
Listwy i przedłużacze znajdziemy niemal w każdym polskim domu. Niestety, wpinanie do nich niektórych sprzętów to prosty przepis na zwarcie, stopienie izolacji lub nawet tragiczny w skutkach pożar. Czego pod żadnym pozorem nie powinniśmy do nich podłączać?
Na początek warto wyraźnie odróżnić od siebie dwie rzeczy. Zwykły przedłużacz lub popularna złodziejka służą jedynie do wydłużenia przewodu i rozdzielenia jednego gniazdka na kilka wejść.
Z kolei listwa przeciwprzepięciowa posiada wbudowane bezpieczniki. Chronią one podłączone urządzenia przed nagłymi skokami napięcia w domowej sieci. Niezależnie od wybranego wariantu fizyka działa w nich bardzo podobnie. Ignorowanie łącznej mocy podłączanych sprzętów może się skończyć tragedią.
Dlaczego podłączanie niektórych urządzeń do przedłużacza grozi pożarem?
Z danych opublikowanych przez branżowe czasopismo "W Akcji" wynika, że w Polsce każdego roku wybucha blisko 8000 pożarów wywołanych wadami wykonania instalacji i urządzeń elektrycznych lub ich niewłaściwą eksploatacją.
Ogień pojawia się zazwyczaj w momencie, gdy przez standardowy kabel płynie zbyt duży prąd, co skutkuje zjawiskiem przeciążenia. Oddziaływanie wysokiej temperatury na palne materiały to główny zapalnik domowych pożarów.
"Zabezpieczenia przeciążeniowe powinny być tak dobrane, aby wyłączenie zasilania (przerwanie przepływu prądu przeciążeniowego) nastąpiło, zanim wystąpi niebezpieczeństwo uszkodzenia izolacji, połączeń, zacisków lub otoczenia na skutek nadmiernego wzrostu temperatury" – podkreślił inżynier Andrzej Boczkowski w opracowaniu przygotowanym dla Stowarzyszenia Elektryków Polskich.
Zobacz także
7 urządzeń, których podłączenie do listwy zasilającej to błąd
Standardowe, tanie przedłużacze domowe (zazwyczaj wyposażone w kable o przekroju żyły 1,5 mm²) nie są przystosowane do pracy pod tak dużym obciążeniem. W polskiej sieci zwykła listwa jest opisana na maksymalnie 2300 W (przy natężeniu 10 A) lub 3680 W (przy 16 A), jednak długotrwałe obciążanie jej na granicy wytrzymałości to droga do stopienia izolacji.
Z tego powodu Paul Martinez, nowojorski ekspert od instalacji, mówi o bezwzględnym zakazie podpinania urządzeń generujących duże ilości ciepła do rozgałęziaczy. "Żadnych przedłużaczy do tego typu sprzętu" – ostrzegł ekspert na łamach portalu CNET.
Razem z dziennikarzami wytypowali konkretne sprzęty AGD, które zawsze wymagają wpięcia bezpośrednio do głównego gniazdka ściennego.
Jak poprawnie i bezpiecznie podłączać urządzenia elektryczne?
Sprzęty pobierające dużo energii muszą trafiać prosto do gniazdek w ścianie. Listwy zasilające i przeciwprzepięciowe zostały zaprojektowane wyłącznie do obsługi drobnej elektroniki. Wpinamy do nich laptopy, telewizory, routery internetowe czy ładowarki do telefonów komórkowych.
Przed uruchomieniem swojego home office należy zawsze sprawdzić maksymalne dopuszczalne obciążenie listwy, które producent podaje na dolnej obudowie. Jeśli limit wynosi na przykład 2300 watów, bez problemu podłączysz laptopa (65 W) i monitor (30 W), ale wpięcie do tego samego układu małego grzejnika (2000 W) natychmiast przekroczy bezpieczną barierę.
Jeżeli w danym pomieszczeniu brakuje gniazdek lub są za daleko, to jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest wezwanie certyfikowanego elektryka. Fachowiec rozbuduje sieć, dodając nowe, odpowiednio zabezpieczone obwody.
Bezpieczniki przeciążeniowe samoczynnie odcinają zasilanie, zanim kable zdążą się nagrzać do krytycznych wartości. Dlatego właśnie dobrze zaprojektowana ochrona przerywa przepływ prądu na wczesnym etapie i zapobiega pożarom.






