
Prokuratorzy zakończyli pracę na miejscu katastrofy kolejowej w Sokolnikach Suchych (pow. przysuski). Ślady zabezpieczali z dronem, skanerem 3D i biegłym od kolejnictwa. Wiadomo już, co ustalili i w jakim kierunku pójdzie śledztwo.
Zderzenie pociągu PKP Intercity z ciężarówką miało miejsce w środę 9 września na przejeździe kolejowym pod Przysuchą, na Mazowszu. Z torów wypadła lokomotywa i dwa pierwsze wagony. Ośmioro pasażerów trafiło do szpitali w Radomiu i Kielcach, a jedna z kobiet zmarła.
Katastrofa kolejowa w Sokolnikach Suchych. Zginęła pasażerka pierwszego wagonu
Jak wynika z komunikatu Prokuratury Okręgowej w Radomiu, do katastrofy doszło około godziny 11.30. Pociąg IC 2820/1 "Koziołek" relacji Lublin Główny – Szczecin zderzył się na przejeździe z pojazdem ciężarowym. Policja podała, że była to betoniarka.
Siła uderzenia wyrzuciła z szyn lokomotywę i dwa pierwsze wagony. Składem jechało co najmniej 114 osób, w tym troje członków załogi. Ośmioro podróżnych ratownicy uznali za wymagających natychmiastowej pomocy.
– W wyniku przeprowadzonej segregacji medycznej cztery osoby zostały oznaczone kolorem czerwonym, czyli wymagały pilnego udzielenia pomocy medycznej. Zostały zabrane przez przybyłe zespoły ratownictwa medycznego oraz Lotnicze Pogotowie Ratunkowe do szpitali – relacjonował naTemat kapitan Marcin Kowalski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Przysusze.
Przez pierwsze godziny mówiło się wyłącznie o rannych, początkowo o dwudziestu. Bilans zmienił się po południu. Niestety jedna z pasażerek pierwszego wagonu za lokomotywą zmarła w szpitalu z powodu odniesionych obrażeń.
Czworo poszkodowanych, których dotknęła katastrofa kolejowa na Mazowszu, wciąż jest w stanie ciężkim. Do tego dochodzą dwaj mężczyźni, od których śledczy dowiedzieliby się najwięcej. "W szpitalach, w stanie ciężkim pozostają maszynista pociągu i kierowca pojazdu ciężarowego. Mężczyzn tych nie udało się, ze względu na stan zdrowia przesłuchać" – czytamy w komunikacie prokuratury. Śledczy sprawdzą też, czy obaj byli w chwili zdarzenia trzeźwi.
Zobacz także
Dron i skaner 3D na miejscu katastrofy. Śledczy zabezpieczyli rejestrator
Czynności na torach prowadzili prokuratorzy z Przysuchy, a nadzorował je prokurator z Radomia wyspecjalizowany w katastrofach w ruchu lądowym, wodnym i powietrznym. Pomagał mu biegły z zakresu kolejnictwa. Pracowali tam też przedstawiciele Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych i komisji kolejowej PKP Skarżysko-Kamienna.
Najważniejszy dowód pochodzi z kabiny. "Zabezpieczony został rejestrator z kabiny maszynisty, zapis którego pozwoli na ustalenie przebiegu katastrofy" – podała prokuratura.
Teren sfilmowano dronem, a radomska policja użyła skanera 3D, czyli urządzenia tworzącego dokładny przestrzenny model miejsca zdarzenia razem z wymiarami. Z tych danych skorzystają biegli.
Kierowca betoniarki wjechał na przejazd mimo czerwonego światła
Wstępne ustalenia dotyczące przyczyn wypadku na przejeździe kolejowym obciążają kierowcę ciężarówki. "Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący pojazdem ciężarowym wjechał na przejazd kolejowy, pomimo nadawanego sygnału świetlnego, zakazującego wjazdu na przejazd, doprowadzając do zderzenia z pociągiem" – napisała prok. Aneta Góźdź, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu.
Śledztwo pójdzie w kierunku nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, której następstwem jest śmierć człowieka, czyli czynu z art. 173 § 2 i 4 Kodeksu karnego. Grozi za to od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Sprawę poprowadzi Prokuratura Okręgowa w Radomiu. Na dwa najważniejsze przesłuchania trzeba jeszcze poczekać. Maszynista i kierowca betoniarki są w stanie, który na razie to uniemożliwia.






