
Sathya Sai Baba miał uzdrawiać chorych, materializować złoto, tworzyć święty popiół z powietrza i przywracać ludzi do życia. Dla milionów był boskim nauczycielem. Dla krytyków – mistrzem manipulacji, iluzjonistą i człowiekiem, którego otoczenie skrywało mroczne tajemnice. W podcaście "Biuro Tajemnic" rozkładamy jego legendę na czynniki pierwsze.
Cudotwórca czy szarlatan? "Biuro Tajemnic" przygląda się jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci XX wieku – Sathya Sai Baby.
Jego historia to gotowy scenariusz na film. Jest w niej uboga indyjska wioska, tajemniczy święty z Shirdi, przepowiednia o powrocie po śmierci i chłopiec, który w wieku 13 lat oznajmia rodzinie: "jestem Sai Baba". Od tego momentu Sathyanarayana Raju Ratnakaram przestaje być zwykłym dzieckiem, a zaczyna stawać się fenomenem religijnym, którego sława wykracza daleko poza granice Indii.
Popiół z powietrza, złote monety i zegarki Rolex
Znakiem firmowym Sai Baby było vibhuti, czyli święty popiół, który miał pojawiać się w jego dłoni po charakterystycznym ruchu ręką. Rozdawał go wiernym, często jako środek uzdrowienia. Z czasem katalog cudów rósł. Sai Baba miał materializować pierścienie, naszyjniki, zegarki luksusowych marek, a nawet złote monety.
Jedna z najbardziej efektownych historii dotyczy australijskiego dziennikarza Howarda Murpheta. Sai Baba miał zapytać go o rok urodzenia, a następnie "stworzyć" złotą amerykańską monetę z 1906 roku. Innym razem miał uzdrowić ciężko chorego chłopca, materializując dla niego pierścień z grawerem. W opowieściach wyznawców nie był już tylko duchowym nauczycielem. Był kimś, dla kogo prawa fizyki nie istnieją.
Wokół niego powstało imperium: aszram, szpitale, uniwersytety, projekty wodne i międzynarodowy ruch wyznawców. Sai Baba przyciągał zwykłych ludzi, ale też lekarzy, dyplomatów, naukowców i polityków. W tym tkwi siła tej historii: jego legenda nie rosła na marginesie świata, lecz w jego centrum.
Tak robi się "cuda"
W odcinku szczególnie mocno wybrzmiewa postać Basavy Premananda, indyjskiego sceptyka i demaskatora fałszywych guru. Gdy w 1968 roku przyjechał do aszramu, nie patrzył na Sai Babę jak wierny. Patrzył jak obserwator.
Zwrócił uwagę na powtarzalny ruch dłoni, szerokie rękawy, możliwość ukrycia kapsułek z popiołem i drobnych przedmiotów. Później publicznie odtwarzał "cuda" Sai Baby, pokazując, że identyczny efekt można uzyskać techniką iluzjonistyczną. Popiół pojawiał się znikąd. Kamienie szlachetne wyglądały równie efektownie. Tyle że Premanand za każdym razem podkreślał: nie ma żadnych nadprzyrodzonych mocy.
Najbardziej uderzające jest to, że według krytyków Sai Baba nigdy nie zgodził się na pełną, kontrolowaną weryfikację swoich cudów. Gdy pojawiały się zarzuty, odpowiadał, że cuda nie są pokazem mocy, lecz przejawem boskiej woli. Dla wiernych to wystarczało. Dla sceptyków było kolejnym unikiem.
Zobacz także
Mroczne rysy na świętym wizerunku
Najcięższe fragmenty tej historii nie dotyczą jednak popiołu ani zegarków. Dotyczą ludzi. W materiale pojawia się sprawa amerykańskiej rodziny Ramów i relacji Elijaha Rama, który jako nastolatek uczestniczył w prywatnych spotkaniach z Sai Babą.
Z czasem podobne oskarżenia zaczęły napływać z różnych krajów. Sai Baba i jego organizacja konsekwentnie wszystkiemu zaprzeczali, a sam guru nigdy nie został postawiony w stan oskarżenia.
Jeszcze bardziej niepokojąca jest tragedia z 6 czerwca 1993 roku. W rezydencji Sai Baby zginęli ochroniarze i czterej młodzi mężczyźni, przedstawiani oficjalnie jako napastnicy. Ale wokół sprawy pojawiło się mnóstwo wątpliwości: niespójne zeznania, znikające dokumenty, pytania o strzały w plecy i fakt, że Sai Baba – choć był świadkiem wydarzeń – nie został formalnie przesłuchany.
To moment, w którym historia duchowego mistrza zamienia się w opowieść o władzy, wpływach i milczeniu.
Sathya Sai Baba zmarł 24 kwietnia 2011 roku. Pochowano go z honorami, a na jego pogrzeb przybyły setki tysięcy ludzi. Dla jednych do końca pozostał świętym. Dla innych – symbolem tego, jak łatwo charyzma, religijny autorytet i pragnienie cudu mogą stworzyć system odporny na pytania.






