
Od startu systemu kaucyjnego oddaliśmy miliony butelek, ale wciąż zmagamy się z wieloma problemami. Setki milionów złotych przepadają, bo Polacy nie odbierają swoich pieniędzy. Dlaczego i co się dzieje z nieodebraną kaucją?
Kaucja wynosi 50 groszy za plastikowe butelki do 3 l i metalowe puszki do 1 l. Z kolei za szklane butelki wielokrotnego użytku do 1,5 l płacimy 1 zł. Wkrótce do systemu dołączą również popularne "małpki". Teoretycznie to drobne kwoty. W praktyce klienci regularnie natrafiają na niedziałające recyklomaty i gubią papierowe bony. Szybko robią się z tego gigantyczne strat.
Problemy z butelkomatami. Skargi na system kaucyjny
Do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska wpłynęły już 104 zgłoszenia i wnioski oraz 4 skargi skargi na działania kontrolne – donosi PAP. Liczba ta stale rośnie, ponieważ wszyscy uczestnicy wciąż uczą się funkcjonowania w nowych realiach.
Polacy najczęściej zgłaszają awarie sprzętu. Zdarza się, że maszyny są przepełnione, a personel odmawia ręcznego rozliczenia. Klienci narzekają również na krótkie terminy ważności papierowych bonów oraz odrzucanie butelek posiadających prawidłowe oznakowanie. Problem stanowi też realizacja bonów w samym dniu zwrotu, bo nie ostał jeszcze zarejestrowany w systemie.
"Większość z tych zgłoszeń ma charakter przejściowy, incydentalny, niepowodujący zagrożenia dla środowiska. Niedogodności sukcesywnie zostają wyeliminowane, zatem powinny być traktowane jako czasowe, występujące na etapie budowania i rozwijania systemu kaucyjnego" – przekazał GIOŚ Polskiej Agencji Prasowej.
Setki milionów złotych manka. Ile tracimy na kaucji?
Z analizy udostępnionej przez portal Pan Paragon wynika, że przeciętnie wydajemy na kaucje 159 zł. Te pieniądze łatwo stracić zrywając etykietę lub zgniatając puszkę, gubiąc papierowy voucher lub przegapiając jego datę ważności, która zazwyczaj wynosi zaledwie 30 dni. Alternatywą są automaty, w których kaucja leci prosto na konto.
Skala zjawiska dla całego kraju jest ogromna. Serwis Wirtualna Polska już w kwietniu informował, że tak zwane manko osiągnęło poziom 650 mln zł (system działa od 1 października 2025). Zwrot wyniósł wówczas zaledwie 28 proc. z niemal dwóch miliardów wprowadzonych do obrotu opakowań.
Obecnie nie znamy jeszcze pełnych, całościowych wyliczeń z ostatnich miesięcy. Na podsumowanie roczne też jeszcze za wcześnie. Matematyka wskazuje jednak, że przy tym tempie wartość nieodzyskanych środków z systemu kaucyjnego wkrótce przekroczy barierę miliarda złotych.
Zobacz także
Nieodebrana kaucja. Gdzie trafiają pieniądze z butelek?
Cały system opiera się na zasadach non-profit. Operatorzy nie pracują oczywiście za darmo, ale wygenerowany zysk nie może być wypłacany akcjonariuszom w formie dywidendy. Wszystko idzie na rosnące koszty logistyki, bieżącej zbiórki oraz ogólnego utrzymania i usprawniania sieci maszyn.
Ministerstwo Klimatu zaprzecza, by ktokolwiek bogacił się na nieodebranych kaucjach. Brakujące kwoty nie stanowią premii dla operatorów. Resort tłumaczy na swojej stronie, że nieodebrana kaucja staje się "buforem finansowym oraz podstawą do utrzymania i usprawniania systemu.
"Operatorzy systemu kaucyjnego podlegają sankcjom regulacyjnym, są rozliczani z poziomu zbierania opakowań objętych systemem i nie są nagradzani za jego nieskuteczność" – informuje Ministerstwo Klimatu.
Jeżeli więc operatorzy nie osiągną wyznaczonych celów selektywnego zbierania (77 proc. od 2025 roku oraz utrzymania tego poziomu do 2028 r. i 90 proc. od 2029 roku), grożą im surowe kary. Złe zarządzanie zbiórką opakowań może ostatecznie doprowadzić nawet do utraty zezwoleń na prowadzenie działalności.






