
Wybory do Sejmu i Senatu odbędą się za nieco ponad rok. Sondaże pokazują, że tym razem wygrać może je prawica. Jest jednak warunek. Musi działać razem. Krzysztof Bosak twierdzi, że jest to możliwe i on sam ma już gotowy plan.
Choć do wyborów parlamentarnych pozostało jeszcze kilkanaście miesięcy, wiele wskazuje na to, że już we wrześniu rozpocznie się nieoficjalna kampania wyborcza. To prowadzi też do debaty o tym, jak poszczególne partie mają iść do wyborów. Prawica może przejąć Senat, ale będzie musiała się zjednoczyć.
Pakt senacki, ale ten drugi
Prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz Marek Woch, lider Bezpartyjnych Samorządowców, ogłosili, że mają w planach wystawić wspólnych kandydatów do Senatu. To początek budowania paktu senackiego, ale tym razem po stronie prawicy.
Koncepcja ta pomogła obozowi "antyPiS" odbić izbę wyższą. Było to jednak proste: ten wystawiał w okręgach po jednym kandydacie, a Nowogrodzka i Konfederacja po łącznie dwóch (głowy prawicowego elektoratu się rozlewały). Za rok może być inaczej i naprzeciwko siebie staną dwaj politycy: z "antyPiS-u" i prawicowy.
Wydaje się to jedynym pomysłem na przejęcie izby wyższej. Pytanie, czy realnym do realizacji. W końcu na linii PiS-Konfederacja iskrzy. Nie mówiąc już o stosunkach rozłamowców z Rozwoju Plus i ich byłych kolegach z macierzystej formacji.
Bosak ma plan i liczy na głowę państwa
Nieco światła na kulisy rozmów, jakie mogą się teraz odbywać, rzucił w Polsat News Krzysztof Bosak.
– Politycy mogą się ze sobą dogadać [ws. paktu senackiego]. To jest pytanie z zakresu teorii gier, komu się opłaca, komu się nie opłaca i na jakich warunkach. To są zawsze bardzo skomplikowane układanki, ale politycy też z reguły mają za sobą wiele kampanii wyborczych, więc są w tym biegli – powiedział w rozmowie ze stacją.
Dodał, że "patronat prezydenta może ułatwić dojście do porozumienia i dać pewien dodatkowy autorytet takiemu porozumieniu". Zdradził, że z tego, co sam wie, "prezydent jest zainteresowany, by do takiego porozumienia doszło i chce również nas [Konfederację] zaprosić na takie rozmowy".
Mało tego, dowiedzieliśmy się, że "Konfa", w imię walki o nowe fotele w parlamencie, "jest gotowa do porozumienia w celu takiego podziału okręgów wyborczych do Senatu, żeby nie oddać tych okręgów wyborczych, żeby nie oddać zwycięstwa Donaldowi Tuskowi, Lewicy".
– Mam nadzieję, że u […] tych dwóch partii wyłonionych z PiS-u ["starego" PiS-u i przyszłego ugrupowania Mateusza Morawieckiego] będzie też tyle dojrzałości, żeby szukać tego porozumienia – podsumował.
Listy do Sejmu to osobna sprawa
Oczywiście start do Sejmu to już osobna kwestia i na jedność na tym poziomie nie ma już co liczyć.
– Do Sejmu jest zupełnie inny system wyborczy i do Sejmu startują listy wyborcze. My jako Konfederacja oczywiście jesteśmy porozumieniem środowisk prawicowych, narodowych, suwerennościowych konserwatywno-liberalnych i różnych niezależnych ruchów patriotycznych i będziemy na pewno jako Konfederacja rozwijać swoje porozumienie. Natomiast z innymi partiami nie przewidujemy wspólnego startu, bo to są nasi rywale – powiedział wicemarszałek izby niższej.
W jego odczuciu Konfederacja "rywalizuje z innymi partiami, w tym nie tylko z partiami obozu Donalda Tuska, czyli KO, PSL-em, tym co wyłoni się z rozpadającego się obozu Szymona Hołowni czy z Lewicą", ale także z PiS-em i "tym, co się wyłania w tej chwili z PiS-u".
Zobacz także
Czy to ma sens?
Sondaże pokazują dziś jasno, że obecny obóz rządzący może pod koniec 2027 r. stracić władzę.
Jak pisaliśmy w naTemat, nowy sondaż pokazał, co oznacza rozpad PiS – Morawiecki zadecyduje o nowym rządzie, gdyż jego partia mogłaby nawet liczyć na 7,5 proc. poparcia i 31 mandatów. Wraz z PiS, dwiema Konfederacjami prawica miałaby więc łącznie 253 mandaty. To wystarczyłoby do przejęcia władzy.
Nowe badanie pracowni Opinia24 potwierdza ten scenariusz. KO zajęłaby 1. miejsce z wynikiem aż 30,3 proc. głosów respondentów. Na drugim miejscu nadal jest PiS z 17,2 proc., z kolei Konfederacja z wynikiem 15,3 proc. domyka podium.
W Sejmie znalazłyby się też: Konfederacja Korony Polskiej (9 proc.), Lewica (7 proc.) oraz ugrupowanie Mateusza Morawieckiego (5,3 proc.), które obecnie nie posiada jeszcze nazwy (Rozwój Plus to tylko szyld stowarzyszenia).
W parlamencie zabrakłoby potencjalnych koalicjantów KO: Partii Razem (4,8 proc.), Polski 2050 (1,3 proc.) oraz PSL (1,1 proc.). To oznaczałoby, że nowy gabinet najpewniej stworzyłyby: PiS, obie "Konfy" i nienazwana jeszcze partia ex-premiera.
Inny nowy sondaż pokazuje siłę Morawieckiego – elektorat widzi go w tylko jednej roli, a mianowicie prezesa PiS, zamiast Kaczyńskiego.




