
Oszustwo na WhatsAppie zatacza coraz szersze kręgi, a jego ofiarą padają nawet politycy. Złodzieje stosują sprawdzony trik na fałszywe głosowanie w konkursie. Komunikaty w tej sprawie wydały już CERT Polska oraz resort spraw wewnętrznych. Jak się ochronić przed wyłudzeniem danych i pieniędzy?
WhatsApp to popularny komunikator nie wśród Polakó i... cyberprzestępców. Metoda kradzieży kont na fałszywy konkurs pojawiała się w sieci już wcześniej, jednak teraz oszuści ulepszyli swoje techniki i zbierają nowe żniwo. Zamiast wyłudzać pieniądze bezpośrednio od pierwszej ofiary, przejmują dostęp do profilu, by następnie podstępnie atakować całą listę kontaktów i bliskich.
Jak działa oszustwo na WhatsAppie? CERT Polska wyjaśnia mechanizm
Cały proces zaczyna się od niewinnie wyglądającej wiadomości, która niby pochodzi od znajomego. Cyberprzestępcy informują o wymyślonym konkursie i proszą o drobną przysługę, czyli oddanie głosu na jeden z projektów. To klasyczny phishing, tyle że przeniesiony do komunikatora.
Najważniejszym etapem ataku jest wymóg rzekomej weryfikacji przez nasze konto w komunikatorze. Zespół reagowania na incydenty komputerowe ostrzega przed tym mechanizmem, ponieważ to właśnie tutaj ofiara traci kontrolę nad danymi.
"Oszuści uzyskują dostęp do naszego konta przez sparowanie z nim swojego urządzenia" – czytamy w oficjalnym komunikacie CERT Polska.
Oszuści przejmują konto na Whatsappie na kilka sposobów:
Dzięki temu mogą pisać do kolejnych osób i przejmować ich konta lub np. prosić o pieniądze wykorzystują inną bardzo popularną metodę oszustwa "na BLIKA".
Ostrzeżenie MSWiA i wiceministra sprawiedliwości
Skala problemu jest na tyle duża, że głos zabrali też rządzącym. Na oficjalnym profilu MSWiA pojawił się wpis alarmujący o działaniach cyberprzestępców. Resort apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności podczas korzystania z komunikatorów.
"Przestępcy przejmują konta WhatsApp i w imieniu ich właścicieli rozsyłają wiadomości informujące o rzekomym konkursie oraz proszą o oddanie głosu" – przekazał resort na X.
Ofiarą ataku padł również wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha. Opublikował w sieci post, w którym zaapelował do swoich współpracowników oraz znajomych o ostrożność.
"Jeśli ktoś na WhatsApp dostał ode mnie wiadomość z linkiem do głosowania, proszę nie klikać. To wirus!" – napisał polityk. Jeśli wiec z jego konta są rozsyłane linki to znaczy, że sam musiał wcześniej "zagłosować", a hakerzy przejęli jego konto.
Co zrobić, gdy podamy kod weryfikacyjny oszustom?
Co należy zrobić, jeśli przez nieuwagę podamy kod oszustom? Jak zwykle liczy się czas. Trzeba natychmiast wejść w ustawienia Whatsappa i usunąć wszystkie podpięte oraz sparowane urządzenia.
Tylko szybkie odcięcie dostępu zablokuje przestępcom możliwość wysyłania wiadomości w naszym imieniu. Podejrzane incydenty można zgłaszać poprzez aplikację mObywatel.
Zobacz także
Kradzież konta na fałszywy konkurs. To powrót metody z 2025 roku
Identyczny mechanizm działał już w ubiegłym roku. Cyberprzestępcy sprytnie wykorzystywali ludzką chęć niesienia pomocy. Wysyłali prośby o wsparcie w konkursie, w którym główną nagrodą miało być stypendium na studia. Do wiadomości często dołączano zdjęcie dziecka, aby wzbudzić większe zaufanie u nieświadomej ofiary.
Link z wiadomości prowadził na fałszywą stronę, która do złudzenia przypominała prawdziwy panel głosowania. Aby rzekomo oddać głos, ofiara musiała autoryzować proces przez komunikator. W rzeczywistości logowanie to pozwalało oszustom na podpięcie się pod nasz numer.
W efekcie zyskiwali kontrolę nad aplikacją i mogli swobodnie pisać w naszym imieniu. Eksperci z serwisu Sekurak przypominali wówczas, że najlepszą ochroną jest włączenie weryfikacji dwuetapowej. Sześciocyfrowy kod PIN blokuje przejęcie profilu nawet po podaniu złodziejom podstawowego kodu czy zeskanowaniu fałszywego kodu QR.






