
Są takie dokumenty true crime, które zmieniają cały gatunek, a jednym z nich jest serial "Przeklęty: Życie i śmierci Roberta Dursta" z 2015 roku. Nie chodzi tylko o to, jak niewiarygodną historię opowiada klasyk HBO, ale też o sam fakt, że bajecznie bogaty i bardzo dziwny człowiek, w którego otoczeniu roi się od tajemniczych śmierci, sam zgłasza się do filmowców, a potem strzela sobie w stopę. I o to, że dokument wpłynął na rzeczywistość. Ostatni odcinek z szokującym momentem w łazience jest już ikoniczny.
Robert Durst był dziedzicem jednej z najbogatszych rodzin na nowojorskim rynku nieruchomości. Jako najstarszy syn miał przejąć The Durst Organization, ale ostatecznie został odsunięty na rzecz młodszego brata, Douglasa. Dlaczego? Bo Robert, mimo że bardzo inteligentny i sprytny, od zawsze był dziwny, ekscentryczny i nieprzewidywalny. Członkowie rodziny mieli się go wręcz bać.
Zraniony i wściekły Durst odciął się od bogatej rodziny, ale na biedę nie narzekał. W 2006 roku zrezygnował z praw do rodzinnego majątku w zamian za około 65 milionów dolarów. W 2015 roku jego majątek szacowano na, bagatela, 100 milionów dolarów.
Durst nie tylko był dziwny – wokół niego działy się również dziwne rzeczy. W 1982 roku jego żona Kathleen McCormack zniknęła bez śladu. Wszyscy podejrzewali Roberta, ale ciała nie znaleziono i nie było żadnych dowodów na winę milionera. W 2000 roku w Los Angeles zginęła jego bliska przyjaciółka Susan Berman. Tuż przed tym, jak miała rozmawiać z policją o zaginięciu Kathleen, została znaleziona martwa z raną postrzałową głowy.
W Teksasie, dokąd Durst uciekł po tajemniczej śmierci Berman (o którą też go podejrzewano), życie stracił także jego sąsiad, Morris Black. W 2001 roku milioner został aresztowany za jego zabójstwo, poćwiartowanie i wrzucenie zwłok do zatoki. Został... uniewinniony, do czego przyczynili się jego świetni (i bardzo drodzy) prawnicy. Przekonali ławników, że Robert działał w obronie własnej, a ciało sąsiada pociął, bo wpadł w panikę.
"Przeklęty: Życie i śmierci Roberta Dursta" miał pomóc milionerowi, ale go pogrążył
Wokół Roberta Dursta przez kolejne lata narastał mroczny mit. Milioner najwyraźniej miał go dosyć, bo sam zwrócił się do filmowca Andrew Jareckiego. Chciał "wyjaśnić kilka spraw" i opowiedzieć swoją historię.
Materiał zaczęto nagrywać w 2010 roku. Jarecki przeprowadził z Durstem ponad 20 godzin rozmów, rozłożonych na kilka spotkań w ciągu kolejnych lat. Przez kolejne lata Jarecki i jego współpracownicy analizowali materiał, rozmawiali ze świadkami, sprawdzali policyjne archiwa. 6-odcinkowy serial "Przeklęty: Życie i śmierci Roberta Dursta" ujrzał światło dzienne na HBO w 2015 roku – szybko stało się jasne, że to mistrzostwo gatunku true crime.
Durst, starszy pan przed siedemdziesiątką, jest opanowany przed kamerą, ale... coś nie gra. Widzów zbiły z tropu jego tiki nerwowe – milioner gwałtownie mruga oczami, chrząka, mówi sam do siebie. Jest inteligentny, spokojny, ale wzbudza niepokój.
Nie będziemy zdradzać, co ujawnił "Przeklęty", ale dokument ogląda się jak najlepszy kryminał. Zwrotów akcji nie brakuje. Nie sposób nie wspomnieć o dwóch słynnych momentach. Pierwszy: twórcy dotarli do dowodów, których policja nie potrafiła znaleźć przez 30 lat. Kluczowym elementem okazuje się list, który wywołuje u Dursta absolutną panikę.
Drugi: legendarny ostatni odcinek z momentem w łazience. Milioner zapomniał, że miał przypięty do ubrania mikroport i zaczął mówić sam do siebie. To, co wydarzyło się wtedy przed mikrofonem, przeszło do historii. Co ciekawe, ekipa odkryła to nagranie dopiero około dwóch lat później, podczas ponownego przeglądania materiałów.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
W 2019 roku ujawniono jednak, że wypowiedzi Roberta Dursta zostały w serialu ułożone w innej kolejności niż w oryginalnym nagraniu, co wywołało kontrowersje wokół montażu. Ławnikom przedstawiono jednak surowy, niezmontowany materiał jako dowód, który potwierdził, że mężczyzna rzeczywiście wypowiedział wszystkie słowa słyszane w słynnej scenie.
Dzień przed emisją finałowego odcinka w 2015 roku Robert Durst został aresztowany przez FBI. Co wyszło na jaw podczas procesu? Nie zdradzimy, ale warto obejrzeć drugi sezon "Przeklętego" z 2024 roku, który dokumentuje dalszy ciąg śledztwa i wydarzenia, które rozegrały się w kolejnych latach. Schorowany Durst zmarł w 2022 roku w wieku 78 lat.
Najlepszy true crime na HBO Max
Amerykański dokument z 2015 roku to nie tylko szokująca historia, która wydarzyła się naprawdę, i osobliwy bohater. To również analiza tego, jak pieniądze i wpływy pozwalają przez lata unikać odpowiedzialności. Dla fanów true crime to pozycja absolutnie obowiązkowa – to czołówka najlepszych tytułów gatunku.
Na Rotten Tomatoes serial, który został wyróżniony dwiema statuetkami Emmy i prestiżową nagrodą Peabody, ma aż 90 procent pozytywnych ocen od krytyków i 92 procent od widowni. "Niepokojąca tematyka oraz wciągające połączenie wywiadów i inscenizacji sprawiają, że 'Przeklęty: Życie i śmierci Roberta Dursta' to serial dokumentalny, który zdecydowanie zasługuje na bliższe poznanie" – brzmi konsensus w serwisie.
Oba sezony są dostępne do obejrzenia na HBO Max. Tymczasem widzów Netfliksa szokuje dokument "Śmierć żony pastora", który ma 100 procent pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes.




