
Para Rosjan trafiła do polskiego sklepu. Byli w szoku: nie spodziewali się tak szerokiego asortymentu i niskich cen. Nagranie z ich wizyty w polskim dyskoncie obiegło już sieć. Wszystko dzieje się w czasie, gdy w ich ojczyźnie zauważalne są braki w sklepach.
21 lipca kanał informacyjny Nexta opublikował na swoim profilu w serwisie X video, na którym widać obywateli Rosji, którzy robią zakupy w polskim sklepie spożywczym. Nie kryją zaskoczenia tym, że można u nas kupić tyle produktów.
Rosjanie jak "dzikusy"
W sieci można znaleźć video, na którym widać parę Rosjan, która jest zachwycona tym, co można znaleźć w polskim sklepie
– Weszliśmy do sklepu w Polsce i poczuliśmy się jak dzikusy. Ile kosztuje tutaj 400 gramów borówek? 240 rubli. W poprzednich krajach ceny były jakieś kosmiczne – słyszymy, co mówi Rosjanin.
Zszokowało go nawet to, że można u nas nabyć... agrest. – Zobaczcie, (...) agrest po prostu sprzedają w sklepie! (...) jestem po prostu w szoku. Po pierwsze – wybór jest niesamowity. A po drugie – wszystko tutaj jest dostępne i wszystko jest w zasięgu ręki. Jest już wieczór, sklep zaraz się zamyka, a mimo to nadal są warzywa, owoce, wszystko – nie krył ekscytacji.
Zaskoczyły go też ceny, które przeliczał na ruble. – Pół ananasa kosztuje 160 rubli. Pół ananasa! Widzę jabłka za 80 rubli. Nie wiem, jak teraz wrócić do domu po tym wszystkim, co zobaczyłem w polskim supermarkecie, po tych wszystkich warzywach i owocach – kontynuował.
Wszystko podsumował, jeszcze raz podkreślając, że w Polsce można kupić "wszystko", przy okazji apelując o otwarcie granic. – Krótko mówiąc – tutaj jest wszystko: maliny, borówki, kukurydza, wszystko, proszę bardzo. Otwórzcie granice, proszę! Pilnie, naprawdę pilnie… czas je otworzyć. Chcę znowu dostać samochód i zieloną kartę jak kiedyś, w moim poprzednim życiu – wspominał. – Wjeżdżasz, cały bagażnik wypełniasz tymi wszystkimi rzeczami typu kefiry i nabiał. Oblewasz się mlekiem i wszystkim dookoła, wracasz do domu i czujesz się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie – dodał.
Inflacja w Rosji pustoszy portfele jej mieszkańców
Skąd jednak takie słowa u Rosjanina? Przede wszystkim media informują od pewnego czasu, że w jego ojczyźnie coraz trudniej zdobyć niektóre towary (najczęściej mówi się o benzynie). Spadek podaży przekłada się na ceny. Jak wynika z danych Federalnej Służby Statystyki Państwowej Federacji Rosyjskiej (Rosstat), wskaźnik cen konsumpcyjnych w kraju skoczył od początku roku o 103,53 procent.
Nie dziwi więc, że Władimir Putin dostał ostrzeżenie od swoich ministrów, a Kreml nie może ukryć tego problemu – rosnący deficyt, inflacja i sankcje coraz mocniej dają się we znaki rosyjskiej gospodarce.
Zobacz także
Drożeć mają tak podstawowe produkty jak warzywa i owoce (średnio o 2,2 proc.), z naciskiem na ogórki (+11,2 proc.), cebule (+5,1 proc.), ziemniaki (+4,1 proc.), białą kapustę (+2,5 proc.), marchew (+2,4 proc.), buraki ćwikłowe (+2,3 proc.) czy pomidory (+0,6 proc.).
Na na graniu słyszymy, jak Rosjanin zachwyca się niską ceną ananasa. Połowa owocu miała kosztować 160 rubli. Kilogram ananasa w Rosji kosztuje około 249 rubli (około 11,95 zł). Z kolei kilogram jabłek około 169 rubli (około 8,11 zł) – w Polsce niemal dwukrotnie mniej.




