Marcin Najman wskazuje palcem
Najman nie wytrzymał po pobiciu Ukraińców we Wrocławiu. "Bohaterowie już wszystko wyśpiewali" Fot. Marcin Najman Official / YouTube

Marcin Najman w swoim stylu skomentował sprawę pobicia pary z Ukrainy we Wrocławiu oraz zatrzymania sprawców. Były pięściarz odniósł się do "szpagatów" chuliganów, którzy trafili w ręce policji.

REKLAMA

W niedzielę 26 lipca we Wrocławiu doszło do napaści na parę obywateli Ukrainy. Grupa trzech agresywnych mężczyzn zaatakowała na ulicy 20-letnią Anastazję i 21-letniego Maksyma. W sprawę uwikłany jest zawodnik "Gromdy", a tłem całego zdarzenia była ksenofobia.

To niejedyny taki przypadek w ostatnich tygodniach. Wcześniej w Bielsku-Białej 54-letni kierowca Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego zwyzywał 12-letnie Ukrainki w autobusie, potem dwie 13-latki z Ukrainy zostały pobite w Legnicy, a 60-letni Polak został uderzony, bo bronił młodego Ukraińca.

Błaha kłótnia w sklepie zakończona pobiciem we Wrocławiu

Brutalne pobicie pary Ukraińców we Wrocławiu rozpoczęło się od nieporozumienia w sklepie na ulicy Okulickiego. Jeden z napastników wepchnął się przed Ukrainkę w kolejce. Kobieta zwróciła mu uwagę, więc ten zaczął rzucać obelgami nawiązującymi do pochodzenia pary i każąc mężczyźnie wracać na wojnę.

Sytuacja eskalowała po wyjściu na zewnątrz. Na nagraniu udostępnionym przez matkę poszkodowanej widać, jak trzech dorosłych mężczyzn katuje 21-latka. Napastnicy obalili ofiarę na ziemię, a następnie bezlitośnie okładali pięściami i kopali.

Kobieta rzuciła się na ratunek partnerowi. 20-letnia Anastazja otrzymała około czterech silnych ciosów prosto w twarz. Obrażenia ucha okazały się na tyle dotkliwe, że lekarze musieli założyć aż sześć szwów. Rodzina ofiar przekazała również informację o użyciu paralizatora w trakcie szamotaniny. Sprawcy zabrali także kobiecie telefon komórkowy.

Zatrzymania po napaści na Ukraińców. To recydywiści

Sprawa wywołała ogromne poruszenie w internecie, a wrocławska policja podjęła kroki zaraz po opublikowaniu wideo. Do zatrzymania sprawców potrzeba było kontrterrorystów. Obaj ujęci (do zatrzymania jest jeszcze jeden) chuligani mieli bardzo bogatą kartotekę. Dziennikarze szybko ustalili tożsamość agresorów.

Wśród aresztowanych znalazł się Adam C., znany w środowisku jako "Cycu". To zawodnik z kryminalną przeszłością, toczący walki w federacji Gromda. Sama organizacja w komunikacie próbuje odcinać się od wrocławskich wydarzeń. Drugi z zatrzymanych to pseudokibic trenujący mieszane sztuki walki.

Marcin Najman bezlitośnie ocenia "bohaterów" z Wrocławia

Do dyskusji włączył się Marcin Najman, który od czasu do czasu podzieli się trafnym spostrzeżeniem. Najpierw w poście zaapelował do młodzieży, by nie wierzyli w liczne zasady głoszone przez "nasterydowanych półgłówków". "Atakowanie w kilku jednego to elementarny brak zasad. To tchórzostwo i frajerstwo" – stwierdził.

Chwilę później na profilu sportowca-celebryty pojawił się kolejny komunikat, bezpośrednio szydzący z postawy aresztowanych agresorów. "Spokojnie, tak czy inaczej bohaterowie już wszystko wyśpiewali" – skwitował zawodnik w internecie.

"Powtarzam wam młodzi ludzie, w momencie próby, w momencie gdy zagraża pucha, 9 na 10 robi szpagaty" – podsumował. Najman przypomniał w ten sposób, że większość ulicznych osiłków od razu traci honor podczas policyjnych przesłuchań.