
Jak podaje brytyjski "Financial Times", Orlen stracił 1,6 mld zł podczas próby zakupu ropy i produktów ropopochodnych z Wenezueli. Cała historia zaczyna się w 2023 roku. W tle pojawiają się amerykańskie sankcje i pośrednicy paliwowego giganta, którzy chodzili po Wenezueli z wartymi miliony dolarów pendrive'ami z kluczami do portfeli z kryptowalutami, których miano użyć do realizacji transakcji.
Brytyjski "Financial Times" dotarł do nowych szczegółów, które dotyczą prób zakupu wenezuelskiej ropy przez szwajcarską spółkę-córkę Orlenu.
Szwajcarski Orlen chciał kupić ropę w Wenezueli
O tym, że istnieje szwajcarska odnoga Orlenu – Orlen Trading Switzerland (OTS) – większość z nas dowiedziała się wiosną 2024 roku, gdy nowy zarząd paliwowego giganta poinformował o tym, że trzeba dokonać ogromnego odpisu na kwotę 1,6 mld zł (ok. 400 mln dolarów). Wspomniana kwota odpisu była związana z zaliczkami, które zostały wpłacone w grudniu 2023 roku podmiotom, które miały pośredniczyć w próbach zakupu ropy z Wenezueli. Próbach nieudanych, dodajmy. Pieniądze te przelano na rachunek dubajskiej spółki Hannon International.
Warto jednak opisać kulisy tej współpracy. Wszystko bowiem zaczęło się w listopadzie 2023 r. w Abu Zabi na jachcie firmy Hannon International. To na nim jej prezes Kam Ho "Alex" Tse spotkał się z prezesem OTS Samerem A. Negocjowano sprowadzenie do Polski wenezuelskiej ropy. Warto dodać, że dubajska firma nie posiadała własnej ropy.
Umowa pomiędzy dwoma spółkami została jednak podpisana 29 listopada 2023 roku – opiewała na 345 mln dolarów, w jej ramach miano dokonać zakupu 6 mln baryłek "czarnego złota" z Wenezueli. Orlen zapłacił Hannon International 230 mln dolarów zaliczki.
Okienko dla traderów
Warto jednak wpisać to, co miało miejsce, w pewien polityczny kontekst. Przed spotkaniem szefostwa OTS z "Alexem", w październiku 2023 roku, USA tymczasowo "ściągnęły" sankcje, którymi objęta była Wenezuela, tym samym umożliwiając ponownie handel jej ropą. W tym okresie liczono na to, że reżim Nicolasa Maduro przeprowadzi w kraju demokratyczne wybory.
Decyzja Białego Domu oznaczała jednak też szanse dla traderów na rynku surowców. Ropa ściągana z Wenezueli była tania, choć głównym kosztem było wysokie ryzyko. Paliwowy gigant Petróleos de Venezuela (PDVSA) od dawna pozostawał odcięty od globalnego systemu finansowego i handlował swoim produktem za pomocą stablecoinów, czyli stabilnych kursowo kryptowalut.
I tu pojawia się pierwszy problem, gdyż w umowie podpisanej z Hannon nie pojawił się wątek cyfrowych walut. Nie przeszkodziło to jednak "Alexowi" wymienić pieniądze, jakie otrzymał od "szwajcarskiego Orlenu", na tethery, kryptowaluty, oparte na dolarze amerykańskim. Udało się to dzięki współpracy z firmą Horizon Global, której przekazał 135 mln dolarów. 50 mln z tej kwoty zniknęło. Sprawa trafiła do sądu w ZEA. Był to jednak tylko początek problemów.
Zobacz także
Problemy z zakupem ropy
Orlen wysłał ostatecznie trzy supertankowce w stronę wenezuelskiego terminalu José. Gdy dopłynęły na miejsce, stały bezczynnie, generując ogromne koszty przestoju. Sam "Alex" pojawił się w styczniu 2024 roku w Caracas, gdzie miał zapłacić za ropę kryptowalutami. Jak podaje "Financial Times", przekazywał cyfrowe aktywa lokalnym pośrednikom. W tym czasie miał rzekomo chodzić po mieście z pendrive'ami, na których trzymał klucze prywatne do portfeli z kryptowalutami, które były warte miliony dolarów.
I tak np. 5 stycznia 2024 r. w hotelu El Ávila broker José Castillo z agencji Synergy miał dostać ok. 60 mln tetherów (czyli równowartość 60 mln dolarów). Pod koniec miesiąca w restauracji przesłano mu jeszcze 50 mln dol. w kryptowalucie. 25 lutego i 8 marca 2024 roku w wymianie pośredniczył już Juan Rodríguez z firmy Consulting Services, któremu "Alex" przekazał dwie transze po 11 mln USDT każda.
QUIZ: Dopasuj partie polityczne do polityków
1 / 25 Na początek proste. Do jakiej partii należy ten Pan?
Stojący na czele OTS Samer A. miał być uspokajany tym, że ropa jest przygotowywana do wysyłki. Rzekomo ważny urzędnik z Wenezueli przesłał mu fotografię, na której było widać harmonogram załadunków. Już tu powinna się jednak włączyć w jego głowie czerwona lampka, gdyż – jak podaje brytyjska redakcja – daty wysyłki zostały oznaczone jako "TBN" (czyli "termin do ustalenia w przyszłości").
Pośrednicy w kryptowalutach mieli dostać równowartość ponad 132 mln dolarów. O wysyłkę ropy jednak nie zadbali. Próba zakupu innego rodzaju "czarnego złota" też się nie powiodła, gdyż OTS ocenił, że surowiec ten jest za mocno zanieczyszczony, więc niemal bezużyteczny. W tym okresie w Polsce instalowała się już nowa władza i kolejny zarząd Orlenu postanowił zerwać kontrakt 28 marca 2024 roku, tym samym nakazując wycofanie floty z Wenezueli. Tylko jeden statek przewiózł cokolwiek. Jak podało "FT" kupiono olej opałowy warty 28,8 mln dolarów. Warto dodać, że dwa dni po unieważnieniu umowy wenezuelskie terminale załadowały ropę dla indyjskiego koncernu Reliance. Czy był to surowiec, który miał trafić do Polski?
Straty poniesione przez OTS są szacowane na 424 mln dolarów (ok. 1,6 mld zł). Same tylko koszty transportu morskiego wyliczono na 72 mln dolarów. Orlen stara się odzyskać 230 mln dolarów od Hannon, ale ta druga firma twierdzi, że działała tylko jako pośrednik. Orlen uważa, że spółka miała jednak dostarczyć ropę.
Samer A. został zatrzymany w ZEA w styczniu 2025 roku. Udało się tego dokonać na podstawie noty Interpolu. Lokalny sąd nie zgodził się jednak na jego ekstradycję i wypuścił na wolność. Pisaliśmy o nim w tekście o tym, że to z ich człowiekiem miał współpracować Orlen.
Sam Daniel Obajtek, poprzedni prezes Orlenu, skomentował wszystko w swoim poście na X. "Dzisiejszy FT opisuje ważny aspekt sprawy OTS – po zerwaniu kontraktu na dostawę ropy przez nowy zarząd OTS ropa została zatankowana na wyczarterowany dla OTS statek dla innego odbiorcy. Czyli realizacja kontraktów była możliwa? To po co nowy zarząd zerwał kontrakt? Po co zwolniono wszystkich, którzy mieli wiedzę o tych transakcjach? Mam nadzieje, że ta sprawa zostanie w pełni wyjaśniona także przed polskim sądem!" – opisał swoją wersję wydarzeń.
Warto też dodać, że cała sprawa pokazuje, dlaczego rynek kryptowalut od lat potrzebuje jasnych regulacji. W Polsce wciąż ich nie ma – niedawno weto Nawrockiego ws. kryptowalut zostało utrzymane, mimo politycznej burzy wokół branży.




