Mateusz Morawiecki
Morawiecki przyznał, co zaproponował szefowi PiS. Foto: LCV/Shutterstock

Mateusz Morawiecki komentuje swoje czwartkowe rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim. Okazuje się, że nadal idzie na zwarcie. Do tego sugeruje, że chce pozostać w PiS, choć jest gotowy zrezygnować z pełnionej przez siebie funkcji wiceprezesa.

REKLAMA

Telenowela w PiS trwa. Mateusz Morawiecki po czwartkowych rozmowach z Jarosławem Kaczyńskim zasugerował, że jest w stanie zrezygnować z ważnej partyjnej funkcji. W piątek ponownie zadeklarował, że planuje pozostać w PiS, ale chce budować to środowisko "w oparciu o troszeczkę inne tematy, którymi w mniejszym stopniu partia się zajmowała w ostatnich dwóch latach".

Innymi słowy, chce budować swoje stronnictwo na prawicy. A może nawet nową partię, której powstanie mogłoby mocno namieszać na polskiej scenie politycznej. Problemy miałaby m.in. Konfederacja, ale jej liderzy robią dobrą minę do złej gry.

Cytowany przez Wirtualną Polskę, wskazał, że w czasie rozmów z szefostwem PiS "pokazał 21 punktów", które mają pomóc w "poszerzaniu elektoratu". W praktyce ma to oznaczać walkę o głosy m.in. przedsiębiorców czy samorządowców. Wszystko podsumował deklaracją, że nie podpisze żadnej "lojalki".

Nieco więcej światła na sprawę rzucił w rozmowie z wPolsce24. Przyznał, że "zaproponował rezygnację ze stanowiska wiceprezesa" PiS. Nie chciał zdradzić, jak na to wszystko zareagował Kaczyński, gdyż, jak dodał, nie powinien opowiadać o szczegółach "poufnej rozmowy".

Morawiecki i jego chaotyczna narracja o

Przypomnijmy, że we wtorek były premier opublikował post, w którym sugerował, że w PiS są politycy, którzy chcą, by to ugrupowanie było mniejsze, z mniejszym poparciem wyborców, ale "własne". Nawiązał więc do tzw. "maślarzy", czyli ludzi związanych z Jackiem Sasinem, stronnictwa bardziej konserwatywnego. Dodawał, że chce być nadal w PiS, ale puszczał też oko, że jest gotowy odejść.

W czwartek w sieci pojawiło się kolejne jego wideo, tym razem znacznie krótsze, w którym apelował, by budować duży, prawicowy obóz. W tle trwało oczekiwanie na "spotkanie ostatniej szansy".

Niemal od razu po zakończeniu spotkania, które miało miejsce w czwartek, 23 lipca, rzecznik partii Rafał Bochenek przekazał, że "rozmowy miały charakter konstruktywny, choć nie doprowadziły do rozstrzygnięcia sprawy zasadniczej". Dodał jednak, że "nikt nikogo nie wyrzuca", a "każdy sam składając deklarację [czy chce działać w stowarzyszeniu Rozwój Plus] określa, czy chce być w partii, czy w stowarzyszeniu".

Dalsza część artykułu poniżej.

Podkreślił, że "deklaracji nie złożyła dotychczas tylko wąska grupa ludzi ze stowarzyszenia p. M. Morawieckiego". Co ciekawe, "lojalkę" podpisał sam Kaczyński (co zresztą sparodiował Roman Giertych z KO). Termin na podpisanie deklaracji o tym, że nie jest się członkiem stowarzyszenia Morawieckiego, minął w czwartek o północy.

Chaos w PiS trwa

Obserwując to, co działo się na platformie X, można było odnieść wrażenie, że PiS jest mocno podzielone. Szymon Szynkowski vel Sęk zadeklarował chęć pozostania na Nowogrodzkiej, ale też w "trzech innych stowarzyszeniach", w tym Rozwój Plus. Odpowiedziała mu Elżbieta Duda, pisząc, że "dokonała wyboru składając deklarację przystąpienia do PiS", i "nie zmienia się zasad podczas gry".

Z kolei w oczach Anny Kwiecień ruch Morawieckiego daje możliwość pokazania PiS-u jako "partii nowoczesnej, z pomysłem i z polotem". Wiadomo, że w piątek prezes PiS wygłosi oświadczenie dotyczące sytuacji w jego ugrupowaniu.