Śmieciarka i pracownicy zbierający śmieci na osiedlu
Ostrołęka szykuje zmiany w segregacji odpadów w blokach. Śmieci mają przestać być anonimowe. Fot. Daniel Jedzura / Shutterstock (zdj. ilustracyjne)

W Ostrołęce koniec z zasadą "wszyscy płacą za błędy jednego sąsiada". Prezydent Paweł Niewiadomski powołał dwie komisje, które mają wybrać technologię pozwalającą przypisać segregację do konkretnego mieszkania. Śmieci przestaną być zupełnie anonimowe.

REKLAMA

Polskie gminy od lat szukają sposobu na podniesienie poziomu recyklingu, bo od tego zależy wysokość kar, jakie płacą za niespełnienie unijnych norm. Jednym z testowanych kierunków jest odejście od zbiorowej odpowiedzialności mieszkańców bloków.

Można to zrobić na różne sposoby, np. przez system kodów na workach, który powoli trafia do kolejnych regionów kraju. Miasto w województwie mazowieckim idzie podobnym torem.

Nowy system segregacji odpadów w Ostrołęce. Koniec anonimowości w blokach

Zarządzeniem nr 269/2026 z 10 września prezydent Paweł Niewiadomski powołał komisję do przeprowadzenia wstępnych konsultacji rynkowych w sprawie pilotażowego wdrożenia "Systemu indywidualnego rozliczania obowiązku segregowania odpadów w przypadku budynków wielolokalowych". Tego samego dnia prezydent podpisał zarządzenie nr 270/2026, powołujące niemal identyczny skład komisji do konsultacji ws. zakupu dwóch elektrycznych śmieciarek.

To nie pierwsze podejście miasta do takiego sprzętu. Dwutygodniowe testy w pełni elektrycznego, dwukomorowego pojazdu, pozwalającego odbierać jednocześnie dwie frakcje odpadów bez ich mieszania, Ostrołęckie Przedsiębiorstwo Komunalne przeprowadziło już w listopadzie 2024 roku.

Oba zadania to element projektu "Ostrołęka – młodzi w centrum", finansowanego ze Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy, w ramach działania wzmacniającego lokalną gospodarkę odpadami komunalnymi. Podobny kierunek, tzn. ograniczanie anonimowości w segregacji, obierają też inne samorządy, które rezygnują z worków na rzecz kontenerów pozwalających lepiej kontrolować odpady.

Koniec anonimowości w blokach. Jak to wygląda w praktyce?

Ostrołęka dopiero rusza z konsultacjami, ale podobny mechanizm już działa w innym mieście. Od 1 maja w Jarosławiu na Podkarpaciu każde gospodarstwo domowe dostało pakiet 50 naklejek z indywidualnym kodem kreskowym. Zasada jest prosta: jeden worek, jedna naklejka, naklejona w widocznym miejscu.

Dzięki temu urzędnicy od razu widzą, z którego lokalu pochodzą źle posegregowane odpady. Bez tego, przy zbiorczych pojemnikach dla całego bloku, ustalenie winnego było praktycznie niemożliwe. Pilotaż ma charakter edukacyjny, worki bez kodu wciąż są odbierane zgodnie z harmonogramem, a program potrwa do końca 2026 roku.

Ostrołęka celuje w ten sam efekt, ale inną drogą, stawiając na technologię (na razie nie wiemy, co konkretnie) zamiast naklejek. Zanim jednak system trafi do bloków, miasto musi przejść przez etap konsultacji z dostawcami i wybrać rekomendowane rozwiązanie, na podstawie którego dopiero ogłosi przetarg.

Po co urzędnicy zaglądają do pojemników na odpady?

Koniec anonimowości to nie tylko nowe technologie, ale też coraz częstsze kontrole na miejscu. Jak pisaliśmy w naTemat, urzędnicy w wielu gminach zaglądają do pojemników i sprawdzają, czy mieszkańcy prawidłowo segregują wszystkie frakcje odpadów, czy worki wystawiane są zgodnie z harmonogramem odbioru i czy do konkretnej frakcji trafiają wyłącznie odpowiednie odpady.

Gdy kontrolerzy znajdą nieprawidłowość, oznaczają worek lub pojemnik "żółtą kartką" – z opisem popełnionych błędów, a same śmieci zostają przed domem, bez odbioru. To ma być przede wszystkim ostrzeżenie, ale nie jedyna konsekwencja: przebieg kontroli jest dokumentowany fotograficznie, a taka dokumentacja może później posłużyć jako dowód w postępowaniu administracyjnym.

Dla gmin to sposób na ograniczenie kosztów gospodarki odpadami i wymuszenie na mieszkańcach przestrzegania przepisów, za których łamanie płacą później całe samorządy.