Nie tylko polski Bałtyk. Ceny za granicą szokują turystów
Ceny nad Bałtykiem stale rosną Fot. Nowaczyk/Shutterstock

Bałtyk nie cieszy się dobrą renomą. Od kilku lat ceny wakacji nad polskim morzem stale idą w górę. I chodzi nie tylko o koszty zakwaterowania, ale także o atrakcje na miejscu. Zamiast wydawać pieniądze na wakacje bez gwarancji pogody, wielu Polaków decyduje się na wczasy za granicą. Jednak nie zawsze wychodzi to taniej.

REKLAMA

Chociaż w 2026 roku Polacy coraz częściej decydują się na wczasy blisko domu ze względu na rosnące ceny zagranicznych wycieczek, rzeczywistość nad polskim morzem często zaskakuje turystów. Chodzi nie tylko o pogodę, która nie umywa się do tego, do czego przyzwyczajeni jesteśmy z wczasów nad Adriatykiem. Coraz większy problem stanowią także ceny, które z roku na rok coraz mocniej uderzają po kieszeni. Jednak ceny nad polskim morzem to jeszcze nie koniec świata. Chociaż upowszechniła się opinia, że za granicą bywa taniej niż nad polskim morzem, szybko weryfikuje to rzut oka na cenniki naszego sąsiada.

Bałtyk drogi nie tylko w Polsce. Litwa także zaskakuje cenami

Chociaż Morze Bałtyckie kojarzy nam się z polskimi klimatami, nie tylko nasz kraj ma do niego dostęp. Litewski Bałtyk to nieco ponad 90 km wybrzeża, które co roku przyciąga wielu odwiedzających. Główne miejscowości turystyczne to Połąga oraz Kłajpeda. Atrakcję stanowi także malownicza Mierzeja Kurońska wpisana na listę UNESCO.

Osoby poszukujące okazji nie będą jednak zadowolone. Ceny nad litewskim Bałtykiem plasują się na podobnym poziomie, co te w polskich kurortach. Niekiedy są nawet o wiele wyższe, co pokazano na profilu "warto_zobaczyć" na TikToku. Wygórowane ceny nad Bałtykiem najlepiej widać na przykładzie gastronomii. Za kebaba zapłacimy tam średnio 10 euro, lody włoskie to wydatek rzędu 4 euro, piwo w barze kosztować nas będzie min. 6 euro. Za popularną usługę plecenia kolorowych warkoczy zapłacimy z kolei średnio 15 euro.

Ceny nie zachęcają, a polski Bałtyk wychodzi przy Litwie o wiele korzystniej. Jedynym czynnikiem, który mógłby ściągnąć polskich turystów nad litewskie morze, jest jakość wody. Z najnowszego raportu Unii Europejskiej wynika, że zaledwie 64,7 proc. kąpielisk na polskim brzegu może pochwalić się najwyższą klasą czystości. Litwa z kolei osiągnęła pod tym względem stuprocentowy wynik.

Gdzie jechać na wakacje za granicę, żeby nie zbankrutować?

Dla tych, którzy mimo wszystko szukają pewnego słońca bez nadmiernego obciążania budżetu, świetną inspiracją mogą być zagraniczne kierunki, o których nie raz już pisaliśmy.

Jednym z nich jest Albania, która od lat zyskuje na popularności. Kurorty takie jak Ksamil, Saranda czy Durrës oferują bogatą bazę noclegową, od hoteli po budżetowe apartamenty. Jako jeden z najtańszych krajów w regionie Morza Śródziemnego, Albania kusi cenami – poza szczytem sezonu w 2026 roku tygodniowe oferty all inclusive można znaleźć już za około 1866–2100 zł.

Mocnym punktem na turystycznej mapie staje się także Gruzja. Choć wciąż brzmi nieco egzotycznie, dojazd do niej jest coraz łatwiejszy dzięki rosnącej liczbie lotów z Polski. Kraj ten urzeka kaukaskimi krajobrazami, czarnomorskim wybrzeżem oraz wyjątkową atmosferą Tbilisi czy Batumi. Choć same bilety lotnicze bywają droższe, na miejscu jest taniej niż w obleganych kurortach. Przykładowo, czterodniowy urlop all inclusive można upolować już od 1700 zł za osobę.