
Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął list z podpisem Marcina Romanowskiego. Były wiceminister sprawiedliwości zwrócił się w nim o wydanie mu listu żelaznego. Adres, z którego dokument został nadany, wskazywał na Tyraspol pod patronatem Rosji. Tymczasem jego pełnomocnik zabrał głos. Potwierdził, że jego klient jest poza UE.
Marcin Romanowski wysłał list do sądu w Warszawie. Adres nadawcy wskazuje na Tyraspol – stolicę Naddniestrza, czyli separatystycznego i prorosyjskiego regionu w Mołdawii, który dla Rosji jest strategiczną bramą do Europy. Na ten moment nie ma jednak pewności, czy były minister sprawiedliwości z PiS – ścigany w sprawie, w której chodzi o defraudację Funduszu Sprawiedliwości – faktycznie tam przebywa.
Romanowski jest w Naddniestrzu? Zastanawiający wpis pełnomocnika
Tymczasem swój komentarz w sprawie opublikował na platformie X prawnik Bartosz Lewandowski. "Potwierdzam fakt złożenia przez mojego Klienta wniosku o wydanie listu żelaznego i złożenia oświadczenia o przebywaniu poza terytorium Unii Europejskiej" – zaznaczył. Wiele osób momentalnie zwróciło uwagę na to, że Lewandowski nie wspomniał o tym, iż jego klient uciekł do Tyraspolu.
"Mam nadzieję, że Sąd Okręgowy rozważy wszystkie argumenty i wyda Marcinowi Romanowskiemu list żelazny, aby mógł wyjaśnić sprawę na uczciwych warunkach w Polsce, a nie w śledztwie kierowanym oczekiwaniami politycznymi rządzących i Silnych Razem" – dodał.
Lewandowski próbował też publicznie namawiać, aby uchylono Europejski Nakaz Aresztowania dla Romanowskiego, który – jak przekonuje obrona – uciekł tam, gdzie ENA nic nie daje. "Najwyższe czynniki w państwie – w tym m.in. pan Minister Radosław Sikorski czy wiceprzewodniczący KO pan poseł Roman Giertych – publicznie przesądzili już, że poseł Romanowski nie przebywa na terytorium Unii Europejskiej. Tym samym nie ma podstaw do utrzymywania w dalszym ciągu Europejskiego Nakazu Aresztowania i niezwłocznie wystąpię o jego uchylenie" – napisał.
"Przecież w dobie wojny za naszą wschodnią granicą oraz nieciekawej sytuacji geopolitycznej członkowie polskiego rządu nie rzucaliby słów na wiatr oraz nie ulegaliby nadmiernym emocjom" – sugerował ironicznie prawnik.
Zobacz także
Polskie służby sprawdzą, czy Romanowski faktycznie jest w prorosyjskiej części Mołdawii
Tymczasem, jak dowiedział się rmf24.pl, polskie służby chcą potwierdzić, czy Marcin Romanowski rzeczywiście mieszka pod wskazanym adresem w Mołdawii. "Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji wraz z policjantami z Komendy Stołecznej Policji zwrócili się do Biura Międzynarodowej Współpracy Policji w KGP, by wysłało wniosek do Kiszyniowa" – czytamy na portalu rozgłośni.
Mołdawskie służby miałyby sprawdzić, gdzie jest Marcin Romanowski i czy ścigany w Polsce polityk PiS faktycznie przebywa w tym regionie. Choć polskie służby wiedzą, że Tyraspol pozostaje w praktyce poza jurysdykcją władz Mołdawii, to cenna może okazać się każda informacja, która potwierdzi lub wykluczy ten trop. Równolegle trwa kolejna próba objęcia polityka międzynarodowymi poszukiwaniami Interpolu.
Komenda Główna Policji, działając na wniosek prokuratury, wysłała ponownie do Interpolu pismo z pytaniem, czy po zmianie sytuacji azylowej polityka możliwe jest objęcie go międzynarodowymi poszukiwaniami. Jak wskazało RMF FM, z pisma wynika, że Romanowski stracił na Węgrzech ochronę międzynarodową, a Interpol dotąd nie odpowiedział na wcześniejszy wniosek polskich organów.




