
Moody's obniżyła rating Polski, a Andrzej Domański ma na tę decyzję swoje tłumaczenie. Minister finansów zwraca uwagę, że agencja długo oceniała wiarygodność naszego kraju wyżej niż Fitch i S&P, dwie pozostałe główne agencje ratingowe. Krytycy zarzucają mu asekurację i próbę osłodzenia złej wiadomości, ale... trudno odmówić mu racji. Moody's nieprzerwanie od 2007 roku była nam najbardziej przychylna.
W piątek agencja Moody's ogłosiła, że obniża długoterminowy rating Polski z A2 do A3. Powód to przede wszystkim pogarszająca się sytuacja finansów publicznych. Agencja zwraca uwagę na wysoki deficyt, który według jej prognoz ma wynieść około 7 proc. PKB w 2026 i 2027 roku, oraz rosnący dług publiczny. Ten ma zwiększyć się z 59,7 proc. PKB w 2025 roku do 68,9 proc. PKB w 2027 roku.
Do tego dochodzą coraz wyższe koszty spłaty zadłużenia. Im więcej państwo pożycza, tym więcej musi później wydać na odsetki. Moody's zwraca uwagę także na sposób prowadzenia polityki budżetowej. Według agencji Polska utrzymuje wysokie wydatki mimo dobrej koniunktury, a część nowego długu powstaje poza krajową regułą długu. Wśród obciążeń dla budżetu Moody's wymienia m.in. wydatki na obronność, zdrowie, inwestycje i świadczenia społeczne. To wszystko sprawia, że szybkie ograniczenie deficytu jest trudniejsze.
Nie wszystko w decyzji Moody's jest jednak złe. Agencja nie zakłada, że rating Polski będzie dalej spadał – wraz z obniżeniem oceny z A2 do A3 agencja zmieniła perspektywę z negatywnej na stabilną. Zakłada też dalszy wzrost polskiej gospodarki i stabilizację poziomu zadłużenia w kolejnych latach.
Moody's obniżył rating Polski. Domański ma na to swoją wersję, ale nie jest w błędzie
Decyzję nowojorskiej agencji ratingowej skomentował minister finansów Andrzej Domański. "Traktujemy tę decyzję poważnie, ale spokojnie. Polska gospodarka szybko rośnie, a jej fundamenty pozostają mocne. Będziemy konsekwentnie wzmacniać finanse publiczne, ale potrzebna jest do tego współpraca wszystkich instytucji państwa, w tym Prezydenta" – napisał na X.
Uwagę zwraca jednak pierwsza część wpisu Domańskiego, którą niektórzy krytycy złośliwie mu wytykają. "Dziś agencja ratingowa Moody's obniżyła rating Polski do poziomu A3, jednocześnie podnosząc perspektywę ratingu z negatywnej do stabilnej. Dotąd Moody’s miała najwyższą ocenę Polski spośród trzech głównych agencji – po obniżce dostosowała ją do poziomu agencji Fitch" – zauważył szef Ministerstwa Finansów.
W sieci pojawiają się zarzuty asekuracji i prób przedstawiania złej wiadomości w lepszym świetle. Trudno jednak odmówić Domańskiemu racji w jednej kwestii: od 2007 roku Moody's faktycznie oceniała wiarygodność kredytową Polski wyżej niż Fitch i S&P (to trzy największe agencje ratingowe na świecie).
Od 2002 roku aż do teraz Moody's utrzymywała rating Polski na poziomie A2. Nawet w 2016 roku, gdy S&P obniżyła rating Polski z A- do BBB+, Moody's utrzymała swoją ocenę na poziomie A2, zmieniając jedynie perspektywę ze stabilnej na negatywną. Z kolei od 2007 roku Moody's nieprzerwanie pozostawała najbardziej przychylną Polsce z całej "wielkiej trójki" – utrzymywała ocenę A2, podczas gdy Fitch i S&P zatrzymały się na poziomie A- (czyli o jedno oczko niżej).
Dopiero piątkowa decyzja definitywnie zakończyła tę erę. Moody's obniżyła rating Polski do A3, co oznacza zrównanie ocen całej trójki (A3 to bezpośredni odpowiednik poziomu A-). Obecnie Moody's oraz S&P oceniają Polskę na tym poziomie z perspektywą stabilną, natomiast Fitch utrzymuje perspektywę negatywną.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Ludzie Karola Nawrockiego grzmią po obniżeniu ratingu Polski. "Kradną, kłamią"
Obniżenie ratingu Polski zagotowało prawicową opozycję, w tym ludzi prezydenta. Paweł Szefernaker, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP i szef gabinetu Karola Nawrockiego, grzmiał na X: "Obniżony rating Polski. Moody’s wskazuje wprost na wysoki deficyt, rosnący dług publiczny i coraz droższą obsługę zadłużenia jako czynniki, które osłabiają wiarygodność naszego państwa. Kradną, kłamią i zadłużają naszą Ojczyznę. Niestety, za wszystko zapłacimy my – Polacy!".
Wtorówał mu Marcin Przydacz. "(...) Nie wystawia to dobrego świadectwa Panu Domańskiemu, Panu Premierowi i całej tej ekipie. Za złe prowadzenie spraw fiskalnych i gospodarczych cenę poniesiemy wszyscy jako Polacy. Zbyt dużo sztuczek PR i ośmiu gwiazdek, a zbyt mało realnej pracy po stronie rządu" – ocenił szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta, który wcześniej uderzał w Tuska w sprawie raportu CIA.
Decyzja Moody's wywołała również reakcje ekonomistów. Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, skomentował ją krótko i dosadnie. "Mamy sukces” – napisał ironicznie na X, po czym dodał: "Ogarnijmy się, bo sytuacja będzie coraz poważniejsza".
Z kolei analityk rynkowy Daniel Kostecki zwrócił uwagę na dług powstający poza krajową regułą długu. Jak podkreślił, "Moody's zwraca uwagę na zadłużenie gromadzone przez fundusze zarządzane przez Bank Gospodarstwa Krajowego oraz niektóre spółki kontrolowane przez państwo". "A tyle się o Morawieckim nakrzyczeli, że pożycza poza budżetem" – napisał na X.




