Turyści kupujący jedzenie i pamiątki na stoiskach nad polskim morzem w słoneczny dzień
Klienci nadmorskich punktów nie zdają sobie sprawy z kosztów działalności. Opłaty dla urzędów pochłaniają majątek Fot. Malaui / Shutterstock

Opłata targowa to jeden z głównych czynników napędzających "paragony grozy" w nadmorskich kurortach. Klienci oburzają się na drożyznę, jednak rzadko mają świadomość istnienia ukrytych kosztów nakładanych bezpośrednio na przedsiębiorców. Stawki potrafią być naprawdę wysokie nad Bałtykiem.

REKLAMA

Co roku w sezonie letnim wraca temat wysokich rachunków z turystycznych miejscowości. Za wysokie ceny w nadmorskich smażalniach czy lodziarniach nie zawsze odpowiada wyłącznie pazerność właścicieli.

Sporym obciążeniem dla sprzedawców jest opłata targowa, która bardzo podbija koszty prowadzenia działalności i ostatecznie uderza w kieszeń konsumenta na plaży. Część komentujących zauważa przy tym, że stawki u sąsiadów bywają równie wysokie.

Kto płaci opłatę targową na wakacjach nad morzem?

Zasady pobierania tej opłaty precyzuje ustawa o podatkach i opłatach lokalnych. Serwis Interia Biznes przypomina, że nie jest ona obowiązkowa dla wszystkich, a o wprowadzeniu decyduje wyłącznie rada gminy.

Urzędnicy nie pobierają opłaty od sprzedawców działających wewnątrz budynków. Dotyczy ona tylko handlujących w wyznaczonych do tego miejscach publicznych poza budynkami. I to niezależnie od tego, czy sprzedaż odbywa się na miejskim deptaku, czy na prywatnej posesji.

"Opłatę targową pobiera się od osób fizycznych, osób prawnych oraz jednostek organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej, dokonujących sprzedaży na targowiskach" – nakazuje ustawa.

Aktualne przepisy zwalniają z tego obowiązku również te podmioty, które odprowadzają podatek od nieruchomości za tereny handlowe. Taryfa ulgowa obejmuje ponadto rolników sprzedających swoje plony pod koniec tygodnia, w wyznaczone dni.

Stawki opłaty targowej w nadmorskich kurortach w 2026 roku

Maksymalny ustawowy pułap tej daniny wynosi w obecnym roku 1176,67 zł dziennie (podwyżka o 4,5 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem). Samorządy samodzielnie kształtują cenniki, często uzależniając je od metrażu lub oferowanego towaru. Interia Biznes wskazuje, że kołobrzeskie stawki opierają się na formie działalności.

Przykładowe dzienne koszty w Kołobrzegu wyglądają następująco:

  • handel obnośny prosto z ręki oznacza wydatek 30 zł,
  • właściciele przyczep gastronomicznych z żywnością oddają 40 zł,
  • sprzedaż pozostałych artykułów z samochodów kosztuje 80 zł,
  • największe stoiska handlowe uiszczają do kasy 450 zł.
  • Gmina Mielno wytyczyła z kolei trzy odrębne strefy poboru. W centrum miejscowości najmniejsze punkty płacą 60 zł, podczas gdy rozbudowane obiekty muszą liczyć się z kwotą rzędu 1072 zł. Dziennie.

    Z kolei na Pomorzu sytuacja jest mocno zróżnicowana. Trójmiasto zupełnie zrezygnowało z tej formy zysku, natomiast we Władysławowie stoiska do dziesięciu metrów kwadratowych wiążą się z kosztem 45 zł każdego dnia.

    Ile kosztuje opłata targowa przez całe wakacje?

    Przedsiębiorca decydujący się na handel w pierwszej strefie w Międzyzdrojach musi przygotować się na wielotysięczne wydatki. I to nawet operując na wydzierżawionym, prywatnym, a nie miejskim gruncie.

    – Ponad 20 tys. zł miesięcznie dla miasta za to, że stawiasz food trucka 11 mkw. na prywatnej działce. No to teraz już wiadomo, skąd się biorą 'paragony grozy' nad morzem. Oczywiście do tej kwoty trzeba doliczyć koszty prywatnej dzierżawy – narzekał właściciel foodtrucka w Międzyzdrojach na TikToku.

    W skali trzech wakacyjnych miesięcy mowa o kosztach przekraczających 60 tys. zł za samą możliwość legalnego sprzedawania. Sytuacja wygląda podobnie w przypadku dużych przestrzeni rzędu 100 metrów we Władysławowie, gdzie dzienna taryfa wnosi 680 zł, dając łącznie ponad 61 tys. zł za sezon.

    Nic dziwnego, że niektórzy nie chcą przepłacać za Bałtyk i wybierają zagraniczne wakacje z pewną pogodą. Pocieszające jest jedynie to, że płacąc wysokie rachunki na urlopie, znaczna ich część trafia wprost do kasy lokalnych władz na rozwój turystycznych miejscowości.