kobieta oparta o szybę
"Wartość sentymentalna" to dzieło sztuki Fot. Kadr z "Wartości sentymentalnej"

Są filmy i "filmy", a "Wartość sentementalna" Joachima Triera to bez wątpienia film. Nagrodzony Oscarem norweski dramat podbija Polaków na HBO Max, co naprawdę cieszy. Przepełniony melancholią, empatią i dojrzałością zachwyca nie tylko aktorstwem czwórki głównych aktorów. To małe dzieło sztuki.

REKLAMA

Głównymi bohaterkami są dwie siostry – Nora i Agnes. Po latach nieobecności do ich życia wraca ojciec, niegdyś ceniony reżyser filmowy. Gustav nie pojawia się wyłącznie po to, żeby odnowić kontakt z córkami. Ma plan: chce nakręcić film inspirowany własnym życiem i proponuje Norze, aktorce teatralnej, główną rolę.

Nora odrzuca propozycję. Relacja z ojcem jest zbyt skomplikowana, a powrót do rodzinnej przeszłości znacznie trudniejszy, niż Gustav przypuszcza. Reżyser szybko znajduje rozwiązanie – zatrudnia młodą amerykańską gwiazdę Rachel. Dziewczyna przyjeżdża do Norwegii, żeby zagrać rolę, która początkowo była przeznaczona dla Nory.

"Wartość sentymentalna" to film Jochamita Triera, który zdobył Oscara i zachwycił świat

Łatwo byłoby określić "Wartość sentymentalną" jako film o trudnej relacji między ojcem a córkami, ale dramat Joachima Triera na podstawie scenariusza napisanego wspólnie z Eskilem Vogtem wychodzi znacznie dalej. Obserwuje, co dzieje się, kiedy prywatne życie staje się materiałem dla artysty. Gustav chce przetworzyć własną historię na kino, ale Nora i Agnes niekoniecznie chcą, żeby ich wspomnienia, traumy i tajemnice ujrząły światło dzienne. Gdzie leży granica między sztuką a życiem?

"(...) Kuszące jest postrzeganie 'Wartości sentymentalnej' wyłącznie przez pryzmat relacji ojca i córki – a przybycie Rachel jako symbolicznej próby zastąpienia Nory. [...] Film pozostawia wiele miejsca na niejednoznaczności i własne interpretacje" – pisze Peter Debruge w "Variety". Jednym z głównym bohaterów jest rodzinny dom w Oslo, w którym Gustav chce nakręcić swój film. Drewniana willa przechowuje przeszłość i wspomnienia, jest domem duchów.

"Wartość sentymentalna" jest również kolejnym filmem Triera (twórcy "tryptyku z Oslo": "Reprise. Od początku raz jeszcze", "Oslo, 31 sierpnia" i "Najgorszy człowiek na świecie") zainteresowanym ludźmi, którzy próbują poukładać własne życie, ale nie mają pojęcia, jak to zrobić. Reżyser łączy osobiste emocje z tematami dotyczącymi sztuki, pamięci i przemijania – sam pochodzi z rodziny związanej z filmem. Jego ojciec był dźwiękowcem, matka dokumentalistką, a dziadek Erik Løchen był reżyserem. Ma dwie córki. Nie jest to jednak autobiografia. Swoje doświadczenia Norweg wykorzystał jedynie jako punkt wyjścia.

"Wartość sentymentalna" to nie tylko dowód na to, że 52-letni Joachim Trier to jeden z najciekawszych i najlepszych współczesnych reżyserów. To również prawdziwy aktorski popis obsady. Gwiazda "Backrooms. Bez wyjścia" Renate Reinsve (Nora), niedoceniany Stellan Skarsgård ("Mamma Mia!") jako Gustav, Inga Ibsdotter Lilleaas ("Piękne życie") w roli Agnes i Elle Fanning ("Kompletnie nieznany") jako Rachel za swoje znakomite role zdobyli szereg wyróżnień, w tym nominacje do Oscara.

Czy warto obejrzeć "Wartość sentymentalną"? To seans obowiązkowy

Film zachwycił. Na 78. Festiwalu Filmowego w Cannes stał się jednym z najgłośniejszych wydarzeń imprezy i otrzymał 19-minutowę owacją na stojąco oraz Grand Prix. "Wartość sentymentalna" otrzymała łącznie aż dziewięć nominacji do Oscarów, w tym za najlepszy film, reżyserię i scenariusz oryginalny. Ostatecznie zdobyła statuetkę za najlepszy film międzynarodowy.

Dalsza część artykułu poniżej.

Na Rotten Tomatoes film Triera ma 95 proc. pozytywnych ocen krytyków oraz 94 proc. pochlebnych ocen widzów. Nie brakuje określeń "arcydzieło". "To film, który podstępnie osiada w człowieku niczym wielka literatura, łącząc temat i bohaterów w taki sposób, że pozostaje w umyśle długo po seansie. Wracamy do niego myślami i zastanawiamy się, co właściwie oznacza zarówno dla ludzi, których oglądaliśmy na ekranie, jak i dla naszego własnego życia" – ocenia David Ehrlich, recenzent IndieWire.

Danny Leigh z Financial Times pisze z kolei: "Ton filmu jest bogaty i wyrafinowany. Cienie tragedii z dzieciństwa i dorosłych błędów kładą się na całym dramacie. Smutek jest niemal nieustannie obecny w powietrzu. W żaden sposób nie kłóci się to jednak z licznymi znakomitymi żartami, wśród których znalazł się prawdziwy hit dotyczący Ikei", a Monica Hesse z "The Washington Post" zauważa, że "świat filmu sprawia wrażenie zamieszkałego i głęboko ludzkiego".

Pełna melancholii i empatii "Wartość sentymentalna", która podbija HBO Max (wyprzedzają ją "Ulepszeni", koszmarek z Tomem Feltonem), ma również polski akcent: muzykę skomponowała Hania Rani. To jedna z tych ścieżek dźwiękowych, które robią to, co powinna robić najlepsza muzyka filmowa – staje się niewidzialnym narratorem i nadaje filmowi dodatkowy wymiar.