Ryszard Terlecki
Ryszard Terlecki w zaskakujący sposób mówi o PiS. Foto: Longfin Media/Shutterstock

Dzięki Ryszardowi Terleckiemu dowiedzieliśmy się, co działo się w PiS przez ostatnie miesiące. Były wicemarszałek Sejmu pokusił się też o wizję przyszłości Nowogrodzkiej, ale też pochwalił Jarosława Kaczyńskiego.

REKLAMA

W swoim felietonie na łamach "Kuriera Krakowskiego" Ryszard Terlecki postanowił wytłumaczyć wyborcom, co dokładnie działo się na Nowogrodzkiej przez ostatnie kwartały.

Ryszard Terlecki jest brutalnie szczery ws. PiS

Terlecki jeszcze do niedawna uchodził za jednego z najwierniejszych wiarusów Jarosława Kaczyńskiego. Teraz pozostał członkiem stowarzyszenia Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. A to oznacza, że "wyleciał" z PiS.

Były wicemarszałek Sejmu przyznał, że wewnętrzny konflikt na Nowogrodzkiej zaczął się nasilać jesienią ubiegłego roku. Poszło o sprawy z pozoru proste do rozwiązania: ogólny przekaz, czyli styl wypowiadania się w tradycyjnych mediach, sieci czy w czasie debat w Sejmie. Na to nakładała się projektowana strategia PiS przed nadchodzącymi wyborami.

Spierały się ze sobą dwa stronnictwa: "maślarze" (tu padają trzy nazwiska: Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego oraz Patryka Jakiego) i to związane z Morawieckim (tzw. "harcerze"). Jak twierdzi polityk, Sasin, Jaki i Bocheński chcieli, by Nowogrodzka się zradykalizowała, zaczęła "iść daleko na prawo, ścigać się z partią Brauna", stając się "trzecią Konfederacją". Ludzie byłego premiera twierdzili, że lepszym rozwiązaniem jest niejako powrót do korzeni, budowanie konserwatywnego centrum. Nic dziwnego, że gdy dziennikarze pytali Morawieckiego o posadę w rządzie Czarnka, jego reakcja była wymowna.

Tu warto przypomnieć, że dwie dekady temu w PiS była m.in. Zyta Gilowska, która wcześniej była członkinią PO. Możliwe, że Morawiecki chciał powrotu do tej wizji: skoncentrowania się na gospodarce, może nawet lekko liberalnych reformach. Nie bez powodu Morawiecki wymyślił nowe 500+, czyli program inwestycyjny dla gmin.

Powróćmy jednak do relacji Terleckiego. Jego zdaniem nastąpił "bezpardonowy atak" na ex-premiera i "usilne próby pozbawienia go znaczenia oraz wypchnięcia z partii".

Quiz: Partie polityczne polityków

logo
Quiz

1 / 25 Na początek proste. Do jakiej partii należy ten Pan?

Czarnek miał pomóc, a pogrążył PiS

Terlecki opisał też kulisy tego, jak Przemysław Czarnek został kandydatem PiS na premiera. Były szef MEN miał pomóc odebrać elektorat Konfederacji. Okazało się, że stało się inaczej – Czarnek miał być premierem, a może być grabarzem PiS: słupki poparcia dla Nowogrodzkiej stale spadały (i nadal spadają).

Na to nakładała się strategia oparta na "dwóch płucach partii": istnienia obu frakcji. Tyle że "maślarze" ostatecznie wygrali, jak wskazuje Terlecki: "namówili prezesa do radykalnych działań i likwidacji stowarzyszenia" Morawieckiego. Konflikt zakończył się rozłamem – Kaczyński odpalił bombę, ogłaszając, że ponad 30 członków PiS zrezygnowało z członkostwa. PiS zostało bez drugiego płuca, po stronie Morawieckiego stanęły ostatecznie 44 osoby.

Powstanie nowy klub, a może i partia

Zdaniem Terleckiego przed środowiskiem "harcerzy" potencjalnie świetlana przyszłość. Wiemy już, że najpewniej będzie miało swój klub w Sejmie. "Być może powstanie też partia, nawiązująca do tradycyjnego programu PiS, ale wolna od intryg i kłótni (zwłaszcza w tzw. terenie), paraliżujących polityczną działalność", dodaje. Wszystko podsumowuje tym, że "jest oczywiste, że taka partia stanie się naturalnym koalicjantem PiS po wyborach w 2027 r.".

Terlecki nie byłby jednak sobą, gdyby nie pochwalił Kaczyńskiego, który w jego oczach nadal jest "najwybitniejszym politykiem w ostatnim 35-leciu".

Potencjalna nowa partia Morawieckiego, jak wynika z sondaży, może wejść do Sejmu i namieszać po prawej stronie sceny politycznej. Tyle że – co jest efektem stosowania w Polsce metody D'Hondta – jednocześnie osłabi Zjednoczoną Prawicę. I to na dwa sposoby. Ta będzie mieć mniej posłów niż obecnie (to oczywiste), ale też łącznie ugrupowanie Morawieckiego z nią będą miały mniej mandatów niż w sytuacji, gdyby startowały jako jedna, duża partia lub koalicja wyborcza. To właśnie dlatego nowy sondaż pokazał, co dokładnie oznacza rozpad PiS.