
W piątek Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję w sprawie brutalnego zabójstwa portierki na Uniwersytecie Warszawskim. Oskarżony Mieszko R. został uznany za niepoczytalnego i w związku z tym nie trafi do więzienia.
W piątek 28 sierpnia Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył postępowanie wobec Mieszka R., który w maju 2025 roku zaatakował portierkę na Uniwersytecie Warszawskim. Oskarżony został uznany za niepoczytalnego w chwili popełniania czynu. O decyzji poinformował pełnomocnik mężczyzny, adwokat Maciej Zaborowski, na którego powołuje się PAP.
Sąd uwzględnił wniosek prokuratury o umorzenie postępowania
W związku z takim orzeczeniem 23-latek nie trafi do zakładu karnego. Sąd zastosował jednak wobec niego środek zabezpieczający, co w praktyce oznacza przymusowe umieszczenie i pobyt w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Należy zaznaczyć, że zastosowany środek zabezpieczający nie ma z góry określonego terminu zakończenia. O tym, czy Mieszko R. nadal powinien przebywać w zamkniętym ośrodku, sąd będzie decydował co pół roku.
Piątkowa decyzja oznacza, że sąd przychylił się do wniosku prokuratury z kwietnia bieżącego roku "o umorzenie postępowania i zastosowanie środka zabezpieczającego w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym w sprawie przeciwko Mieszkowi R.".
Wniosek ten opierał się na szczegółowej ekspertyzie biegłych psychiatrów. Dokumentacja została sporządzona po wielotygodniowych badaniach medycznych i obserwacji oskarżonego w ośrodku zamkniętym. Zgodnie z jednoznacznymi ustaleniami specjalistów, w momencie popełniania wszystkich zarzucanych mu czynów mężczyzna był całkowicie niepoczytalny.
Jak wskazywała wówczas prokuratura: "W opinii sądowo-psychiatryczno-psychologicznej z dnia 12 stycznia 2026 r. (po przeprowadzonej obserwacji sądowo-psychiatrycznej) biegli rozpoznali u podejrzanego zaburzenie psychiczne o charakterze psychotycznym. Na popełnienie przez Mieszka R. czynów zabronionych złożyło się współdziałanie min. nieprawidłowych cech osobowości oraz rozwiniętej psychozy z zaburzeniami oceny rzeczywistości i poczuciem wyższej konieczności popełnienia takich czynów".
Zobacz także
Zbrodnia na UW, o której mówiła cała Polska
Przypomnijmy, że do tragedii doszło na początku maja 2025 r. na terenie kampusu głównego Uniwersytetu Warszawskiego. Mieszko R., wówczas 22-letni student Wydziału Prawa, wszedł na uczelnię uzbrojony w siekierę. Za cel obrał 53-letnią portierkę zamykającą drzwi do Audytorium Maximum. Kobieta zginęła na miejscu, nie mając szans na obronę.
Na pomoc ruszył pracownik Straży UW, który próbował powstrzymać napastnika. On również został ciężko ranny i trafił do szpitala, gdzie lekarze przez długi czas walczyli o jego życie. Wstrząsające okoliczności zbrodni – użycie siekiery, brutalny atak na bezbronną kobietę, profanacja zwłok – sprawiły, że sprawa błyskawicznie trafiła na czołówki mediów w całym kraju.
Momentalnie pojawiły się sugestie, że "sprawca mógł być pod wpływem środków odurzających". Badania nie wykazały, aby to była prawda, co było dodatkowym szokiem dla opinii publicznej.
Jeszcze w maju 2025 r. usłyszał trzy zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, usiłowania zabójstwa oraz znieważenia zwłok. Za takie czyny grozi w polskim prawie od 15 lat więzienia do dożywocia. Mieszko R. został jednak poddany wielotygodniowej obserwacji w ośrodku zamkniętym, po której biegli stwierdzili u niego wspominane zaburzenie psychiczne o charakterze psychotycznym.






