
Mateusz Morawiecki twierdzi, że to nie on stał za najbardziej kontrowersyjnymi pomysłami Nowogrodzkiej. Jego ataki na Jarosława Kaczyńskiego mogą skończyć się porażką całej "PiS-owskiej" prawicy.
Mateusz Morawiecki ruszył w tour po mediach. Przy okazji zaskakuje nawet swoich zwolenników. Mocno odcina się od tego, co robił jego gabinet. Były premier twierdzi, że część niepopularnych decyzji dotyczących walki z pandemią COVID-19, zaostrzania prawa aborcyjnego czy tzw. piątki dla zwierząt nie była jego autorstwa.
Morawiecki uderza w Kaczyńskiego na całego
Mówił niedawno w mediach, że "zawsze był za tzw. kompromisem aborcyjnym, sprzeciwiał się wnioskowi do TK". Miał nawet ostrzegać lidera PiS przed ruszaniem tego tematu. – Przestrzegałem go wielokrotnie: nie ruszaj tego! Po fakcie przyznawał mi wielokrotnie rację, że trzeba było zostać przy kompromisie – powiedział Morawiecki w ostatniej rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
Tyle że w 2020 r., czyli kiedy walka o prawo do aborcji rozgorzała na nowo, Morawiecki nie odciął się od inicjatywy. Mało tego, w jego Rozwoju Plus jest Piotr Uściński, czyli poseł, który stał za wnioskiem do TK. Sam były premier wmawia też wszystkim, że wspiera kobiety – ostatnio wrzucił zdjęcie, które wywołało burzę. Piątka dla zwierząt? Były szef rządu też jej nie chciał. Zapomniał jednak, że promował ten pomysł w social mediach.
No i najważniejsze: Morawiecki idzie na zwarcie z Kaczyńskim i twierdzi, że prezes popierał przymusowe szczepienia w czasie pandemii. – Kiedy byliśmy przez Radę Medyczną popychani i przez bardzo wiele środowisk do wprowadzenia, uwaga, szczepień przymusowych w całej Polsce, po półtora roku mniej więcej od wybuchu pandemii, ja się przeciwstawiłem temu – chwalił się ex-premier Rymanowskiemu.
Zobacz także
Kaczyński odpowiada
Na to wszystko odpowiedział Kaczyński. "Ostatnie wypowiedzi Mateusza Morawieckiego pokazują jasno: wrogiem dla Mateusza Morawieckiego nie jest Tusk, ale ja oraz Prawo i Sprawiedliwość. Najwyraźniej Mateusz Morawiecki ma plan poszukiwania swoich sojuszników gdzie indziej" – czytamy na profilu prezesa PiS na X.
Wszystko to pokazuje największy problem prawicy ze środowiska PiS: ta zajmuje się obecnie sobą. Wyborcy tego nie cierpią. Jak to się skończy?
Wiele wskazuje na to, że PiS na dobre podzieliło się na dwa obozy. I jak na razie politycy z obu nie zajmują się prezentowaniem swoich pomysłów na to, jak zmienić Polskę na lepsze, a wzajemnymi atakami. Ludzie Kaczyńskiego odpowiadają na uwagi Morawieckiego wypominaniem mu, że prowadził zbyt uległą politykę względem Unii Europejskiej, na dodatek rzekomo nie informując o wszystkich ustaleniach innych z PiS.
Konfederacja i KO – najwięksi wygrani sporu na Nowogrodzkiej?
Wszystko to jednak doprowadzi do tego, że zyskać mogą Konfederacja i KO. Powód jest oczywisty: po prostu wyborcy zobaczą, że Nowogrodzka i ludzie Morawieckiego zajmowali i zajmują się sobą. Część ich elektoratu zagłosuje więc na "Konfę", część po prostu nie pójdzie do lokali wyborczych. W efekcie KO procentowo zyska.
Może się więc okazać, że to Mateusz Morawiecki pomoże Donaldowi Tuskowi zbudować kolejny rząd w 2027 roku. Po prostu dostatecznie osłabi i PiS, i własne środowisko.




