Reinkarnacja czy fantazja? Dr Kosakowski w "Biurze Tajemnic" wyjaśnia zagadkę "poprzedniego wcielenia".
Reinkarnacja czy fantazja? Dr Kosakowski w "Biurze Tajemnic" wyjaśnia zagadkę "poprzedniego wcielenia". fot. naTemat

Gdy dziecko opowiada o innej rodzinie, własnej śmierci albo życiu, którego nie mogło przeżyć, łatwo uznać to za dowód na reinkarnację. Dr Michał Kosakowski, psycholog anomalistyczny pokazuje jednak, że największa tajemnica może kryć się nie w poprzednim wcieleniu, lecz w naszej pamięci.

REKLAMA

Gdy kilkuletnie dziecko nagle zaczyna opowiadać o innej rodzinie, innym domu i własnej śmierci, trudno nie poczuć dreszczu. W "Biurze Tajemnic" dr Michał Kosakowski, psycholog anomalistyczny z UAM, pokazuje jednak, że za historiami o reinkarnacji często stoją bardzo zwyczajne mechanizmy pamięci.

Pamięć nie jest nagraniem

Ekspert zwraca uwagę, że nasz umysł nie działa jak dysk z idealną kopią przeszłości. Wspomnienia są rekonstruowane, podatne na opowieści innych ludzi, sugestie i wyobrażenia. Dlatego dziecko może przejąć zasłyszaną historię tak mocno, że z czasem zacznie traktować ją jak własne doświadczenie.

– Pamięć nie odtwarza naszych wspomnień jeden do jednego z jakiejś twardej kopii zapasowej. Korzystając ze śladów pamięciowych i wiedzy, którą nabyliśmy od tego czasu, rekonstruuje wydarzenie na nowo. Każdy akt przypominania sobie czegoś de facto jest trochę aktem rekonstrukcji – mówi.

To ważne szczególnie u dzieci. Jak tłumaczy Kosakowski, młodsze osoby dopiero rozwijają zdolność oddzielania tego, co wyobrażone, od tego, co rzeczywiście przeżyte. W kulturach, w których reinkarnacja jest akceptowana, taka opowieść może zostać dodatkowo wzmocniona przez rodzinę i otoczenie.

Hipnoza? Tu zaczyna się ryzyko

W rozmowie pojawia się też temat "odzyskiwania" poprzednich wcieleń podczas hipnozy. Brzmi kusząco: wystarczy wejść w trans i odkryć, kim byliśmy. Problem w tym, że sugestywne pytania nie wydobywają wspomnień, lecz potrafią je tworzyć.

– Mamy szereg badań pokazujących, że odzyskiwanie wspomnień za pomocą hipnozy to bardzo ryzykowne, mówiąc łagodnie, przedsięwzięcie. Kiedy ludzie otrzymują dość sugestywne pytania albo przekonuje się ich, żeby głębiej poszukali swoich wspomnień, generują wspomnienia wydarzeń, które nie miały miejsca. Odpowiednio sugestywne pytania mogą sprawić, że osoba bardziej podatna na hipnozę nie tylko tych wspomnień się doszuka, ale też wypełni je detalami – mówi dr Kosakowski.

To tłumaczy, dlaczego spektakularne historie bywają tak przekonujące. Im więcej szczegółów, tym łatwiej uwierzyć, że "coś musi w tym być". Ale właśnie wtedy, jak podkreśla gość "Biura Tajemnic", trzeba uważać na błąd potwierdzenia. Wybierania faktów pasujących do tezy i pomijanie tych, które ją psują.

Nie panikować, ale słuchać

Najbardziej praktyczny wniosek dotyczy rodziców. Jeśli dziecko opowiada o "poprzednim życiu", nie musi to oznaczać ani dowodu reinkarnacji, ani zaburzeń. Może być elementem dziecięcej fantazji, podobnym do niewidzialnych przyjaciół, którzy z czasem po prostu znikają.

– Dziecięca fantazja jest postrzegana jako coś naturalnego. O ile dzieci nie doświadczają związanego z tym dystresu, czyli na przykład nie boją się, nie cierpią, nie mają poczucia, że spotka je jakaś krzywda, samo w sobie nie jest to niepokojące. Niekoniecznie należałoby dzieci do tego zachęcać, ale też wydaje się zrozumiałe, że takie puszczenie wodzy fantazji może się czasem pojawić – mówi Kosakowski.