Wnętrze w stylu mid-century modern z krzesłami na cienkich nóżkach i drewnianą komodą
Mid-century modern wraca także do polskich mieszkań. Pomaga w tym rodzimy modernizm. Fot. Followtheflow / Shutterstock

Mid-century modern wrócił do łask i na razie nie zapowiada na to, by szybko wyszedł z mody. Projektanci wnętrz coraz częściej sięgają po meble sprzed półwiecza zamiast po nowy komplet z katalogu. A Polska ma w tym stylu mocny, własny wkład. Modernizm dwudziestolecia międzywojennego i to, co z niego wyrosło później.

REKLAMA

Styl narodził się w połowie XX wieku, głównie w Stanach Zjednoczonych. U nas przez dekady był raczej nieobecny, a meble z lat 50. i 60. wylądowały na śmietnikach, bo kojarzyły się z szarością i brakiem wyboru.

Dobry design zawsze przetrwa. Wygląd musi iść w parze z użytecznością

Dzisiejsza moda na meble z PRL-u odwraca ten trend i sprawia, że ten sam mebel z komisu bywa centralnym punktem salonu. Mikrotrendy z TikToka kończą się szybciej, niż zdążymy je wdrożyć.

O "Pepco glamour" za parę lat zapomnimy. Tymczasem projekt sprzed sześciu dekad nadal wygląda dobrze. I jest wygodniejszy niż współczesne cuda, czego dowodem jest kultowy fotel 366 autorstwa Józefa Chierowskiego.

Mid-century modern. Po czym poznasz ten styl?

Nazwę spopularyzowała Cara Greenberg książką z 1984 roku o takim tytule. Okres, o który chodzi, datuje się na lata mniej więcej 1933–1965.

Cechy, które rozpoznasz od razu:

  • Prosta bryła – żadnych ornamentów, rzeźbionych frontów ani ciężkich gzymsów.
  • Lekkość zamiast masy – meble stoją nad podłogą na cienkich nogach, więc pokój wydaje się przestronniejszy. To jeden z prostszych sposobów na optyczne powiększenie wnętrza.
  • Naturalne drewno – jasne, ciepłe gatunki zamiast ciemnej politury.
  • Spokojna baza i jeden mocny kolor – beże i brązy przełamane musztardą, oliwkową zielenią, granatem albo pomarańczem; podobnie działa teoria nieoczekiwanej czerwieni.
  • Funkcja przed ozdobą – każdy mebel ma zadanie, nic nie stoi dla samego stania.
  • To nie chwilowa moda i widać to po danych. Z dorocznej ankiety platformy 1stDibs wśród 468 projektantów wnętrz wynika, że mid-century wskazało 30 proc. projektujących poza USA i 26 proc. amerykańskich. Vintage i antyki stanowiły średnio 36 proc. wyposażenia kupowanego do projektów. Najwięcej od 2021 roku.

    Polski modernizm i mid-century modern. Gdzie szukać inspiracji?

    Nie musimy wcale lecieć za ocean czy wybierać się do zagranicznego sklepu. Uproszczona forma, światło i funkcjonalność to zasady, którymi rządził się już polski modernizm międzywojnia.

    Tę samą linię widać po wojnie w projektach ze Spółdzielni "Ład", z kręgu grupy "Praesens" i z Instytutu Wzornictwa Przemysłowego. Wszystkie trzy środowiska są dziś pokazywane obok siebie w Muzeum Narodowym w Warszawie.

    Miejsca, od których warto zacząć:

  • Galeria Wzornictwa Polskiego – stała ekspozycja Muzeum Narodowego w Warszawie, około 600 obiektów od początku XX wieku po dziś.
  • "Polski modernizm. Walka o piękno" – wystawa Fundacji Visteria w Willi Gawrońskich w Warszawie, którą zachwycano się w Mediolanie. Będzie ponownie do obejrzenia od początku września do 11 października, wstęp bezpłatny.
  • "Rzeźba na meblościankę" – porcelanowe figurki z polskich fabryk w Muzeum Rzeźby w Królikarni, do 25 października.
  • Katalogi aukcji designu DESA Unicum – dobre rozeznanie w tym, co realnie krąży dziś na rynku i w jakich widełkach.
  • Reedycje 366 Concept i Vzor – tam zobaczysz, jak wygląda projekt zgodny z oryginalnym rysunkiem.
  • Wnętrze w stylu mid-century modern. 7. porad, od czego zacząć w domu

    Jeśli nie chcemy kupować staroci, to na upartego w nowoczesnych sklepach znajdziemy meble inspirowane lub wpisujące się w takie wzornictwo. Nawet IKEA ma perełki, które razem z innymi rzeczami przeniosą nas w czasie bez wychodzenia z pokoju.

    Tchnięcie w nasze mieszkanie prawdziwego ducha poprzednich epok nie jest proste, szybkie i tanie, ale część zabawy to właśnie poszukiwania, wyrzeczenia i własnoręczne wicie naszego retro-gniazdka. Nawet designerska meblościanka potrafi wyglądać elegancko i nie kojarzyć się z komuną.

    1. Zacznij od jednego mebla, nie od kompletu. Fotel albo niska komoda ustawią charakter całego pokoju, resztę dołożysz przez lata.
    2. Sprawdzaj konstrukcję, nie tapicerkę. Przy fotelu 366 ważniejszy od koloru obicia jest stan stelaża, połączeń i wypełnienia. Materiał wymienisz, ale spróchniałej ramy nie uratujesz.
    3. Naucz się rozpoznawać oryginał. W egzemplarzach z lat 60. śruby łączące nogi z siedziskiem są widoczne, bo zabrakło wtedy odpowiednich mocowań. W projekcie Chierowskiego miały być ukryte i dopiero reedycja 366 Concept je schowała.
    4. Policz renowację przed zakupem. Standardowe odświeżenie fotela to według warsztatów 300–800 zł, pełniejsza naprawa 600–1500 zł. Odnowione 366 chodzą na Allegro po mniej więcej 1100–1350 zł, a nowa reedycja kosztuje ok. 790–840 euro.
    5. Nie musisz zaczynać od mebla. Ceramika jest tańsza i szybciej robi robotę: figurki z Ćmielowa, "pikasiaki" z Zakładu Fajansu we Włocławku, patery Spółdzielni "Kamionka" z Łysej Góry, szkło Zbigniewa Horbowego. Znaleziska z PRL mogą być jednak sporo warte.
    6. Na targ staroci idź po wcześniejszym rozpoznaniu. Bazar na Kole w Warszawie, krakowska Hala Targowa i plac Nowy na Kazimierzu, giełdy w Pruszkowie i Piasecznie. Stoiska w dużych miastach obsługują dziś już wyspecjalizowani sprzedawcy i o okazję jest coraz trudniej.
    7. Zostaw ściany w spokoju. Ten styl żyje z powietrza, nie z półek zastawionych bibelotami – te trafiają zresztą na listę najgorszych wnętrzarskich koszmarków w polskich domach.

    Efekt "wow" przychodzi dopiero wtedy, gdy mieszkanie wygląda na zbierane i dekorowane latami. Kupione w jeden weekend od razu będzie sprawiało wrażenie sztucznego i robionego tylko po to, by zaimponować sąsiadom.