Elżbieta Witek rozmawia przez telefon
Elżbieta Witek ponoć zrezygnowała z kandydowania na wicemarszałka Sejmu z powodów zdrowotnych Fot. Shutterstock / canva

Przez cztery lata była drugą osobą w państwie. A przez kolejne niemal trzy była mamiona wizją PiS, że tylko ona może objąć stanowiska wicemarszałka Sejmu. Dziś wiemy, że Elżbieta Witek nie jest już kandydatką partii na to stanowisko. Jak przekazał Mariusz Błaszczak, to była jej decyzja. "Biedna pani Witek, opuszczona przez własną partię", "Nagle już się nie nadaje?" – reaguje internet. – Ona ma ciągle silną pozycję u boku prezesa – słyszymy w PiS. Ale lokalnie – że traci na rozłamie.

REKLAMA

Do tej pory było: "Albo Witek, albo nikt". Przez 2 lata i ponad 8 miesięcy Jarosław Kaczyński utrzymywał wszystkich w takim przekonaniu. Dziś wiadomo, że jest trzecia opcja – Marcin Ociepa, prezes stowarzyszenia OdNowa RP. To on – "twarz prorozwojowego, umiarkowanego konserwatyzmu" – zgodnie z komunikatem Mariusza Błaszczaka, został nowym kandydatem na wicemarszałka Sejmu.

"Mam nadzieję, że większość sejmowa dochowa standardów parlamentaryzmu, a Prawo i Sprawiedliwości znowu będzie miało swojego przedstawiciela w prezydium" – ogłosił wiceprezes PiS i rozpętał burzę.

"Sorry, ale pani poseł przestała być fajna?", "Żałosne, że nie szanujecie Elżbiety Witek", "Po co był ten wieloletni cyrk z panią Witek, skoro było wiadomo, że nigdy za Tuska, Kosiniaka i Hołowni nie zostanie wicemarszałkiem. Warto było stracić tyle cennego czasu? Wy z PiS, niczego i nigdy się nie nauczycie na własnych błędach" – reagowali zwolennicy PiS pod jego wpisem.

Błaszczak: "Pani Marszałek Elżbieta Witek ze względów osobistych musiała zrezygnować"

W TV Republika Mariusz Błaszczak wyjaśnił, skąd taka decyzja. – Pani Marszałek Elżbieta Witek ze względów osobistych musiała zrezygnować z kandydowania na wicemarszałka Sejmu. Będzie wyłączona przez jakiś czas z aktywności parlamentarnej – powiedział. "Ma pewne problemy natury zdrowotnej" – cytują też jego słowa media.

Mimo to spekulacje i pytania ruszyły. Elżbieta Witek, o której ostatnio raczej niewiele było słychać, znów znalazła się na świeczniku. Sieć przypomina wcześniejsze deklaracje Kaczyńskiego: – Nie będziemy poza Elżbietą Witek nikogo zgłaszać (...). To jest całkowicie niezgodne z praktyką sejmową dotychczas stosowaną. Nie pogodzimy się z tym.

Ona sama też mówiła: – Nie może być tak, że ktoś będzie wyznaczał kandydatury największemu klubowi, partii, która wygrała te wybory. Nie będzie innego kandydata poza mną.

I nagle szok. Bez względu na przyczyny, informacja o zmianie wywołała skrajne opinie nawet w PiS.

"Witek nie chciała już kandydować" vs. "Nie spodziewała się"

Jeden z parlamentarzystów potwierdza słowa Błaszczaka. – Nie chciała już kandydować. Obawiała się, że i tak jej nie wybiorą. Żeby nie było kompromitacji i kolejnego upokorzenia. Bo my politycznie rozumiemy, dlaczego jej nie wybierali na wicemarszałka, ale ludzie tego nie rozumieją. Zaczynają pytać, czy może coś jest nie tak – mówi naTemat.

Przypomnijmy, ostatnie głosowanie nad kandydaturą Elżbiety Witek odbyło się 13 listopada 2023 roku. Kandydatka PiS w głosowaniu uzyskała 203 głosy "za", 252 "przeciw", a 3 osoby wstrzymały się od głosu. PiS nie zgłaszał potem innych kandydatów do Prezydium Sejmu. Jeden z sondaży pokazał jednak, że aż 50,5 proc. respondentów zdecydowanie uważało, że Witek nie powinna zostać wybrana na to stanowisko.

Inny z polityków twierdzi jednak: – Nie wiedziała o tym, że nie będzie kandydatką. Na pewno jest to dla niej mocny strzał. Nie było jej łatwo. Nie spodziewała się.

– Była drugą osobą w państwie. Bardzo przywiązała się do tej funkcji. Żyła tym, że będzie przyszłym marszałkiem, czy wicemarszałkiem, bo prezes tak jej obiecał. Ale Jarosław Kaczyński może coś obiecywać jak ma 40 proc. poparcia, a nie 20 – dodaje.

Cel jednak był jeden. – Uprzedzić ewentualny ruch Morawieckiego. I nie dopuścić do tego, by to on zgłosił kandydaturę na wicemarszałka – mówi bez ogródek polityk PiS.

Jak widzą dziś pozycję Elżbiety Witek? Bo – pomijając zamieszanie z funkcją wicemarszałka – lokalnie przy okazji widać spore turbulencje.

Dalsza część artykułu poniżej:

"Słychać głosy, że Elżbieta Witek nie dopilnowała jedności"

W rodzinnych stronach Witek zaskoczenie. Gdy rozmawiamy 28 lipca, tam jeszcze nie do wszystkich dotarła ta informacja. Lokalni politycy dowiadują się od nas.

– Uważam, że pani marszałek Elżbieta Witek bardzo dobrze spełniała się w tej funkcji i bardzo dobrze radziła sobie z posłami z różnych klubów parlamentarnych. Ma dar prowadzenia obrad. Potrafiła niektórych przywołać do porządku. Nie każdy radzi sobie z tym tak dobrze. Myślę, że to bardzo dobra kandydatka na stanowisko wicemarszałka. Jej kandydatura byłaby odpowiednia, natomiast jeśli kierownictwo PiS wystawia inną, to pewnie ma swoje argumenty – mówi naTemat Roman Zawada, radny PiS z Jawora, rodzinnego miasta Elżbiety Witek.

Zbigniew Jakubowski, wydawca portalu e-legnickie.pl: – Jestem zaskoczony, że to nie ona jest kandydatką na wicemarszałka. Jej ludzie z naszego regionu bywali nawet ostatnio na konsultacjach u Jarosława Kaczyńskiego. Gdyby została kandydatką, jej akcje w regionie znowu bardzo poszłyby w górę.

Rozmawiamy o lokalnych układach, bo tu wrze od podziałów w PiS jeszcze mocniej niż w kraju. A pozycja Elżbiety Witek na lokalnym podwórku wcale nie wydaje się taka mocna, choć – jak przekonuje nas jeden z parlamentarzystów PiS – rządzi tu niepodzielnie.

– Myślę, że być może mógł jej zaszkodzić rozłam w klubie radnych PiS w sejmiku dolnośląskim. PiS był drugim klubem co do wielkości po KO. Kierował nim Piotr Karwan, prawa ręka Elżbiety Witek. I tam doszło do buntu. 7 radnych zbuntowało się, wyszli z klubu, dziś są niezależni. Klub PiS stał się klubem marginalnym i słychać głosy, że Elżbieta Witek nie dopilnowała jedności. Ten bunt na Dolnym Śląsku był dużą sensacją – tłumaczy Zbigniew Jakubowski.

A potem doszedł rozłam w PiS z Morawieckim.

"W tej chwili nie ma przy Witek nikogo"

– Znaczące postacie z naszego regionu zostały przy Mateuszu Morawieckim. To konkretne szable. Przy Elżbiecie Witek zostały zaś postacie drugorzędne. W tej chwili nie ma przy niej nikogo. Nawet jej przyjaciółka Marzena Machałek i poseł Zubowski, którego popierała, przeszli do Morawieckiego. Na tym podziale Witek straciła – mówi.

Do stowarzyszenia Rozwój Plus przeszli m.in. dolnośląscy posłowie i europosłowie: Michał Dworczyk, Mirosława Stachowiak-Różecka, Ireneusza Zyska, Marzena Machałek, Krzysztof Kubów, Grzegorz Macko, Wojciech Zubowski, Marcin Gwóźdź.

– Stachowiak–Różacka, Kubów i Zubowski to trójka muszkieterów, która w czasach świetności PiS rządziła regionem Dolnego Śląska obok Elżbiety Witek. Nie wszyscy się lubili. Z Krzysztofem Kubowem dochodziło do paradoksalnych sytuacji. Jeśli Elżbieta Witek firmowała jakąś imprezę, to on i sprzyjający mu samorządowcy, nie pojawiali się na niej. I odwrotnie – opowiada dziennikarz.

Jak Witek może sobie radzić bez wsparcia znanych polityków?

– Będzie ciężko. Bo miała dość duży wpływ na władzę. Sejmik dolnośląski z 6 radnymi PiS ma już przegrany. Jej pozycja lokalnie będzie słabła – uważa nasz rozmówca.

Do tego, jak dodaje, niektórzy jej kandydaci w poprzednich wyborach samorządowych na wójtów czy burmistrzów, dziś w mediach społecznościowych okazują sympatie do Konfederacji.

Na swoim portalu Zbigniew Jakubowski napisał: "Rozłam w PiS i problemy zdrowotne Elżbiety Witek zbiegły się w czasie. Efekt jest taki, że jedna z najważniejszych polityczek partii w ostatniej dekadzie schodzi dziś z pierwszej linii, a jej miejsce zajmują nowi politycy. Nie musi to oznaczać definitywnego końca jej wpływów, ale niewątpliwie osłabia jej bieżącą pozycję w ugrupowaniu".

"Gdyby Kaczyński jej powiedział: 'Elu, będziesz marszałkiem', toby nie odmówiła"

Tu, w okolicach Jawora i Złotoryi na Dolnym Śląsku, Elżbieta Witek zawsze miała silną pozycję. – W tych stronach pani marszałek Witek jest doskonale znana. Zawsze podkreślała związki przede wszystkim z Jaworem, skąd pochodzi. Jest bardzo aktywna. Lokalnie potrafi działać ponad podziałami. Na scenie ogólnokrajowej wydaje się mniej elastyczna – mówili nam kilka lat temu mieszkańcy.

Zbigniew Jakubowski mówi, że zawsze tworzono wokół niej aureolę, że to "pani marszałek". Sama, według niego, może o tym nie marzyła: – Ale gdyby Kaczyński powiedział jej: "Elu, będziesz marszałkiem", toby nie odmówiła.

Dziś słychać, że widać ją tu mniej. – Ostatni raz widziałem ją na żywo w Jaworze rok temu, gdy była sesja Rady Miasta na temat imigrantów. Elżbieta Witek bardziej jest teraz związana z Głogowem. Tam mieszka jej córka, a ona jest szczęśliwą babcią – mówi dziennikarz.

Roman Zawada twierdzi, że Elżbieta Witek działa w lokalnych strukturach PiS. – Spotyka się z nami jako radnymi. Omawiamy różne tematy. Natomiast jest bardzo atakowana za to, że jej mąż był w szpitalu. Widać to w komentarzach pod jej postami. Ludzie są chyba pozbawieni ludzkich uczuć – mówi.

Ta sprawa faktycznie wraca jak bumerang. Zwłaszcza ostatnio, gdy przez Polskę przetaczała się burza wokół Szpitala Południowego.

Jaką pozycję Elżbieta Witek ma w PiS? "Silniejszą w Warszawie"

Elżbieta Witek zasiada w Sejmie od 2005 roku. Gdy PiS doszedł do władzy, była rzeczniczką prasową rządu, szefową gabinetu politycznego premiera Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, a także szefową MSWiA w pierwszym rządzie Mateusza Morawieckiego. W latach 2019-2023 pełniła funkcję marszałka Sejmu – najdłużej po 1989 roku. Od 2024 roku jest wiceprezeską Prawa i Sprawiedliwości.

Jaką pozycję ma dziś w PiS? Wszyscy twierdzą, że silną.

– Ma silniejszą pozycję w Warszawie, u boku Jarosława Kaczyńskiego niż na Dolnym Śląsku – twierdzi Zbigniew Jakubowski.

Polityk PiS: – Jej pozycja cały czas jest wysoka.

Jak mówi, sama była w gronie polityków PiS, które przyczyniło się do tego, jak Jarosław Kaczyński zaczął traktować Morawieckiego. – Dołożyła swoją cegiełkę – twierdzi.

Ale dodaje, że dziś uważa ją za "jednego z najmądrzejszych polityków w PiS". – W wewnętrznych rozmowach Witek jest głosem rozsądku i liderem środowiska, które chciałoby tonować nastroje. Jej zdaniem nie należy atakować Mateusza, bo to go promuje. Skupiają się na przyszłości, a nie rozdrapywaniu tego, co było. To świadczy o dojrzałości politycznej – tak uważa.