Polski oddział kontrterrorystów.
Napastnik z Wrocławia zatrzymany przez kontrterrorystów. Zdj. ilustracyjne. Fot. Shutterstock

Po brutalnym ataku na młodą parę z Ukrainy we Wrocławiu policja zatrzymała dwóch mężczyzn. Jeden z podejrzanych, według ustaleń "Gazety Wyborczej", ma być związany z federacją Gromda. Ta jednak odcięła się od sprawy.

REKLAMA

"Brutalna przemoc nigdy nie będzie bezkarna. Wrocławscy policjanci zatrzymali 2 mężczyzn podejrzewanych o udział w brutalnym pobiciu obywateli Ukrainy. Mężczyźni byli notowani" – przekazał dziś wieczorem na X Marcin Kierwiński.

Sytuacja wydarzyła się w niedzielę 26 lipca. Trójka mężczyzn pobiła 20-letnią kobietę i 21-letniego mężczyznę z Ukrainy. Motywem ataku była narodowość poszkodowanych. W wyniku napaści para trafiła na SOR i wymagała opieki medycznej. Brutalność napastników została uwieczniona na nagraniu, które od wczoraj krąży po sieci.

Z wypowiedzi szefa MSWiA wynika, że jeden z mężczyzn został zatrzymany przez policyjnych kontrterrorystów. Próbował opuścić Wrocław, w którym doszło do zdarzenia.

Kim są sprawcy ataku na Ukraińców? "GW": Powiązanie z federacją Gromda

Jak poinformowała wrocławska "Gazeta Wyborcza", jeden z zatrzymanych to Adam C. ps. Cycu, gangster z więzienną przeszłością, dziś bokser walczący na gołe pięści. "GW" zauważa, że jest to osoba związana z federacją Gromda, która organizuje walki na gołe pięści. Drugą osobą ma być pseudokibic walczący w MMA.

Federacja zajęła zresztą w tej sprawie głos. W reakcji na serię zarzutów kierowanych wobec nich przez internautów zamieszczają oni na X oświadczenie o treści: "Nie mamy nic wspólnego z takimi sytuacjami. Nie jest to w żaden sposób związane z federacja GROMDA. Pozdrawiamy i prosimy absolutnie nie łączyć nas z takimi wydarzeniami lub sytuacjami, które były i są przez nas potępiane".

Zastanówmy się jednak, jak wygląda kwestia potępiania przemocy ze strony federacji? Dumnie brzmiąca dewiza: "POLSKA SIŁA & WALKA DO KOŃCA", a także posty na temat, nazwijmy to, "pozbywania się" "zbędnego balastu", krytyka odnośnie do "wpuszczania tłumu ludzi bez żadnej weryfikacji i kontroli" czy "szybkiej weryfikacji każdego" mogą stanowić pewien trop.

Federacja zasłynęła zresztą w 2025 roku z pewnego nagrania. "Bronimy polskich granic, żeby nikt tutaj na krzywy ryj się nie wbił, dlatego do wszystkich pseudo inżynierów... wchodzicie tu na własną odpowiedzialność" – brzmi ugrzeczniona i ocenzurowana wersja wypowiedzi jednego z przedstawicieli organizacji. Na wideo nie brakuje zresztą gołych, ogolonych (a czasem też umięśnionych) klat prawdziwych patriotów i okrzyków "Auuu!".

Jedna z ofiar zwróciła się z apelem do obywateli Ukrainy

Ofiarami napaści zawodnika i jego kolegów są 20-letnia Anastazja i 21-letni Maksym. Nagranie, które udostępniła matka poszkodowanej, przedstawia scenę bicia, kopania i powalenia na ziemię broniącego się mężczyzny, a także wymierzenia serii ciosów kobiecie, która starała się udzielić mu pomocy.

Dalsza część artykułu poniżej.

Według ustaleń policji, a także słów 21-latka, atak był motywowany narodowościowo. Do sprawy odniósł się nawet Konsulat Ukrainy we Wrocławiu. "Z przykrością stwierdzamy, że w ostatnim czasie w Polsce coraz częściej dochodzi do aktów przemocy i agresji, których ofiarami padają obywatele Ukrainy" – czytamy w oświadczeniu opublikowanym 27 lipca rano na Facebooku.

– Chciałabym poprosić wszystkich Ukraińców, wszystkich, którzy są za granicą, żeby jak najmniej rozmawiali w swoim języku w miejscach publicznych, żeby pilnowali się. Nawet zwykłe wyjście do sklepu może się skończyć szpitalem – stwierdziła pani Anastazja w rozmowie z TVN24.

To kolejny atak na tle narodowościowym w Polsce. Niedawno informowaliśmy o prawdziwej serii tego typu zdarzeń, w tym o: werbalnych atakach na dzieci w autobusie w Bielsku-Białej, pobiciu nastolatków w Legnicy i ataku na 60-latka broniącego Ukraińca w tramwaju. Jak niedawno zauważył Jacek Pałasiński w programie "Allegro ma non troppo", "w Polsce narasta atmosfera pogromu".