Władimir Putin
Putin może zaatakować Europę? Analityk wymienia czynniki, które powinny nas martwić Foto: ID1974/Shutterstock

Analityk Robert Fox ostrzega, że Władimir Putin może zakładać, że zostały mu tylko dwa miesiące, by odwrócić losy wojny w Ukrainie. Jego zdaniem Kreml może "rzucić się na Europę".

REKLAMA

Analityk wojskowy Robert Fox w analizie dla brytyjskiego dziennika "The Independent" podkreślił, że sytuacja na froncie ukraińskim jest bliska przełomu. I ten kluczowy moment może chcieć wykorzystać Kreml.

Putin może zaatakować Europę?

Fox zakłada przede wszystkim, że Putin nadal wierzy zwycięstwo w prowadzonej od 2022 r. wojnie. Teraz mógł dostrzec "okno możliwości". Za takowe uważa spory wewnątrz NATO, chaotyczną narrację prezydenta USA Donalda Trumpa, który sugeruje wycofywanie się Amerykanów z Sojuszu, czy wreszcie sytuację na Bliskim Wschodzie, gdzie USA nie potrafią pokonać Iranu. Na to wszystko nakłada się wyczerpanie ukraińskiego systemu obrony przeciwlotniczej.

Realnie martwić powinno nas jednak coś innego: Kreml rozpoczął nową kampanię w ramach wojny hybrydowej. Chodzi o wysuwanie fałszywych oskarżeń pod adresem krajów bałtyckich, które – w narracji Moskwy – mają planować deportacje rosyjskojęzycznej mniejszości, tworzą ukraińskie bazy i pomagają w atakach dronowych na cele wewnątrz Rosji. W kontekście Polski wiemy z kolei, że Rosja zmienia treść podręczników do historii, szczególnie rozdział dotyczący relacji XVI-wiecznej Rzeczypospolitej z carską Moskwą.

Wojska Putina wprost też prowokują: niedawno rosyjski samolot rozpoznawczy Tu-95 przeleciał w pobliżu grupy operacyjnej NATO, prowadzącej manewry na Morzu Norweskim. Niejako wtórowały mu rosyjskie okręty podwodne, które coraz aktywniej poruszają się po Morzach Północnym i Irlandzkim, a nawet pojawiają w kanale La Manche. Jak wynika z analiz wywiadu, monitorują rurociągi paliwowe i podwodne kable.

Fox podsumował to wszystko ostrzeżeniem, że "coraz silniejsze staje się poczucie, że wojna stopniowo wykracza poza granice Ukrainy i rozprzestrzenia się na cały region”.

Putin będzie musiał wywołać nową wojnę?

Najbardziej martwić może nas paradoksalnie to, że pogarsza się sytuacja wewnętrzna w samej Rosji. Pojawiają się problemy z dostępnością paliwa (szczególnie na Krymie), występują też przerwy w dostępie do internetu i łączności komórkowej.

To wszystko może wywołać niepokoje społeczne. Pewną rosyjską tradycją byłaby wtedy tzw. branka. Zdaniem Foxa, jeżeli tylko konflikt za naszą wschodnią granicą potrwa do zimy, ogłoszona zostanie częściowa lub całkowita mobilizacja, której celem będzie zwerbowanie nawet 500 tys. nowych żołnierzy.

"W takim przypadku nie tylko Kijów i jego bałtyccy sąsiedzi będą musieli poważnie zastanowić się nad własną obroną przeciwlotniczą. Dotyczy to wszystkich europejskich sojuszników z NATO, w tym Wielkiej Brytanii", podsumował ekspert.

Sporym zagrożeniem dla Polski jest także słabość USA, którą widzimy na Bliskim Wschodzie. Amerykanie nie byli dotąd w stanie odbić Cieśniny Ormuz. Pokazali więc swoją słabość i brak sprawczości. Wpisuje się to zresztą w szerszy kontekst. Wielu analityków twierdzi, że jednym z czynników, które sprowokowały Rosję do ataku na Ukrainę w 2022 r., było wycofanie wojsk USA z Afganistanu.