
Action sprzedaje niezwykle praktyczny gadżet, który u konkurencji potrafi kosztować nawet dziesięć razy więcej. Lampa Grundig budzi światłem zamiast dźwiękiem. Dzięki temu poranne wstawanie nie jest tak okrutne.
To nie pierwszy raz, gdy Action sprzedaje sprzęt znanej marki w cenie wyraźnie niższej niż u konkurencji. W sierpniu sieć przeceniła lampę podłogową Philipsa o 40 zł. Teraz jest dwa razy droższa, ale nadal wychodzi taniej niż w internecie.
Z tańszych zamienników tej samej sieci da się zresztą złożyć inteligentny salon po taniości. Tym razem chodzi jednak o zupełnie inny segment. Budziki świetlne mają pomóc wstawać wcześnie rano bez opierania się tylko dźwięku alarmu. Imituje wschód słońca.
Grundig Wake-up Light w Action. Lampa z budzikiem za niecałe 40 zł
Lampa kosztuje 39,95 zł i trafiła na półki parę dni temu. Na opakowaniu możemy przeczytać, jakie ma funkcje: trzy tryby zmiany koloru, symulację wschodu słońca, budzik z drzemką, trzy poziomy jasności, dziesięć trybów kolorystycznych oraz zasilanie przez USB-C. Urządzenie ma okrągły kształt z cyfrowym wyświetlaczem godziny w dolnej części.

Ponieważ to zupełna nowość, w sieci nie ma recenzji użytkowników. W grupie "Action Polska Zakupy" na Facebooku jedna z osób zamieściła zdjęcie pudełka z pytaniem "Polecacie?". "Tak, mam już 3 rok" – napisała inna, ale musiało jej chodzić o inny budzik.
Stąd trudno tak naprawdę na razie ocenić, jak sobie radzi. Przy takiej cenie można jednak zaryzykować i ewentualnie zwrócić do sklepu, jeśli nam nie będzie pasować. Grundig gości w tej sieci nie pierwszy raz. Kiedyś Action sprzedawał już lampę pierścieniową tej marki za 35,99 zł.
Budziki świetlne z górnej półki. Philips i Lumie kosztują nawet 1000 zł
Rynek budzików świetlnych od lat opanowują marki premium, a ceny są naprawdę astronomiczne. Beurer WL50 z głośnikiem Bluetooth i symulacją zachodu słońca kosztuje od 320 do niemal 590 zł. Modele Philipsa z linii SmartSleep zaczynają się od ok. 440 zł, a wersje z radiem FM i dotykowym ekranem przekraczają 1000 zł.
Brytyjska Lumie, która swoje budziki rejestruje jako wyroby medyczne, wycenia podstawowy model Bodyclock Spark 100 na 450–600 zł, a rozbudowaną wersję Shine 300 z 14 dźwiękami budzenia i funkcją nocnej lampki na blisko 999 zł.
Różnica w cenie to głównie różnica w liczbie funkcji. Droższe modele mają wbudowane radio FM, głośnik Bluetooth do streamowania muzyki, kilkanaście dźwięków natury do wyboru, certyfikaty albo sterowanie z aplikacji. Grundig z Action oferuje samą podstawę bez radia i łączności bezprzewodowej.
Zobacz także
Do czego służy budzik świetlny? Docenią go osoby wstające przed wschodem słońca
Nowoczesne budziki odpowiadają na naturalny rytm dobowy organizmu. Jak tłumaczy Beurer, wystawienie ciała na działanie światła hamuje wydzielanie melatoniny (hormonu snu), dzięki czemu organizm dostaje sygnał, że nadszedł czas na pobudkę.
Lampa rozjaśnia się stopniowo 20–40 minut przed alarmem, więc unika się gwałtownego skoku kortyzolu (hormon stresu), jaki wywołuje nagły dźwięk tradycyjnego budzika. Specjaliści zwracają przy tym uwagę, że na bezproblemowe wstawanie wpływa głównie regularny rytm dnia. Nie każdy jednak ma możliwość spania jak matka natura wymaga.
Największą korzyść odczują osoby, które wstają w ciemne poranki, kiedy naturalny wschód słońca wypada długo po godzinie pobudki. Producenci, tacy jak Lumie, reklamują swoje modele wprost jako wsparcie dla osób z depresją sezonową (SAD – zaburzenie związanym z niedoborem światła słonecznego w jesienno-zimowych miesiącach).
Podobnie skorzystają na tym pracownicy zmianowi, którzy muszą regulować rytm dobowy niezależnie od pory roku, oraz rodzice małych dzieci, u których takie łagodne światło może zmniejszyć strach przed ciemnością.






