodowego ani prezydenta". To jednak nie wystarczyło do zakończenia dyskusji, bo głos w sprawie zabrał Karol Nawrocki i wbił kolejną szpilę ministrowi obrony narodowej.






