
Przedłużacz pod biurkiem i plątanina kabli za telewizorem to widok, który powoli się kończy. Projektanci przenoszą prąd tam, gdzie naprawdę z niego korzystamy: do ściany z portem USB-C, do podłokietnika kanapy, a także w blat kuchenny. Ukryte gniazdka to więc nie tylko kwestia estetyczna, ale coś naprawdę praktycznego.
Listwa zasilająca to często zamiennik źle rozplanowanych gniazdek w ścianach. Do tego nie wszystko można pod nią podpiąć, kabel przez pół pokoju trzeba przeskakiwać i omijać odkurzaczem. Nowoczesne gadżety i pomysły pozwalają raz na zawsze z tym skończyć.
Gniazdko z USB-C w ścianie zamiast kostki ładowarki
Skoro końcówka kabla jest niemal wszędzie taka sama (nie chodzi tylko o rynkowy standard, ale i nowe przepisy unijne), osobny zasilacz podłączany do gwiazdka traci sens. Producenci osprzętu wstawiają porty USB-C prosto w gniazdko podtynkowe. Z daleka wyglądają jak zwykły kontakt, ale obok otworów na wtyczkę ma wejście na kabel. Nie zajmujemy też zwykłego gniazdka.

Hybrydowe gniazda modele łączą klasyczne 230 V z portami USB-A i USB-C. Z przeglądu serwisu onelectro.pl wynika, że np. seria Sonata marki Ospel oddaje przez USB do 20 W, czyli tyle, co typowa ładowarka do smartfona. Pobór prądu bez podpiętego urządzenia to według tego samego zestawienia od 0,07 W do mniej niż 0,1 W. Zatem o wiele mniej niż zwykła ładowarka.
Jeśli kucie ścian w naszym przypadku odpada, to zostaje rozwiązanie zupełnie odwrotne: nie chować kabli, tylko je pomysłowo ukryć lub... wyeksponować. Magazyn Murator opisuje instalację natynkową jako świadomą stylizację wnętrza.
Można zrobić listwy przypodłogowe z miejscami na kable we wzorze drewnopodobnym, rurki miedziane lub stalowe, a nawet kanały z podświetleniem LED, które same w sobie robią za dekorację.
Zobacz także
Gniazdko w kanapie i w blacie, czyli prąd tam, gdzie siedzisz
Drugi trend idzie o krok dalej i przenosi kontakt ze ściany do mebla. Gniazdo montuje się w blacie, w boku szafki albo w podłokietniku i, jak tłumaczy portal elektryka.org, funkcjonalnie nie różni się od ściennego. "Mebel z wbudowanym gniazdkiem staje się centrum zasilania urządzeń mobilnych" – czytamy w serwisie.
Ciekawe rozwiązanie, które nie wymaga kupna nowej kanapy to wąski stolik tudzież stacja z gniazdami (można to zrobić zupełnie własnoręcznie, jeśli mamy żyłkę do majsterkowania), który ustawiamy między ścianą a kanapą. Wygląda to elegancko i przy okazji mamy dodatkową półkę.
Kuchnia bez kabli. To będzie standard przyszłości
Najdalej idzie pomysł, żeby wtyczki usunąć w ogóle. Minimalistyczna moda na ukrywanie wszystkiego przechodzi też na kable. Wireless Power Consortium, organizacja stojąca za popularnymi ładowarkami Qi, opracowała standard Ki, który przesyła indukcyjnie do 2200 W prosto do sprzętu kuchennego.
Nadajnik chowany jest pod blatem, wyspą albo stołem, w dowolnym niemetalowym materiale. Czajnik czy mikser stawia się po prostu na blacie i włącza, a zdjęty z pola wyłącza się natychmiast. Prąd nie popłynie, jeśli położymy coś innego niż sprzęt standardzie, czyli np. klucze, telefon czy talerz.
Na targach CES 2026 konsorcjum pokazało działające w te nsposób blendery, czajniki, tostery, roboty kuchenne i gofrownicę oraz prototypy frytkownic i sokowirówek. Sprzęt wystawili Philips, E.G.O., Jabil, Midea i WMF. Certyfikacja ruszyła latem 2025 roku, ale musimy uzbroić się w cierpliwość.
Pierwsze produkty mogą trafić do wybranych krajów dopiero na przełomie 2026 i 2027, a szerzej w 2027 i 2028. Kuchnia bez kabli zostaje więc na razie w sferze planów. Za to gniazdko z USB-C i panel ładowania w kanapie można sobie wstawić przy najbliższym remoncie.






