
"Nie ustąpiłam dziecku miejsca w samolocie przy oknie, mimo że krzyczało tak, że stewardesa przyszła zapytać, co się stało" – opowiedziała o swoim niedawnym doświadczeniu pewna Polka. Jej nagranie opublikowane kilka dni temu na TikToku i Instagramie wywołało tysiące komentarzy. Temat wyzwolił w Polakach potężne, społeczne emocje. Reakcje? Mówią o nas więcej niż milion słów.
Lecisz samolotem na wakacje i nie spodziewasz się, że już na starcie coś takiego może zakłócić Ci podróż. A właściwie ktoś – inni rodzice z dzieckiem, które nie ma miejsca przy oknie, a bardzo chciałoby tam siedzieć. Machniesz ręką, ustąpisz, to tylko dziecko. Albo się zagotujesz: "Moje miejsce?! Nie oddam!".
O takich historiach było już głośno za granicą. Media społecznościowe obiegały nagrania i pół świata komentowało, czy w danej sytuacji pasażer czy pasażerka powinni ustąpić miejsca dziecku, czy nie. Głośna była na przykład awantura o miejsce w Ryanairze – gdy kobieta nie ustąpiła matce, a ta się zemściła. Jednak teraz lawinę wywołało nagranie Polki, która sama postanowiła opowiedzieć o zdarzeniu. Jeśli ktoś miał w głowie obraz zmian społecznych, które pokazują nadopiekuńczych rodziców, beztroskie wychowanie i hasło "wszystko dla dzieci", któremu inni przyklasną, to może się mocno zdziwić.
"Nie ustępować!" – niesie się wszędzie. "Ja bym ustąpiła bez najmniejszego problemu" – przewija się także, ale jakby rzadziej...
Opowiedziała historię, jak nie ustąpiła dziecku miejsca w samolocie przy oknie
Autorka nagrania Antonina Wołczańska, na TikToku i Instagramie występuje pod nickiem @tosiiiv. To mama dwójki dzieci. Zapytała wprost: "Co byście zrobili?".
Wyjaśniła, że często lata z rodziną samolotem i wie, jak ważne jest dla dzieci siedzenie przy oknie. Dlatego podróżują tak, że jedno dziecko siedzi z tatą w jednym rzędzie, a ona z drugim dzieckiem w kolejnym – przy oknie.
Tym razem, gdy wsiedli do samolotu, na jej miejscu przy oknie siedziała dziewczynka. – Od razu pomyślałam, że będzie wesoło. Mama, widziałam, że się zmartwiła, bo miałam 1,5 roczne dziecko na ręce. Może myślała, że ktoś bezdzietny by jej ustąpił. Ja powiedziałam, że przepraszam, to jest moje miejsce. Pani wzięła dziecko i wtedy się zaczęło – opowiada.
Dziewczynka krzyczała przez "dobre 15 minut" i stewardessa przyszła zapytać, co się stało. A, jak wiadomo, płacz dziecka w samolocie czasem potrafi wyprowadzić z równowagi cały pokład. Zresztą, jak pokazały badania z 2025 roku, to właśnie dzieci przysparzają pasażerom wielu nerwów podczas lotu, a nie np. turbulencje.
Autorka nagrania była zestresowana, mówi, że patrzyła w okno, unikała kontaktu wzrokowego. Przyznaje, że nie ustąpiła miejsca, bo jej komfort podróży z dzieckiem by się obniżył, ale rozumie także bezdzietnych, którzy w takiej sytuacji również by tego nie zrobili.
– Jedno miejsce dla dziecka przy oknie kosztuje około 30 zł. Ludzie, dlaczego wy sobie to robicie? – zapytała.
Ustąpiłabyś miejsca dziecku w samolocie? "Absolutnie bym nie ustąpiła"
Co zrobiliby Polacy? Sądząc po komentarzach, które wygenerowało to nagranie, większość dokładnie to samo.
"Nawet jakbym leciała sama, to też bym nie ustąpiła", "I bardzo dobrze pani zrobiła", "Osobiście w życiu bym nie ustąpiła" – reagują jeden po drugim. Po czym dosłownie lawina w stylu:
"Dziecko musi się też nauczyć, że nie zawsze w życiu dostajemy wszystko, co chcemy", "Niech dzieciaki wiedzą, że nie wszystko się należy", "Absolutnie nie ustępować dzieciom miejsca przy oknie, niech się uczą życia", "Jest to dobra nauka dla dziecka".
Odezwały się inne matki:
"Mi jako mamie 4 dzieci, byłoby wstyd, gdyby dziecko się tak zachowało. Wsiadamy do samolotu z wiedzą, jakie mamy numery siedzeń i tyle. Wchodzimy, siadamy, koniec dyskusji".
"Sama jestem mamą dwójki dzieci i w życiu bym nie dopuściła do takiej sytuacji".
"Też jestem matką, ale absolutnie bym nie ustąpiła".
I tacy, którzy wykupują miejsca, jeśli im na tym zależy:
"Jak latam z synkiem, to zawsze kupię miejsce przy oknie. Wolę zapłacić parę złotych drożej, ale mam swoje miejsce i nie ustąpiłabym innemu dziecku. Jak ja potrafię kupić miejsce, to inny też potrafi".
A także ci, którzy mają podobne doświadczenia:
"Jestem bezdzietna, dwa razu nie ustąpiłam dziecku miejsca przy oknie i nigdy tego nie zrobię. Nauczcie swoje dzieci, że w życiu nie ma nic za darmo, bo w końcu dorosną i przeżyją szok kulturowy".
O tej sytuacji nie wiemy jednak nic więcej ponad relację jednej strony. A może rodzic chciał wykupić miejsce przy oknie, ale już nie było? Może o tym nie pomyślał, bo nie wiedział, że można?
Zobacz także
"Osoby, którym zależy na konkretnym miejscu w samolocie, wykupują je"
Czy takie sytuacje podczas podróży lotniczych zdarzają się często?
Paulina Szulc, prezes zarządu Traveligo.pl, mówi nam, że osobiście nie spotkała się z taką sytuacją.
– Jeśli jest taka możliwość, to osoby, którym zależy na konkretnym miejscu w samolocie, wykupują je. Cena zależy od linii lotniczych i kierunku. Waha się mniej więcej w granicach 80 zł za osobę w obie strony. Również w przypadku czarterów, gdy podróżujemy z biurem podróży, to jeśli jest taka możliwość – bo nie wszystkie linie ją udostępniają – wtedy możemy wybrać konkretne miejsca. Sama korzystam z tego szczególnie na lotach długodystansowych i polecam to wszystkim klientom. Wtedy jest gwarancja gdzie i obok kogo będziemy siedzieć – mówi.
W sporze "czy ustąpić dziecku miejsca" nie staje jednak po żadnej ze stron. Uważa, że każdą taką sytuację należy rozpatrywać bardzo indywidualnie. – Jeśli nie jest to dla nas bardzo istotne, to czasami – jak w życiu – warto iść na kompromis – komentuje.
Podobnie uważa prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Sam, jak mówi, ustąpiłby miejsca dziecku przy oknie, bo nie czuje już presji, żeby widzieć, co dzieje się za oknem samolotu. A "serce dziecka garnie się do okna, chce chłonąć świat, patrzeć na otoczenie".
Z drugiej strony przyznaje: – Rozpieszczanie dzieci idzie w taką stronę, że nie mają poczucia granicy i odpowiedzialności za siebie. Należy wymagać od dzieci, ale nie ponad ich możliwości. Uważam, że nieco za bardzo je rozpieszczamy. Ale z drugiej strony są też okrutni rodzice, którzy podporządkowują dzieci na zasadzie: "ma być tak, jak ja chcę".
Idealną sytuację w samolocie widzi więc tak:
– Rodzic tłumaczy dziecku, że to miejsce należy do innego pasażera. Trzeba absolutnie przestrzegać przywileju posiadania miejsca. Przesadziłbym więc dziecko, a potem powiedział: "Porozmawiajmy z panią, może się zgodzi, żebyś trochę posiedział przy oknie". Nie cały czas, tylko trochę. Wtedy dziecko by wiedziało, że są reguły, a nie byłoby totalnie odrzucone – mówi.
Wszystko, jak uważa, powinno opierać się na kompromisie i negocjacjach. Reakcje Polaków "nie ustępuj" i "moje miejsce" pokazują według niego sztywność i nadmierną surowość w wychowaniu: – Świat powinien być pełen negocjacji. W takiej sytuacji dziecko też się ich uczy. A nie że "moje, bo moje" i "nie dam".
O historii Jeniffer Castro mówił cały świat
Jeden ustąpi więc swojego miejsca bez zbędnej dyskusji i świat nigdy się o tym nie dowie. Inny nie i też świat niekoniecznie musi o tym wiedzieć. Ale gdy się dowie...
W 2024 roku doświadczyła tego 29-letnia Jeniffer Castro, była już pracownica brazylijskiego banku, która podczas podróży samolotem GOL Airlines nie ustąpiła swojego miejsca płaczącemu, 4-letniemu dziecku. Podobnie jak w przypadku polskiej internautki, dziecko siedziało już na jej miejscu, gdy Castro weszła do samolotu.
Przypadkowa pasażerka nagrała ją jednak, a wideo obiegło cały świat. Brazylijka miała bardzo wielu obrońców. "Zapłaciła za miejsce przy oknie i nie ma żadnego obowiązku ustępować z powodu rozpieszczonego dziecka", "Też bym nie zamienił" – reagowali.
Ale na Castro spadła też lawina krytyki, że nie wykazała się empatią. Ostatecznie kobieta odeszła z pracy w sektorze bankowym, została influencerką. Pozwała też GOL oraz osobę, która ją nagrała. Sprawa jeszcze się nie zakończyła.




