Lech Kaczyński Nietykalny

Premier Donald Tusk przypomniał decyzję prezydenta Lecha Kaczyńskiego ws. pakietu klimatycznego
Premier Donald Tusk przypomniał decyzję prezydenta Lecha Kaczyńskiego ws. pakietu klimatycznego Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
– Tusk zadał straszliwy cios polskiej gospodarce zgadzając się na pakiet klimatyczny. Rozumiem, że bardzo się tego wstydzi, ale czy musi zrzucać swoje winy na zmarłych? (…) Wstyd panie premierze, trochę godności! – stwierdził podczas kongresu PiS Jarosław Kaczyński. Wstyd panie prezesie, czy musi pan każdą krytykę decyzji byłego prezydenta zawsze odbierać jak obrazę zmarłego, albo "akcję dyfamacyjną"?


Przy okazji partyjnych kongresów PO i PiS, polska polityka niespodziewanie cofnęła się o kilka lat, do 2007 roku. Zaczął Donald Tusk przypominając pakiet energetyczno-klimatyczny, czyli zbiór przepisów zatwierdzonych przez szczyt Unii Europejskiej w okresie rządów Jarosława Kaczyńskiego i za prezydentury Lecha Kaczyńskiego. – Przyjęcie unijnego pakietu to dramatyczny błąd poprzedników, a prezes PiS, buńczucznie mówiąc o jego odrzuceniu, przekłamuje rzeczywistość – stwierdził.


Kaczyński odebrał ten argument jako atak na zmarłego prezydenta. Jak powiedział, to Tusk ponosi winę za przyjęcie pakietu klimatycznego, bo nie zawetował ustalonych wcześniej na szczycie decyzji. "Rozumiem, że bardzo się tego wstydzi, ale czy musi zrzucać swoje winy na zmarłych i wmawiać ludziom, że to, co uczynił mój ś.p. brat, miał jakikolwiek związek z tym, że on, chcąc płynąć w głównym nurcie, nie chcąc się narazić pani Merkel, nie zawetował tych fatalnych dla Polski decyzji – przekonywał.


Krytyka = obraza
Niezależnie od tego, kto ma rację w sporze o pakiet i komu przypisywać tutaj winy czy zasługi, w wypowiedzi Kaczyńskiego uderza to, co po katastrofie smoleńskiej stało się właściwie normą – założenie, że śp. Lech Kaczyński jest nietykalny, a każda krytyka jego decyzji jest atakiem nie na polityka, ale na zmarłego, więc obraża jego pamięć.


Prezes PiS wprost sformułował taką zasadę dwa lata temu przy okazji medialnych publikacji o człowieku, który wspólnie z mężem Marty Kaczyńskiej prowadził spółkę. Mężczyzna został wcześniej ułaskawiony przez prezydenta Kaczyńskiego, więc pojawiła się masa sugestii, że w tej sprawie zdecydowały znajomości. – Jestem naprawdę zdumiony, w każdej sytuacji znów próbuje się podjąć bez żadnych podstaw akcję dyfamacyjną, akcję obrażania pamięci świętej pamięci prezydenta Rzeczypospolitej, mojego brata. To jest po prostu haniebne – mówił Kaczyński.

Tę samą retorykę powtarzają teraz politycy PiS. – Tusk (…) zza osłony kordonów policji i zza czarnego jak smoła, wysokiego na dwa metry metalowego płotu postanowił jeszcze raz napluć jadem i chuchnąć siarką w stronę śp. Prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego" – stwierdził w rozmowie z Niezalezna.pl poseł Krzysztof Szczerski.

Z kolei pytany przeze mnie o sprawę Marek Suski mówi o "personalnym ataku na zmarłą osobę". – To jest akcja świadomie wymierzona w świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego. Tonący brzytwy się chwyta, a w przypadku Platformy brzytwą jest właśnie obrażanie osoby prezydenta. To już nie pierwszy raz, kiedy widzimy taki atak – podkreśla.

Polityka demonizacji
Co właściwie kryje się pod stwierdzeniem "nie pierwszy raz"? Posłowie PiS w jednym rzędzie z pakietem klimatycznym i sprawą ułaskawienia współpracownika Dubienieckiego wymieniają chociażby wypowiedź reżysera Juliusza Machulskiego, który stwierdził, że można by zrobić komedię o "nabzdyczonym i dumnym prezydencie średnio ważnego kraju, który uparł się, by lądować we mgle na kartoflisku". Marta Kaczyńska mówiła w odpowiedzi na te słowa: "Krótko po katastrofie rozpoczęto akcję dehumanizacji ofiar katastrofy. Cel został w dużym stopniu osiągnięty".

Pytanie, czy tak samo można opisywać krytykę decyzji podjętych za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego. – Ja to traktuje jako kolejny z serii ataków. Bo kiedy premier Tusk doszedł do władzy, to oparł swoją polityką na demonizacji prezydenta Kaczyńskiego, a już szczególnie po katastrofie smoleńskiej – mówi naTemat Witold Waszczykowski z PiS, który goszcząc dziś w TOK FM także oskarżył radio o atakowanie zmarłego prezydenta.

Witold Waszczykowski
poseł PiS

Rozumiem, że w tym radiu nie można znaleźć żadnej pochwały do Lecha Kaczyńskiego. To radio jest po to, żeby bić w Lecha Kaczyńskiego, nawet po śmierci.

źródło: TOK FM

Nadwrażliwość
Politycy PO dziwią się na takie słowa. Bo o ile zachowania Stefana Niesiołowskiego, który nazywał prezydenta "małym, zakompleksionym człowiekiem, który kompromituje wszystko, czego dotknie" trudno bronić, o tyle odrzucanie jakiejkolwiek krytyki argumentem o "obrazie zmarłego" ich zdaniem zakrawa na szantaż.

– W mojej ocenie PiS nadużywa takiej retoryki. Od śmierci Lecha Kaczyńskiego minęło trzy lata i naprawdę trzeba w końcu ocenić trzeźwo jego prezydenturę. Oczywiście o zmarłym nie mówi się źle, ale o tym, jakie decyzje podejmował, jak najbardziej można. Koledzy z PiS nie mogą mówić, że negatywna ocena Kaczyńskiego jest zakazana – mówi naTemat poseł Platformy Jerzy Borowczak.

Waszczykowski przekonuje jednak w odpowiedzi, że prezydent Kaczyński nie powinien być wolny od krytyki. – Nie ma czegoś takiego, że polityk, nawet jeśli nie żyje, jest objęty immunitetem. Jest tylko jeden warunek. Nie można kłamać i manipulować.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Pisał o "tęczowej zarazie". Stał się męczennikiem na prawicy
0 0Dlaczego wierzę Jarosławowi Kaczyńskiemu