Marcin Romanowski
Romanowski w Tyraspolu to blef? Fot. YT/Marcin Romanowski. Odzyskać Polskę

Z listu od Marcina Romanowskiego można było wywnioskować, że przebywa z Tyraspolu, leżącym w Naddniestrzu. Teraz jednak Prokuratura Krajowa tego nie potwierdza i pojawiły się nawet głosy, że mógł to być blef. Ponadto śledczy mają nowe informacje: pismo od polityka PiS ma pochodzić z innego miasteczka. Były wiceminister może mieć w tym wszystkim konkretny cel.

REKLAMA

Dziennikarze "Rzeczpospolitej", powołując się na słowa przedstawicieli PK, podają, że "nie ma dowodów, że Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu". Ustalono, że choć polityk PiS deklarował, iż mieszka w stolicy samozwańczej republiki, to jednak list wysłał (wskazuje na to specjalna pieczęć) z miasteczka Bendery, które leży kilkanaście kilometrów od Tyraspola.

Romanowski jednak nie w Tyraspolu? "To blef"

Przypomnijmy, że w połowie sierpnia do warszawskiego sądu wpłynął list z podpisem "Marcin Romanowski". Wówczas mówiono, że adres nadawcy wskazuje na Tyraspol – stolicę Naddniestrza, czyli separatystycznego i prorosyjskiego regionu w Mołdawii, który dla Rosji jest strategiczną bramą do Europy. Tak mówili nawet ci, którzy wspomniane pismo widzieli i nawet je cytowali.

"Oświadczam, że obecnie przebywam w Mołdawii, region Naddniestrza i zamierzam dobrowolnie stawiać się przed właściwym sądem oraz brać udział we wszystkich czynnościach procesowych. Jedyną przeszkodą w moim powrocie jest uzasadniona obawa, że po przyjeździe do Polski zostanę zatrzymany i tymczasowo aresztowany" – czytano na antenie TVN24, co miał napisać Romanowski.

Jeszcze kilka dni temu nawet Donald Tusk mówił: – Służby innych państw z regionu, z którymi współpracujemy, potwierdziły nam tę informację, że pan Romanowski znajduje się na 99 procent – tak na wszelki wypadek to mówię – w Naddniestrzu, w Tyraspolu.

Teraz ten jeden procent okazał się istotny. "Rzeczpospolita" donosi, że "pobyt w Naddniestrzu" to może być blef poszukiwanego.

"Z ustaleń 'łowców cieni' CBŚP, czyli policjantów z Wydziału Operacji Pościgowych wynika, że w ogóle nie wjechał na teren Mołdawii w ciągu ostatnich kilku lat. Również sąsiadujące z Mołdawią Rumunia i Ukraina nie potwierdziły, by 'odbił' się na granicy. Co więcej, władze Mołdawii, ze względu na fakt, iż nie kontrolują rejonu Naddniestrza, nie są w stanie zweryfikować informacji, czy ten podejrzany rzeczywiście tam przebywa. Dla osoby ukrywającej się wskazanie separatystycznego Naddniestrza jest więc niezwykle bezpieczne" – czytamy. Sprawę komplikuje też to, że Romanowski posługuje się paszportem na inne imię i nazwisko.

Adres z rejonu Naddniestrza. Romanowski może mieć w tym konkretny cel

To jaki więc polityk PiS może mieć w tym wszystkim cel? Osoba zaznajomiona ze sprawą powiedziała "Rz", że potwierdzenie, iż jest w Tyraspolu, mogłoby pociągnąć kolejny krok: uchylenie Europejskiego Nakazu Aresztowania, bo skoro przebywa poza krajami UE, to ENA nie ma racji bytu (sugerował to też ostatnio jego pełnomocnik Bartosz Lewandowski).

– Dzięki temu w ciągu dwóch dni mógłby legalnie znaleźć się w każdym dowolnym zakątku świata – wskazał informator.

Dodajmy, że Prokuratura Krajowa wydała już oświadczenie, w którym odrzucono wniosek o wydanie listu żelaznego Romanowskiemu. "W piśmie skierowanym dziś do Sądu Okręgowego w Warszawie prokurator zajął stanowisko, że brak jest podstaw do uwzględnienia wniosku podejrzanego Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego" – przekazano.