Tomasz Schuchardt jako Stanisław Wokulski w Lalce
"Lalkę" można już oglądać na świecie Fot. Netflix

Serial "Lalka" mogą oglądać nie tylko Polacy, ale użytkownicy Netfliksa na prawie całym świecie. Zresztą o miniserialu Pawła Maślony pisze się już za granicą. Ma szansę stać się kolejnym kostiumowym hitem platformy?

REKLAMA

Paweł Maślona, twórca wielokrotnie nagradzanego "Kosa", efektownej mieszanki filmu historycznego, westernu i filmu akcji z Tadeuszem Kościuszą w tle, wraz z Pawłem Demirskim i Jagodą Dutkiewicz napisał scenariusz na podstawie wydanej w 1890 roku powieści Bolesława Prusa. Stanął też za kamerą miniserialu.

"Napędzany ambicją Stanisław dąży do awansu społecznego, a jego obsesyjne zauroczenie Izabelą staje się bramą do świata, który chce zdobyć. Izabela próbuje wymknąć się ciasnym ramom arystokratycznego porządku i określić swoje miejsce w przeobrażającym się świecie. Ogarniające ich uczucie rozpięte jest między przepaścią klasową, obsesją, pragnieniem wolności i uwodzącą potęgą bogactwa" – brzmi opis ekranizacji, które nie stara się być wierna klasykowi polskiej literatury.

Serial "Lalka" już na Netflix. Wystarczył dzień, żeby wskoczyła na pierwsze miejsce

W Polsce już grzmi, bo "świętości się nie rusza", a reżyser "Kosa" tę literacką świętość naruszył, choć nie tak skandalizująco, jak sugerowały kontrowersyjne plakaty. Odbrązowienie narodowej powieści może być testem dla Polaków, którego wcale nie musimy zdać (dla wielu purystów ulgą może być kolejna "Lalka", tym razem filmowa, która wejdzie do kin 30 września – klasyczna i lekturowa). Choć i tak oglądamy. Wystarczył jeden dzień i miniserial wskoczył na pierwsze miejsce hitów Netfliksa nad Wisłą.

"Sześć długich odcinków serialu ogląda się z niesłabnącą ciekawością, a brawurowe zmiany w powieści Prusa są czasem tak oburzające, że aż można złapać się za głowę. Czy to zły znak?" – napisała Zuzanna Tomaszewicz z naTemat w swojej recenzji "Obejrzałam już "Lalkę" Netflixa. Depcze lekturę, ale robi to po mistrzowsku".

"Przed premierą wielu widzów było przekonanych, że ten serial nie powstał dla nas. Dobrze, że ktoś ośmielił się nakręcić "Lalkę" niezgodnie z kluczem maturalnym. Jej podręcznikowych wersji mamy aż nadto, a tak doczekaliśmy się Wokulskiego i Łęckiej, którzy są sobie bliżsi, niż by się wszystkim wydawało. W całym tym szaleństwie widzimy ludzi" – dodała.

Przypomnijmy, że Stanisława Wokulskiego gra Tomasz Schuchardt, gwiazdor "Domu dobrego", "Breslau" i "Wielkiej wody", a Izabelę Łęcką Sandra Drzymalska, którą mogliśmy podziwiać m.in. w "Białej odwadze", "Simonie" i, co ciekawe, również w "Breslau", gdzie wcieliła się w żonę bohatera Schuchardta. Na ekranie pojawiają się też m.in. Jacek Braciak, Dariusz Chojnacki, Magdalena Cielecka, Piotr Adamczyk i Maria Kania, a także Agnieszka Grochowska jako Eliza Orzeszkowa i Mirosław Zbrojewicz w małej, choć ważnej roli.

Zagraniczne media piszą o "Lalce" Netfliksa

"Lalka" zadebiutowała 16 września na Netfliksie nie tylko w Polsce – gigant streamingu jest dostępny w ponad 190 krajach i regionach, a to oznacza że serial Maślony można oglądać prawie na całym świecie. Ale czy świat będzie oglądał? Przekonamy się w ciągu najbliższych dni, ale za granicą już pisze się o nowej "Lalce".

Jeszcze przed premierą cały artykuł poświęcił jej prestiżowy "The New York Times". "Czy polski epos może stać się kolejnym światowym hitem wśród seriali kostiumowych?" – zastanawiał się.

Pomijając uwspółcześnienia, najważniejsze pytanie brzmi jednak: jak na niektóre bardziej szalone zmiany fabularne zareagują polscy widzowie i inni miłośnicy powieści? Ostatni odcinek zawiera zwroty akcji, które mogą zszokować nawet tych, którzy 'Lalkę' znają tylko pobieżnie.

"The New York Times"

Jillian Rayfield

"The New York Times" pisze również o Łęckiej w wydaniu Drzymalskiej: "Izabela szczególnie nadawała się do uwspółcześnienia. W przeszłości postrzegano ją jako chciwą, płytką i niemal czarny charakter tej historii. Często zakładano też, że to właśnie ona jest tytułową 'lalką', choć Prus po publikacji powieści temu zaprzeczał. Dziś czytelnicy i widzowie mogą spojrzeć na nią inaczej – jako na kobietę uwięzioną w narzuconych jej ograniczeniach i próbującą się przeciwko nim buntować".

Z kolei popularny amerykański portal Decider, który podpowiada widzom, czy lepiej obejrzeć, czy pominąć daną produkcję, porównuje "Lalkę" Netfliksa do tegorocznego australijskiego miniserialu kostiumowego "Moja wspaniała kariera", nowoczesnej ekranizacji powieści Miles Franklin z 1901 roku.

Jak większość dramatów historycznych osadzonych w realiach konkretnego kraju i jego ówczesnych, sztywnych zasadach arystokratycznego społeczeństwa, 'Lalka' łączy wszystko, czego można się spodziewać po takim widowisku – kostiumy, wystawne rezydencje i wyraźne podziały klasowe – z odrobiną nowoczesności, przede wszystkim w sferze intymnej. Tutaj nie jest inaczej. Historia pożądania Stanisława, który pragnie zarówno Izabeli, jak i szlacheckiego tytułu, oraz Izabeli, która nie chce być jedynie czyjąś żoną, była oczywiście obecna w oryginalnej powieści. Bardziej pikantne elementy serialu prawdopodobnie już nie.

Decider

Joel Keller

Zdaniem Joela Kellera z Decidera pierwszy odcinek był dość "usypiający", ale "w końcu typowy społeczny 'targ matrymonialny' w postaci balu, jaki widzieliśmy już w dziesiątkach podobnych produkcji, przeradza się w kompletny chaos".

Dalsza część artykułu poniżej.

"Ten chaos z pewnością nadaje ton całemu miniserialowi – podobnie jak scena in medias res, którą widzimy już w otwarciu pierwszego odcinka. Możemy więc mieć nadzieję, że serial będzie przede wszystkim opowiadał o chaosie związanym z transakcyjną relacją Izabeli i Stanisława, a nie po raz kolejny pokazywał, jak patriarchat ograniczał kobiety. To oczywiście uzasadniona perspektywa, ale taką historię widzieliśmy już dziesiątki razy" – zauważa i dodaje, że Drzymalska jest "hipnotyzująca".

Oglądać czy pominąć? Decider się nie waha. "Nasz werdykt: oglądać. 'Lalka' daje nadzieję, że będzie miała widzom do zaoferowania znacznie więcej niż standardowe, ociekające romansem dramaty kostiumowe, których w ostatnim czasie mieliśmy aż nadto. Problem w tym, że scenarzystom serialu zdecydowanie za długo zajmuje dojście do momentu, w którym zaczyna się dziać coś naprawdę interesującego".

Z kolei holderski portal filmowy FilmVandaag zachęca widzów do oglądania "Lalki", porównując polski miniserial do kostiumowych hitów słowami: "Nie masz dość pełnych namiętności romansów w kostiumowych serialach historycznych, takich jak 'Bridgerton' czy 'Outlander'? Netflix ma dla ciebie rozwiązanie". Choć jak zauważa "The New York Times" w przytoczonym wcześniej artykule: "To mroczniejsza i bardziej pokręcona historia miłosna niż te, które zwykle dostajemy w 'Bridgertonach'".