
Tom Felton ma na koncie rolę, która na zawsze zapisała go w historii kina. Jako Draco Malfoy w filmach "Harry Potter" dorastał na oczach milionów widzów, a dziś jego nazwisko wystarczy, by przyciągnąć ich przed ekrany. Najlepszym dowodem są "Ulepszeni", dystopijne science fiction, które wdrapało się na sam szczyt oglądalności w Polse. Problem w tym, że w tym przypadku "hit" oznacza gniota. Na oceny krytyków i widzów aż ciężko patrzeć.
Platformy streamingowe, z Netfliksem na czele, przyzwyczaiły nas, że do każdego hitu trzeba podchodzić jak pies do jeża. Czasem produkcja wskakuje na pierwsze miejsce topki nie dlatego, że widzowie są nią zachwyceni, ale dlatego, że przyciąga ich znane nazwisko, intrygujący zwiastun albo zwykła ciekawość. Słowem: "jedynki" potrafią być paździerzami, jak chociażby najnowsza "Biegaczka" z Gal Gadot na Prime Video.
"Ulepszeni" są wręcz podręcznikowym przykładem takiej sytuacji. Film z Tomem Feltonem okazał się magnesem na polskich widzów, ale gdy spojrzymy na oceny, możemy złapać się za głowę.
"Ulepszeni" z Tomem Feltonem to hit HBO Max i bardzo zły film
Film Tima Vuorensoli ("Iron Sky") przenosi widzów do alternatywnej wersji teraźniejszości, w której genetyczne modyfikacje stały się normą, a osoby, które nie mogą lub nie chcą z nich korzystać, zostały zepchnięte na margines społeczeństwa. Głównym bohaterem jest Leon, grany przez filmowego Draco Malfoya, który wciela się w niepełnosprawnego złodzieja korzystającego z nowoczesnego egzoszkieletu. Wraz z Chloe (Liza Bugulova) próbuje przeciwstawić się systemowi, w którym genetycznie ulepszona elita sprawuje władzę.
Na papierze pomysł brzmi nawet obiecująco, ale... na tym się skończyło. "Ulepszeni" mają obecnie zaledwie 10 proc. pozytywnych recenzji krytyków i 13 proc. pozytywnych ocen widzów na Rotten Tomatoes. Na IMDb film może "pochwalić się" średnią 3,6/10, a na Filmwebie otrzymał 3,4/10. To nie jest więc przypadek kilku wyjątkowo surowych recenzentów – film został zgodnie zmiażdżony zarówno przez dziennikarzy, jak i publiczność. Słowem: katastrofa.
Krytycy (do widzów dojdziemy za chwilę) nie przebierali w słowach. Carla Hay z Culture Mix nazwała "Ulepszonych" "śmieciowym filmem science fiction" z fatalnym aktorstwem, głupią fabułą i absurdalnymi scenami walki. Gregory Nussen ze Screen Rant ostrzegał przed "tanim CGI, tanimi atrakcjami science fiction, wątpliwą polityką i tandetnym aktorstwem".
Według Marka Dujsika z Mark Reviews Movies "film po prostu odhacza kolejne punkty, licząc na to, że skończy się wystarczająco szybko, by nikt nie zdążył zauważyć ani przejąć się tym, jak słabo rozwinięte są wszystkie jego elementy". Z Mike McGranaghan z Aisle Seat określił produkcję jako "rozcieńczone, nieudane science fiction", które bez skrępowania zapożycza pomysły z dużo lepszych filmów.
Nie trać czasu na "Ulepszonych" i włącz lepsze science fiction na HBO Max
Widzowie również nie zostawili na filmie "Ulepszeni" suchej nitki. Na Letterboxd piszą: "Film został nakręcony po angielsku, ale wszyscy brzmią, jakby byli fatalnie zdubbingowani, nawet Tom Felton", "Nienawidzę tego filmu. Naprawdę. To może być jedna z najbardziej chaotycznych katastrof, jakie widziałem. (...) Świat przedstawiony nie ma żadnego sensu, fabuła skacze we wszystkie strony, a jeśli chodzi o dialogi, brak mi słów", "Widziałem ludzi, którzy twierdzą, że ten film został zrobiony przez AI. Szczerze mówiąc, nawet najgorsze dostępne AI wstydziłoby się stworzyć takie coś".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
"Zmarnowałem swój czas", "Dlaczego wszyscy mówią tam w ten sposób?", "Kiedy rozpoczęła się narracja, byłem na 1000 procent pewien, że mówi animowany szczur, a tymczasem okazało się, że to Malfoy", "Byłem ciekaw, jak Tom Felton wypadnie w głównej roli, ponieważ w zbyt wielu filmach obsadzano go jako czarny charakter albo zwyczajnego dupka. Niestety, temu dystopijnemu science fiction brakuje przede wszystkim dobrego scenariusza. (...) Mam nadzieję, że w przyszłości Tom dostanie lepsze propozycje" – piszą inni.
"Ulepszeni" są więc intrygującym, ale niestety nie odosobnionym przypadkiem. Sci-fi, które według ocen powinno być raczej ostrzeżeniem niż rekomendacją, stało się najchętniej oglądanym filmem na HBO Max w Polsce. Być może zadziałało nazwisko Toma Feltona, być może ciekawość wobec "nowego" (tytuł zadebiutował w Cannes w 2024 roku) science fiction, a być może po prostu algorytm platformy zrobił swoje. Polacy oglądają... i cierpią.
Jeśli macie ochotę na naprawdę dobre science fiction, HBO Max ma znacznie lepszy wybór. W serwisie dostępne są m.in. "Interstellar" i "Incepcja" Christophera Nolana, "Diuna", "Blade Runner 2049" i "Nowy początek" Denisa Villeneuve'a czy "Marsjanin" Ridleya Scotta (na jego "Gwiazdozbiór Psa" lepiej nie tracić czasu"). To "duże" tytuły, wolicie bardziej kameralne sci-fi? Na HBO Max złapiecie też "Ex-Machinę" Alexa Garlanda i "Ludzkie dzieci" Alfonso Cuaróna.




